w

Polski mur graniczny przetnie najstarszy las w Europie na pół

Polska planuje budowę muru wzdłuż granicy z Białorusią, przede wszystkim do blokowania migrantów uciekających z Bliskiego Wschodu i Azji. Ale mur dzieliłby również rozległą i prastarą Puszczę Białowieską, wpisaną na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, która zamieszkuje ponad 12 000 gatunków zwierząt i obejmuje największe pozostałości pierwotnej puszczy, która niegdyś pokrywała większość nizinnej Europy.

Takie granice są priorytetem ochrony, ponieważ często zawierają unikalną bioróżnorodność i ekosystemy, ale są coraz bardziej zagrożone przez fortyfikacje graniczne . Jesteśmy ekspertami od ekosystemów leśnych, a dwoje z nas razem ma ponad trzy dekady doświadczenia w pracy w Białowieży, na styku ekologii lasu, roślin i ptaków. W czasopiśmie Science opisaliśmy niedawno, w jaki sposób planowany przez Polskę mur graniczny zagroziłby temu transgranicznemu lasowi.

Rdzeń Białowieży charakteryzuje się starodrzewem bogatym w martwe i rozkładające się drewno, od którego zależą mchy, porosty, grzyby, owady, a także wiele kręgowców. Po obu stronach granicy las zamieszkują duże zwierzęta, takie jak żubr, dzik, ryś i wilk.

Ściana blokowałaby ruch tych zwierząt, uniemożliwiając m.in. ponowne zasiedlenie przez niedźwiedzie brunatne polskiej strony lasu, gdzie były ostatnio obserwowane po długiej nieobecności. Mur groziłby również inwazją roślin, a także oznaczałby zanieczyszczenie hałasem i światłem, które wyparłyby dziką przyrodę. Napływ ludzi i pojazdów oraz nagromadzone już śmieci (głównie tworzywa sztuczne) również stwarzają zagrożenia, w tym choroby – wiemy już, że ludzie mogą przenosić COVID na dzikie gatunki, takie jak jelenie .

znak z napisem „Беловежская пуща”

Polski mur będzie miał 5,5 metra wysokości, solidny, z drutem kolczastym na szczycie i zastąpi 130-kilometrowe prowizoryczne ogrodzenie z drutu kolczastego o wysokości 2,5 m zbudowane latem do jesieni 2021 roku . Ta ściana będzie wystarczająco wysoka, aby wpłynąć na ptaki nisko latające, takie jak cietrzew.

Ograniczanie dzikiej przyrody bardziej niż ludzi
Proponowany przez Polskę mur przypomina barierę zbudowaną wzdłuż części granicy amerykańsko-meksykańskiej. Tamtejsze badania oparte na fotopułapkach pokazują, że takie ściany mniej odstraszają ludzi niż dzikie zwierzęta . Zwierzęta dotknięte barierą USA-Meksyk to jaguary, sóweczki i stado żubrów, których pożywienie i woda zostały podzielone przez granicę.

Ogrodzenia w całej Europie są bardzo zróżnicowane i nie istnieją żadne normy łagodzące. Ogrodzenie z drutu kolczastego, zbudowane w 2015 roku przez Słowenię wzdłuż granicy z Chorwacją, zabijało jelenie i czaple, a śmiertelność wynosiła 0,12 kopytnych (ssaków kopytnych) na kilometr ogrodzenia. Na granicy węgiersko-chorwackiej śmiertelność w ciągu pierwszych 28 miesięcy po wybudowaniu ogrodzenia była wyższa i wynosiła 0,47 kopytnych na kilometr. Duże skupiska jeleni zaobserwowano również na linii ogrodzenia, które mogły rozprzestrzeniać choroby i zaburzać dynamikę drapieżnik-ofiara, ułatwiając wilkom ich łapanie .

Jeleń w zaśnieżonym lesie

Ludzie mogą i będą korzystać z ramp, tuneli i alternatywnych tras drogą powietrzną i morską, podczas gdy dzikie zwierzęta często nie mogą. Mury też mają duży koszt ludzki . Mogą przekierowywać ludzi, a w mniejszym stopniu dzikie zwierzęta, na bardziej niebezpieczne trasy, na przykład przeprawy przez rzeki lub pustynie , które mogą przecinać się z obszarami o dużej wartości przyrodniczej lub kulturowej.

Fizyczne bariery, takie jak ogrodzenia i mury, wyznaczają obecnie 32 000 kilometrów granic na całym świecie, przy czym w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat nastąpił znaczny wzrost. Według jednego z niedawnych badań prawie 700 gatunków ssaków może teraz mieć trudności z przechodzeniem do różnych krajów, utrudniając ich adaptację do zmian klimatu . Fragmentacja populacji i siedlisk oznacza zmniejszony przepływ genów w obrębie gatunków i mniej odporne ekosystemy.

Bezpieczeństwo granic nad działaniami na rzecz klimatu
Według Instytutu Transnarodowego, bogate narody przedkładają bezpieczeństwo granic nad działania klimatyczne , co jest sprzeczne z obietnicami złożonymi na COP26, takimi jak ochrona światowych lasów . Niektóre z 257 lasów światowego dziedzictwa uwalniają teraz więcej dwutlenku węgla niż pochłaniają , ale Puszcza Białowieska nadal jest zdrowym, dobrze skomunikowanym krajobrazem. Polski mur graniczny zagroziłby temu.

Konstrukcja takich ścian ma również tendencję do omijania lub sprzeczności z przepisami ochrony środowiska . Dewaluują inwestycje konserwatorskie i utrudniają współpracę transgraniczną. Już teraz ciężko nam było współpracować z kolegami naukowcami z Białorusi – nowy mur jeszcze bardziej utrudni transgraniczną pracę naukową.

Możliwe jest złagodzenie skutków niektórych barier granicznych. Wymaga to jednak co najmniej zidentyfikowania zagrożonych gatunków i siedlisk, zaprojektowania ogrodzeń w celu zminimalizowania szkód ekologicznych i ukierunkowania działań łagodzących na znane przejścia dla dzikich zwierząt . Może to również oznaczać wspomaganą migrację przez barierę dla niektórych gatunków. Według naszej najlepszej wiedzy nie przeprowadzono jeszcze formalnej oceny kosztów społecznych ani środowiskowych w przypadku planowanego muru w Polsce.

Już czas biolodzy zajmujący się ochroną przyrody dawali się słyszeć, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestię barier granicznych . Ponieważ zmiana klimatu grozi zakłóceniem granic i wzorców migracyjnych ludzi i dzikiej przyrody, będziemy musieli zreformować nie tylko polityki i ramy, ale także sposób, w jaki postrzegamy granice.

Dzieje się to już bez nas, ponieważ „naturalne granice zalewają, dryfują, kruszą się lub wysychają”. Mury – jak reaktywne zakazy podróżowania – nie są zsynchronizowane z globalną solidarnością i skoordynowanymi działaniami, których pilnie potrzebujemy, aby chronić życie na ziemi.

Co myślisz?

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Norwegia zakazuje alkoholu, aby „spowolnić rozprzestrzenianie się” Omicrona

Wielka Brytania nie wyśle żołnierzy na pomoc Ukrainie, mówi szef obrony