Close Menu
  • Aktualności z kraju
  • Wiadomości ze świata
  • Motoryzacja
  • Aktualności z kraju
  • Wiadomości ze świata
  • Motoryzacja
Facebook X (Twitter)
Facebook X (Twitter)
News na dziśNews na dziś
  • Aktualności z kraju
  • Wiadomości ze świata
  • Motoryzacja
News na dziśNews na dziś
Home - Aktualności z kraju

Miliony domów do modernizacji do 2030 roku. Polacy muszą działać

Damian Pośpiech2026-02-06Updated:2026-02-06
Facebook Twitter Email Telegram Copy Link WhatsApp
Mieszkanie
Mieszkanie

Dyrektywa w sprawie charakterystyki energetycznej budynków (EPBD), przyjęta przez Unię Europejską, wymusza na państwach członkowskich, w tym na Polsce, radykalne przyspieszenie prac nad poprawą efektywności energetycznej istniejącego zasobu mieszkaniowego. Zegar tyka, a kluczowe terminy – 2030 i 2033 rok – zbliżają się nieubłaganie. Oznaczają one, że miliony właścicieli domów i mieszkań będą musiały przeprowadzić kosztowne modernizacje, aby ich nieruchomości osiągnęły wymaganą klasę energetyczną E, a następnie D. W przeciwnym razie, budynki te mogą stać się praktycznie niesprzedawalne lub niezdolne do wynajmu, a ich ogrzewanie – nieopłacalne. Choć rząd zaprzecza przymusowym remontom, mechanizmy ekonomiczne i rynkowe, takie jak system handlu emisjami ETS2, wymuszą działania na osobach, które dotychczas zwlekały z inwestycjami.

Polska ma czas na pełną implementację przepisów dyrektywy EPBD (UE) 2024/1275 do krajowego prawa do 29 maja 2026 roku. Opóźnienia w pracach legislacyjnych niosą za sobą ryzyko nałożenia przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) kar finansowych, które mogą sięgać nawet miliona euro dziennie. Konsekwencje te, ostatecznie pokrywane z kieszeni podatników, stanowią potężną presję na Ministerstwo Rozwoju i Technologii (MRiT), aby wkrótce przedstawiło gotowy, spójny plan działania.

Zegar tyka: kluczowe daty i wymagania zeroemisyjności

Nowe przepisy wprowadzają konkretne progi, które zmienią sposób budowania i użytkowania nieruchomości. Najbliższe daty dotyczą sektora publicznego i nowych inwestycji:

  • 1 stycznia 2028 roku: Wszystkie nowe budynki instytucji publicznych muszą być zeroemisyjne. W praktyce oznacza to zakaz instalacji kotłów na gaz, węgiel i olej opałowy. Wymagane będą pompy ciepła, instalacje elektryczne zasilane z OZE lub systemy hybrydowe.
  • 1 stycznia 2030 roku: Od tego dnia wszystkie nowo budowane budynki prywatne muszą być zeroemisyjne. Projekty domów nieposiadające pomp ciepła i instalacji fotowoltaicznych mogą nie otrzymać pozwolenia na budowę.

Największe wyzwanie dotyczy jednak istniejącego zasobu budowlanego. To właśnie tu koncentruje się główny problem dla milionów polskich gospodarstw domowych. Zgodnie z dyrektywą, do 2030 roku wszystkie budynki mieszkalne w UE mają osiągnąć co najmniej klasę energetyczną E, a do 2033 roku – klasę D. W Polsce, szacunki Fundacji SET wskazują, że około 1 milion domów znajduje się w najgorszej klasie G, a kolejne miliony w klasie F. Oznacza to, że są one daleko poniżej minimalnych wymogów.

