Decyzja o natychmiastowym zamknięciu schroniska „Happy Dog” w Sobolewie i rozpoczęciu ewakuacji setek zwierząt wywołała falę ulgi, ale jednocześnie pociągnęła za sobą poważne problemy logistyczne i prawne. Proces przejmowania czworonogów, który powinien być precyzyjnie koordynowany, zamienił się w chaotyczne „pospolite ruszenie”. W obliczu narastającego kryzysu, głos zabrała Doda, znana z bezkompromisowej walki o prawa zwierząt, która stanowczo domaga się wprowadzenia natychmiastowego nadzoru prokuratora i stworzenia rzetelnej ewidencji psów.
Artystka, w ostrych słowach, skrytykowała brak procedur, które mogłyby doprowadzić do kolejnych tragedii. Jak podkreśla, samo zamknięcie bram schroniska to dopiero początek. Bez systemowego podejścia istnieje realne ryzyko, że zwierzęta wywiezione z Sobolewa trafią w ręce osób nieprzygotowanych, a co gorsza – staną się ofiarami chaosu prawnego i logistycznego. Apel Dody koncentruje się na trzech kluczowych aspektach: nadzorze prawnym, pełnej dokumentacji i zabezpieczeniu materiału dowodowego w toczącym się śledztwie.
Koniec z pospolitym ruszeniem. Dlaczego potrzebny jest prokurator?
Jednym z najpoważniejszych zarzutów stawianych przez Dodę i wielu aktywistów jest brak scentralizowanej koordynacji procesu ewakuacji. W sytuacji, gdy na teren schroniska wchodzą przedstawiciele różnych fundacji, wolontariusze i osoby prywatne, utrzymanie porządku staje się niemożliwe. Taka samowolka zagraża nie tylko bezpieczeństwu zwierząt, ale również integralności śledztwa dotyczącego potencjalnych przestępstw, które miały miejsce w placówce.
Doda stanowczo domaga się, aby na miejscu natychmiast pojawił się prokurator, który przejąłby nadzór nad całą operacją. Jego rola nie ograniczałaby się tylko do zabezpieczania dowodów, ale również do koordynacji działań logistycznych i prawnych. Obecność organu ścigania gwarantowałaby, że wszystkie czynności – od spisywania zwierząt po ich przekazanie – odbywałyby się zgodnie z procedurami i protokołem, eliminując ryzyko nieuprawnionego wywożenia psów.
Bez takiego nadzoru, jak alarmuje artystka, interwencja może zakończyć się połowicznym sukcesem. Choć psy zostaną wyciągnięte z toksycznego środowiska, brak dokumentacji i kontroli może sprawić, że część z nich zniknie bez śladu lub trafi w kolejne nieodpowiednie miejsca. Ratowanie zwierząt wymaga odpowiedzialności i przejrzystości, a nie działania pod wpływem impulsu emocjonalnego.
Kluczowa rola ewidencji. Gdzie trafią psy z „Happy Dog”?
Najważniejszym elementem, na który zwraca uwagę Doda, jest konieczność stworzenia dokładnego i rzetelnego raportu oraz spisu wszystkich zwierząt. Każdy pies musi zostać zidentyfikowany, sfotografowany i przypisany do konkretnej jednostki (fundacji, domu tymczasowego) wraz z protokołem przekazania. Bez tej ewidencji nie ma możliwości śledzenia dalszych losów czworonogów.
Obecny chaos stwarza realne zagrożenie, że zwierzęta, które są „żywymi dowodami” w sprawie, mogą zostać nielegalnie wywiezione. Ponadto, w ferworze emocji, osoby zabierające psy bez weryfikacji mogą nie być przygotowane na długotrwałą opiekę nad traumatyzowanymi i często chorymi czworonogami. Kiedy opadną emocje, istnieje ryzyko, że te psy, zamiast znaleźć bezpieczny dom, zostaną porzucone, co oznaczałoby powrót do punktu wyjścia.
