Projekt nowelizacji Prawa oświatowego, który leży obecnie w Stałym Komitecie Rady Ministrów, może wywrócić do góry nogami dotychczasowe zasady funkcjonowania polskich szkół. Jeśli ustawa wejdzie w życie, dyrektorzy i rady pedagogiczne stracą możliwość arbitralnego decydowania o wyglądzie uczniów. Koniec z karami za farbowane włosy, makijaż czy nietypową biżuterię. Ministerstwo Edukacji Narodowej (MEN) chce raz na zawsze uregulować „wolną amerykankę” panującą w statutach placówek, gwarantując młodzieży ustawowe prawo do własnej ekspresji.
Zmiany są pilnie potrzebne. Jak podkreślała minister Barbara Nowacka 8 stycznia 2026 roku w Warszawie, obecna sytuacja prowadzi do licznych konfliktów na linii nauczyciel–rodzice–uczniowie, ponieważ brakuje precyzyjnych regulacji. Nowe prawo ma zapewnić uczniom podstawową wolność – prawo do kształtowania własnego stroju i wyglądu – jednocześnie chroniąc ich przed dyskryminacją. To wiadomość, na którą czekały tysiące rodziców i organizacje uczniowskie, takie jak „Akcja Uczniowska”, od lat walczące o te podstawowe swobody.
Koniec „wolnej amerykanki”. Co konkretnie MEN chce zmienić?
Impulsem do rozpoczęcia prac legislacyjnych była interpelacja poselska Katarzyny Matusik-Lipiec, która jasno wskazała na bezprawność wielu zapisów funkcjonujących w szkolnych statutach. Chociaż Prawo oświatowe pozwala szkołom określać zasady ubioru, to w żadnym miejscu nie uprawnia dyrekcji do ingerencji w elementy indywidualnej ekspresji ucznia, takie jak kolor włosów, stylizacja czy makijaż. Mimo to, w praktyce kuratoria oświaty często przymykały oko na zakazy dotyczące farbowania włosów na „nienaturalne kolory” czy noszenia określonej biżuterii.
Proponowane rozwiązania mają „porządkować chaos”, o czym mówiła minister Nowacka. Wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer przedstawiła szczegóły projektu. Zgodnie z nowelizacją, uczeń w każdej placówce (szkole podstawowej, ponadpodstawowej, artystycznej) „ma prawo w szczególności do kształtowania własnego stroju i wyglądu”. Co kluczowe, przysługuje mu również wolność „od dyskryminacji z jakiegokolwiek powodu, a w szczególności ze względu między innymi na wygląd”.
To oznacza, że po wejściu w życie nowych przepisów, wszelkie zapisy statutowe ograniczające swobodę wyboru fryzury, makijażu czy biżuterii staną się automatycznie nieważne. Rodzice i uczniowie zyskają konkretny, ustawowy argument w sporze z dyrekcją, którego obecnie często brakuje, co prowadzi do frustracji i niepotrzebnych konfliktów.
Fryzura, makijaż, biżuteria – koniec arbitralnych kar
Dla młodzieży jest to prawdziwy przełom w zakresie swobód obywatelskich. W praktyce, jeśli nowelizacja zostanie przyjęta, szkoły nie będą mogły już karać ucznia uwagą, naganą czy obniżeniem oceny z zachowania za to, że zdecydował się na niebieskie włosy, piercing czy wyrazisty makijaż. Tego typu działania będą uznawane za dyskryminację i naruszenie prawa.
Obecnie, mimo iż nadzór nad statutami sprawują Kuratoria Oświaty, wiele bezprawnych zapisów funkcjonuje w placówkach latami. Dyrektorzy często powołują się na subiektywne kryterium „estetyki” lub „godnego stroju”, które nie ma żadnej podstawy prawnej. Nowelizacja definitywnie ukróci tę praktykę. Szkolne statuty będą musiały przejść gruntowną weryfikację. Dyrektorzy będą zobowiązani do usunięcia zapisów ograniczających prawo uczniów do kształtowania własnego wyglądu, które nie są uzasadnione względami bezpieczeństwa lub ogólnymi normami społecznymi.