Klasa E i D w praktyce. Konsekwencje dla właścicieli

Klasa energetyczna E oznacza, że roczne zapotrzebowanie na energię pierwotną musi wynosić poniżej około 200–230 kWh/m². Osiągnięcie tego poziomu przez domy wybudowane przed rokiem 2000, bez odpowiedniej izolacji i ze starym źródłem ciepła, wymaga gruntownej modernizacji. Większość tych budynków obecnie zużywa znacznie więcej energii, co automatycznie klasyfikuje je jako F lub G.

Choć Polska oficjalnie nie wprowadziła jeszcze przymusowych remontów, doświadczenia innych krajów członkowskich pokazują, w jakim kierunku zmierzają regulacje. We Francji od 2023 roku obowiązuje zakaz wynajmowania mieszkań o najniższej klasie energetycznej G+. Do 2034 roku zakaz ten obejmie budynki klasy E. Podobne mechanizmy rynkowe działają już w Niemczech, gdzie banki oferują gorsze warunki kredytowe dla nieruchomości o niskiej efektywności energetycznej. Rynek sam zaczyna wyceniać ryzyko związane z koniecznością przyszłej modernizacji.

Eksperci ostrzegają, że w Polsce domy, które nie osiągną klasy E do 2030 roku, drastycznie stracą na wartości. Potencjalny kupujący od razu odliczy od ceny koszt koniecznego remontu, który może przekroczyć 100 000 zł. W małych miejscowościach, gdzie ceny nieruchomości są niższe, domy wymagające modernizacji mogą stać się w ogóle niesprzedawalne.

Ile kosztuje dostosowanie domu do nowych norm?

Podniesienie standardu energetycznego domu z klasy G do E wymaga zazwyczaj kompleksowej termomodernizacji. Koszty te są znacznym obciążeniem dla przeciętnego gospodarstwa domowego.

Szacunkowy koszt kompleksowej modernizacji (dla domu 150 m²):

  • Termomodernizacja (ocieplenie ścian, dachu, wymiana okien): 60 000 – 90 000 zł. Jest to podstawa. Bez odpowiedniej izolacji, nawet najnowocześniejsza pompa ciepła będzie działać nieefektywnie, generując wysokie rachunki za prąd.
  • Pompa ciepła: 35 000 – 65 000 zł (powietrzna) lub 60 000 – 100 000 zł (gruntowa). Do tego często dochodzi koszt wymiany grzejników na niskotemperaturowe.
  • Fotowoltaika (5 kWp): 20 000 – 25 000 zł. Choć nie jest obowiązkowa dla istniejących domów, bez niej eksploatacja pompy ciepła staje się ekonomicznie nieuzasadniona.

Łączny koszt dla właściciela, który chce osiągnąć klasę E lub D, wynosi od 100 000 zł do 150 000 zł. Fundacja SET obliczyła, że pełne dostosowanie polskiego sektora budowlanego do wymogów EPBD pochłonie łącznie 2,5 biliona złotych do 2050 roku. Choć istnieją dotacje, takie jak program „Czyste Powietrze” (oferujący do 135 000 zł dla najuboższych), ich skala jest niewystarczająca w stosunku do 6-7 milionów budynków wymagających pilnej interwencji.

Kary ekonomiczne i koniec kotłów na paliwa kopalne

Nawet jeśli Polska nie zdecyduje się na wprowadzenie bezpośrednich kar finansowych za brak modernizacji, właściciele nieefektywnych energetycznie domów zostaną ukarani pośrednio poprzez mechanizmy rynkowe i podatkowe.

Kluczowym elementem jest system handlu emisjami ETS2, który wejdzie w życie w 2028 roku. System ten obejmie budynki i transport, nakładając opłaty na dostawców paliw kopalnych (węgiel, gaz, olej opałowy), którzy przerzucą je na końcowych odbiorców. Szacuje się, że gospodarstwo domowe emitujące 6 ton CO₂ rocznie (typowe dla nieocieplonego domu) zapłaci dodatkowo 1200 zł w 2028 roku, a w 2030 roku ta kwota może się podwoić. Ogrzewanie domu z klasą G może kosztować zimą nawet 1500–2000 zł miesięcznie, co zmusi właścicieli do działania.