Dlatego kluczowe jest, aby za ewidencję odpowiadała jedna, upoważniona i wiarygodna osoba lub instytucja pod nadzorem prokuratora. To ona musi weryfikować, dokąd i do kogo trafia każde zwierzę. Tylko pełna dokumentacja zapewnia prawną ochronę zwierzętom i pozwala na kontynuowanie leczenia i behawioralnej resocjalizacji pod kontrolą prawną, zamiast na „wariackich papierach”, które nie dają żadnych gwarancji.
Zabezpieczenie dowodów. Podejrzenia dotyczące karmy i mielarki
Interwencja w Sobolewie ma również wymiar kryminalny, który wymaga natychmiastowego zabezpieczenia materiału dowodowego. Doda podkreśla, że śledczy muszą bezzwłocznie pobrać próbki z karmy oraz zabezpieczyć mielarkę do mięsa, która znajdowała się na terenie schroniska. To działanie jest kluczowe w kontekście przerażających doniesień o możliwym karmieniu psów mięsem innych zwierząt domowych lub obecności trutek w jedzeniu.
Brak szybkiego zabezpieczenia tych materiałów może prowadzić do ich zniszczenia lub zanieczyszczenia, co uniemożliwi rzetelne dochodzenie. Artystka apeluje do służb, aby priorytetem było nie tylko fizyczne ratowanie zwierząt, ale również gromadzenie dowodów niezbędnych do ukarania winnych. Bez twardych dowodów, cała interwencja może zakończyć się jedynie administracyjnym zamknięciem placówki, bez pociągnięcia do odpowiedzialności osób, które dopuściły się okrucieństwa.
Jak mądrze pomagać? Cztery zasady dla wolontariuszy
Sytuacje kryzysowe, takie jak ta w Sobolewie, budzą ogromne emocje i naturalną chęć natychmiastowej pomocy. Jednak nieprzemyślane działania, choć motywowane dobrymi intencjami, mogą zaszkodzić. Aby wsparcie było efektywne i nie paraliżowało pracy służb, należy trzymać się kilku kluczowych zasad:
- Nie jedź na miejsce bez uzgodnienia: Tłum pod bramą schroniska utrudnia pracę weterynarzom, policji i organizacjom koordynującym. Śledź komunikaty wiarygodnych organizacji (np. TOZ, OTOZ Animals) i jedź tylko wtedy, gdy oficjalnie poproszą o konkretną pomoc (np. transport, konkretne dary rzeczowe).
- Weryfikuj zbiórki pieniężne: W trakcie głośnych interwencji pojawia się wiele fałszywych zbiórek. Wpłacaj pieniądze wyłącznie na oficjalne konta dużych i zweryfikowanych organizacji, które faktycznie są na miejscu i mają podpisaną umowę na przejęcie zwierząt. Unikaj prywatnych zbiórek na prywatne konta.
- Adopcja to decyzja na lata, nie na chwilę: Zabranie zwierzęcia pod wpływem impulsu jest błędem. Zwierzęta z interwencji są często chore, wymagają kosztownego leczenia i pracy behawiorysty. Jeśli chcesz pomóc, zgłoś się jako „dom tymczasowy” do organizacji. Pozwala to na sprawdzenie psa w warunkach domowych, zanim podejmiesz ostateczną decyzję o adopcji stałej.
- Domagaj się dokumentów: Jeśli przejmujesz psa z interwencji, musisz otrzymać protokół odbioru lub umowę przekazania. Bez tego dokumentu, pies prawnie może nadal należeć do poprzedniego właściciela lub gminy, co w przyszłości może generować poważne problemy prawne.
Tragedia w Sobolewie pokazała, że ratowanie zwierząt to złożony proces, który wymaga nie tylko serca, ale przede wszystkim dyscypliny, prawa i koordynacji. Jak słusznie zauważa Doda, emocjonalny szum i prośby o „bliczka” nie zastąpią systemowego działania, które zapewni bezpieczeństwo i godną przyszłość uratowanym czworonogom.

