Amerykański model pogodowy GFS (Global Forecast System) wydał prognozę, która wzywa do natychmiastowej mobilizacji służb w Polsce. Jeśli najnowsze wyliczenia się potwierdzą, kraj czeka dwuetapowy, potężny atak zimy na początku stycznia 2026 roku. Eksperci ostrzegają, że intensywność opadów może doprowadzić do całkowitego paraliżu komunikacyjnego, zwłaszcza w regionach wschodnich i północnych, a także do masowych przerw w dostawach prądu.
Meteorolodzy podkreślają, że nie są to standardowe opady. Mowa o zjawiskach o charakterze zawiei i zamieci, które w krótkim czasie mogą wygenerować pokrywę śnieżną sięgającą nawet 50 centymetrów. W obliczu ostatnich doświadczeń z nieprzygotowaną infrastrukturą, to ostrzeżenie jest traktowane z najwyższą powagą. Dla kierowców, właścicieli domów i służb kryzysowych, początek nowego roku może okazać się ekstremalnie trudny. Musimy wiedzieć, kiedy i gdzie uderzy najsilniej, aby uniknąć katastrofy.
GFS nie pozostawia złudzeń: Pierwsza fala uderzy w te regiony (2-4 stycznia)
Pierwszy front zimowy, zgodnie z wyliczeniami modelu GFS, ma uderzyć już w dniach od piątku do niedzieli, 2–4 stycznia. Najbardziej zagrożone są regiony północne, w szczególności Pomorze i Wybrzeże. To właśnie tam przewidywane są najtrudniejsze warunki, które mogą szybko doprowadzić do chaosu na drogach krajowych i wojewódzkich.
Wschodnia część Pomorza ma doświadczyć największych przyrostów pokrywy śnieżnej. Prognozy mówią o 20 do 30 centymetrów świeżego śniegu w ciągu 48 godzin. Co gorsza, lokalnie, przy kumulacji opadów w pasie nadmorskim, pokrywa śnieżna może osiągnąć nawet blisko pół metra (50 cm). Taka ilość mokrego i ciężkiego śniegu jest krytyczna dla infrastruktury.
Warto pamiętać, że historyczne dane pokazują, iż infrastruktura w tych regionach, przyzwyczajona do łagodniejszych zim, ma problemy z szybkim reagowaniem na takie zjawiska. Jeśli służby drogowe nie będą w stanie utrzymać przejezdności, mieszkańcy Pomorza mogą stanąć w obliczu długotrwałych utrudnień komunikacyjnych. W tym samym czasie, na Warmii, Mazurach i Podlasiu, opady będą mniejsze, ale wciąż znaczące – szacowane na 5 do 15 centymetrów.
Drugi cios nadejdzie z południa: 30 cm mokrego śniegu na Wschodzie (6-9 stycznia)
Prawdziwe wyzwanie dla wschodniej i południowej Polski ma nadejść w kolejnym tygodniu. Między wtorkiem a piątkiem, 6–9 stycznia, nad kraj dotrze bardzo wilgotny układ niżowy, który zaciągnie duże ilości opadów z południa Europy. Ta druga fala śnieżyc będzie charakteryzować się dużą intensywnością i szerokim zasięgiem.
Największe sumy opadów prognozowane są dla Warmii, Mazur, Podlasia, Mazowsza, Lubelszczyzny oraz Podkarpacia. W ciągu zaledwie dwóch dni w wielu miejscach może spaść od 10 do 20 centymetrów śniegu. W rejonach górskich, zwłaszcza w Karpatach, oraz na obszarach z efektem orograficznym, lokalne przyrosty mogą przekroczyć 30 centymetrów. Jest to kluczowa informacja dla osób planujących podróże na południe i wschód kraju w tym okresie.
Ten śnieg będzie prawdopodobnie bardziej mokry i ciężki, co jest szczególnie niebezpieczne. Ciężki, mokry śnieg zwiększa ryzyko obciążenia i zerwania linii energetycznych oraz łamania drzew. Mieszkańcy terenów wiejskich i zalesionych powinni być przygotowani na potencjalne, kilkugodzinne przerwy w dostawach prądu. To realne zagrożenie, które może dotknąć tysiące gospodarstw domowych, wymagające od nich posiadania zapasowych źródeł ciepła i energii.
Paraliż ruchu i awarie prądu. Co oznaczają te liczby dla Polaków?
Jeśli prognozy GFS osiągną scenariusz maksymalny, skutki dla gospodarki i codziennego życia Polaków będą natychmiastowe. Najbardziej widoczną konsekwencją będzie paraliż transportu. Duże ilości śniegu i ograniczenie widoczności spowodowane zamieciami (zwłaszcza na Pomorzu) drastycznie spowolnią ruch drogowy. Kierowcy powinni bezwzględnie unikać podróży samochodem w dniach 2–9 stycznia, jeśli nie jest to absolutnie konieczne.
- Transport drogowy: Spodziewane są wielogodzinne zatory, zwłaszcza na trasach wylotowych z dużych miast oraz na autostradach A1 i A2 w kierunku wschodnim.
- Kolej i lotnictwo: Opóźnienia i odwołania pociągów oraz lotów mogą stać się normą, szczególnie w regionach objętych najsilniejszymi opadami.
- Ryzyko energetyczne: Mokry śnieg na drzewach i liniach energetycznych to główny czynnik ryzyka. Władze regionalne, w tym Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB), muszą być gotowe do szybkiego uruchomienia rezerwowych zespołów naprawczych.
Ostatnie epizody zimowe pokazały, że nawet 15-20 cm śniegu jest w stanie zdezorganizować ruch w dużych aglomeracjach. Prognozowane 30, a lokalnie 50 cm, to skala, która może wymagać ogłoszenia stanu pogotowia w kilku województwach. Kluczowe jest, aby już teraz monitorować komunikaty Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW), który w najbliższych dniach powinien wydać oficjalne ostrzeżenia meteorologiczne.
Choć prognozy długoterminowe zawsze obarczone są ryzykiem błędu, a modele numeryczne mogą ulec korektom, skala przewidywanych zjawisk jest na tyle duża, że wymaga natychmiastowego przygotowania. Przygotuj ciepłą odzież, sprawdź stan akumulatorów w samochodzie i upewnij się, że masz awaryjne źródła zasilania w domu, szczególnie jeśli mieszkasz na terenach wiejskich.