Oznacza to, że każda próba wyciągnięcia konsekwencji służbowych wobec ucznia za wygląd niezgodny z „normami szkoły” będzie mogła zostać zakwestionowana na drodze prawnej. To ogromne wzmocnienie pozycji uczniów i ich opiekunów, którzy dotychczas byli często bezsilni wobec arbitralnych decyzji rad pedagogicznych.
Gdzie jest granica? Bezpieczeństwo ważniejsze niż wygląd
Chociaż projekt gwarantuje swobodę ekspresji, Ministerstwo Edukacji Narodowej wyraźnie zaznacza, że nowe prawo nie oznacza całkowitej anarchii. Szkoły zachowają kontrolę nad strojem, jeśli jest to podyktowane względami bezpieczeństwa i przepisami BHP. Strój musi być również zgodny z ogólnie przyjętymi normami społecznymi i nie może naruszać prawa.
Zakazane będzie noszenie strojów, które nawołują do nienawiści, dyskryminują innych, są niezgodne z prawem lub stwarzają realne zagrożenie dla bezpieczeństwa w placówce. Minister Barbara Nowacka podała konkretny przykład, z którym borykają się nauczyciele: „Bardzo często zdarzają się sytuacje, że nie ma regulacji mówiących o bezpieczeństwie stroju. Na przykład wielkie kolczyki na zajęciach wychowania fizycznego. Nauczyciel powinien powiedzieć uczniowi, że nie jest to bezpieczne, ale według luki w prawie oświatowym nie ma takich narzędzi”.
Nowelizacja ma wypełnić tę lukę. Szkoły nadal będą mogły wymagać odpowiedniego stroju ochronnego w laboratoriach chemicznych, warsztatach technicznych czy na zajęciach sportowych. Jeśli więc uczeń przyjdzie na WF z dużymi, wiszącymi kolczykami, nauczyciel będzie miał ustawowe narzędzie, aby poprosić o ich zdjęcie, ponieważ stwarzają one ryzyko urazu. Różnica polega na tym, że regulacje te muszą być racjonalne i uzasadnione, a nie wynikać z subiektywnych upodobań dyrektora.
Dlaczego projekt leży w rządzie? Kiedy wejdzie w życie nowelizacja?
Mimo pilności i szerokiego poparcia dla proponowanych zmian, proces legislacyjny utknął. Projekt nowelizacji został przedstawiony już latem 2025 roku, jednak od tamtej pory nie przeszedł do dalszych etapów. Obecnie, w styczniu 2026 roku, dokument czeka na procedowanie w Stałym Komitecie Rady Ministrów (SKRM).
Opóźnienie to budzi niepokój organizacji uczniowskich, które podkreślają, że każdy kolejny miesiąc bez nowych przepisów oznacza dalsze konflikty i naruszanie praw młodzieży. Minister Nowacka zapewniała w styczniu 2025 roku, że projekt trafi do dalszych prac w ciągu miesiąca, ale ten termin nie został dotrzymany. Opóźnienia te mogą wynikać z konieczności dopracowania szczegółów kodyfikacyjnych oraz z napiętego kalendarza legislacyjnego rządu.
Największym zagrożeniem dla nowelizacji jest jednak potencjalne weto prezydenta. Organizacje młodzieżowe, takie jak „Akcja Uczniowska”, publicznie apelują o rozmowy z otoczeniem prezydenta Karola Nawrockiego, przypominając, że wcześniej zablokował on inne kluczowe reformy edukacyjne (jak np. „Reforma26. Kompas Jutra”).
Jeżeli projekt sprawnie przejdzie przez SKRM, następnie przez Sejm i Senat, a prezydent go podpisze, zmiany mogą wejść w życie jeszcze w 2026 roku. Będzie to wymagało od szkół szybkiego dostosowania swoich statutów, co w praktyce oznacza natychmiastowe uchylenie wszelkich zapisów ograniczających swobodę wyglądu uczniów, które nie są podyktowane względami bezpieczeństwa.