Ponadto, Dyrektywa EPBD zobowiązuje państwa członkowskie do przedstawienia planu całkowitej eliminacji kotłów na paliwa kopalne do 2040 roku. Choć nie jest to formalny zakaz instalacji, już dziś w Polsce wstrzymano dotacje na kotły gazowe w programie „Czyste Powietrze”. Sygnał jest jasny: urządzenia te, nawet jeśli są sprawne, za 10–15 lat mogą stać się bezużyteczne z powodu braku dostępu do paliwa lub zakazów eksploatacyjnych.

Co powinien zrobić właściciel domu w klasie F lub G?

Dla właścicieli domów wybudowanych przed 2000 rokiem, bierność jest najdroższą opcją. Aby uniknąć utraty wartości nieruchomości i drastycznego wzrostu kosztów ogrzewania, konieczne jest podjęcie konkretnych kroków już teraz:

  1. Zamów świadectwo energetyczne: Uzyskanie aktualnego świadectwa (koszt 350–1300 zł) wskaże precyzyjnie, w jakiej klasie znajduje się budynek. To pierwszy krok do oceny skali problemu.
  2. Wykonaj audyt energetyczny: Audyt (koszt 1200–2000 zł) jest niezbędny do złożenia wniosku o dotację w programie „Czyste Powietrze”. Wskaże on, które działania modernizacyjne (np. ocieplenie dachu, wymiana okien) przyniosą największy skok efektywności w stosunku do kosztów.
  3. Zacznij od termomodernizacji: Inwestycje w ocieplenie i wymianę stolarki powinny być priorytetem. Redukują one straty ciepła o 30–40% i stanowią warunek efektywnej pracy nowoczesnych źródeł ciepła.
  4. Sprawdź dotacje: Program „Czyste Powietrze” oraz ulga termomodernizacyjna (do 53 000 zł odliczenia od podatku) są obecnie głównymi mechanizmami wsparcia. Wnioski należy składać jak najszybciej, ponieważ z uwagi na skalę potrzeb, środki mogą być ograniczone.
  5. Rozważ kredyt preferencyjny: Banki coraz częściej oferują kredyty celowe na termomodernizację z niższym oprocentowaniem. Spadek rachunków za ogrzewanie po modernizacji może częściowo zrównoważyć miesięczną ratę kredytową.

Dyrektywa EPBD to nie propozycja, lecz wiążące prawo UE. Wymagania są jasne, a terminy zbliżają się szybko. Choć polski rząd może próbować łagodzić implementację, mechanizmy rynkowe i ekonomiczne, w tym ETS2, sprawią, że modernizacja stanie się przymusem ekonomicznym dla milionów Polaków. Wartość nieruchomości i koszty życia zależą od podjętych działań w najbliższych latach.

Czyste Powietrze EPBD Ogrzewanie rynek nieruchomości termomodernizacja Unia Europejska zeroemisyjność
Share. Facebook Twitter Email WhatsApp Copy Link
Dodaj komentarz
Napisz komentarz Anuluj odpowiedź

OSTATNIE WPISY

Wynajmujesz mieszkanie bez umowy pisemnej. Prawo chroni lokatorów przed nagłą eksmisją

Wypadek PKP IC w Warszawie. Kobieta zginęła, pociągi S1 i dalekobieżne opóźnione

Były partner zaatakował nożem na klatce. Tragiczny finał trójkąta miłosnego

Facebook X (Twitter) RSS
  • Aktualności 
  • Wiadomości ze świata
  • Motoryzacja
  • Sport
  • O nas
  • Kontakt
  • Polityka Prywatności
  • Polityka redakcyjna
  • Mapa strony
  • Regulamin

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2021 - 2025 Newsnadzis.pl
Wydawca i redakcja portalu: POL-MEDIA - Adres: ul. Grzybowska 9, 00-132 Warszawa

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.