Michael Burry, legendarny inwestor, który zdobył sławę dzięki przewidzeniu i obstawieniu kryzysu finansowego w 2008 roku, wysłał najbardziej alarmujący sygnał od czasu tamtego historycznego krachu. W lutym 2026 roku Burry, znany z zamiłowania do bycia „niekomfortowo wcześnie”, twierdzi, że globalny boom na sztuczną inteligencję (AI) osiągnął punkt krytyczny i nieuchronnie zmierza do pęknięcia. Jego teza jest prosta: wyceny giełdowe są całkowicie oderwane od rzeczywistości, a najwięksi giganci technologiczni ukrywają w swoich księgach miliardy dolarów kosztów.
Ostrzeżenia Burry’ego, publikowane od listopada 2025 roku w jego nowym, płatnym newsletterze „Cassandra Unchained”, nie są jedynie akademicką spekulacją. Inwestor ten podjął konkretne działania, stawiając około 20 milionów dolarów na spadek kursów akcji Nvidii i Palantira – dwóch kluczowych spółek w sektorze AI. Opcje put, które zakupił, zapadają we wrześniu 2026 oraz w 2027 roku. Jeśli Burry ma rację, polscy inwestorzy, których portfele są silnie powiązane z amerykańskimi indeksami, muszą przygotować się na potencjalnie głębokie spadki wartości oszczędności już w najbliższych miesiącach.
Jego analiza jest oparta na konkretnych danych dotyczących nadmiernych inwestycji i wątpliwej księgowości. To nie jest już tylko ostrzeżenie, to gotowy scenariusz kryzysowy, który może dotknąć miliony osób posiadających fundusze emerytalne oparte na globalnych indeksach.
Zakład warty 20 milionów. Dlaczego Burry atakuje Nvidię?
Burry, który zamknął swój fundusz Scion Asset Management, aby działać bez regulacji SEC, koncentruje się na zjawisku, które nazywa „podażową żarłocznością”. W swoim raporcie wskazuje, że pięciu technologicznych gigantów (Microsoft, Google, Meta, Amazon i Oracle) planuje wydać łącznie niemal trzy biliony dolarów na infrastrukturę AI w ciągu najbliższych trzech lat. Ta kwota przewyższa roczny Produkt Krajowy Brutto wielu rozwiniętych państw.
Problem, zdaniem inwestora, nie leży w samej technologii – Burry przyznaje, że AI zmieni świat. Problem leży w przesadnej spekulacji. Zauważa, że rynki wyceniają nakłady na sztuczną inteligencję w sposób irracjonalny: „Jeśli ogłosisz dolara nakładów inwestycyjnych na AI, twoja kapitalizacja rynkowa wzrośnie o trzy dolary” – pisze Burry. To klasyczny sygnał euforii znany z końca lat dziewięćdziesiątych, poprzedzający krach dot-comów.
Centralnym punktem jego krytyki jest Nvidia. Producent układów GPU jest kluczowym dostawcą sprzętu, bez którego systemy AI nie mogą działać. Burry porównuje Nvidię do „dostawcy kilofów i łopat” w gorączce złota. Choć firma bije rekordy sprzedaży, Burry zadaje kluczowe pytanie: co się stanie, gdy popyt nagle wyhamuje, a firmy, które kupiły GPU, zorientują się, że nie mają realnego biznesplanu na ich wykorzystanie? Wycena Nvidii, która urosła do rekordowych poziomów w 2025 roku, jest jego zdaniem nie do utrzymania w długim terminie.
Ukryte koszty i widmo Enronu. Księgowość gigantów technologicznych
Najpoważniejszy merytoryczny zarzut Burry’ego dotyczy praktyk księgowych stosowanych przez największe firmy technologiczne. Twierdzi on, że te spółki ukrywają aż 176 miliardów dolarów (około 630 miliardów złotych) kosztów związanych z infrastrukturą AI. Ta kwota jest wyższa niż roczne dochody budżetu państwa w Polsce.
Mechanizm jest prosty i opiera się na amortyzacji. Firmy takie jak Meta, Oracle czy Microsoft wydłużają okres amortyzacji procesorów graficznych do pięciu, a nawet sześciu lat. Burry argumentuje, że w rzeczywistości, biorąc pod uwagę tempo innowacji (Nvidia wprowadza nowe generacje procesorów niemal co roku), układy GPU stają się przestarzałe po maksymalnie dwóch lub trzech latach. Wydłużanie okresu amortyzacji sztucznie zawyża raportowane zyski w danym roku, pokazując analitykom świetne wyniki finansowe i podsycając wzrost kursów akcji.
Inwestor porównuje tę praktykę do działań firmy energetycznej Enron, która ogłosiła bankructwo w 2001 roku, po tym jak skomplikowane struktury finansowe przestały maskować brak realnej zyskowności. Potwierdzenie swoich obaw Burry znalazł w grudniu 2025 roku, kiedy Satya Nadella, szef Microsoftu, otwarcie przyznał, że chipy GPU tracą wartość znacznie szybciej, niż zakładają księgowi. To sugeruje, że ryzyko szybkiej utraty wartości inwestycji w AI jest realne i dostrzegane nawet przez liderów branży.
Energetyczny mur AI. Dlaczego rozwój może się zatrzymać
Oprócz problemów z wycenami i księgowością, Burry wskazuje na fundamentalny czynnik, który może zdusić boom AI: energię. Centra danych, niezbędne do zasilania zaawansowanych modeli sztucznej inteligencji, zużywają niewyobrażalne ilości prądu. Szacuje się, że jedno zapytanie do ChatGPT zużywa średnio dziesięć razy więcej energii niż standardowe wyszukiwanie w Google.
Prognozy są alarmujące. Do 2030 roku centra danych mogą pochłonąć nawet dziewięć procent całkowitej energii elektrycznej wytwarzanej w USA. Rosnące koszty prądu oraz fizyczne ograniczenia w dostawach energii stanowią realne zagrożenie dla zyskowności firm technologicznych. Firmy staną przed wyborem: drastycznie ograniczyć plany rozwoju AI lub zmierzyć się z astronomicznymi rachunkami za energię. W obu przypadkach uderzy to w raportowane zyski, a co za tym idzie – w wyceny giełdowe.
Co to oznacza dla Twoich oszczędności i funduszy emerytalnych
Ostrzeżenie Michaela Burry’ego ma bezpośrednie konsekwencje dla każdego polskiego inwestora, nawet tego, który nie kupuje pojedynczych akcji. Jeśli posiadasz fundusze emerytalne (np. IKE, IKZE) lub inne portfele oparte na globalnych indeksach giełdowych, znaczna część twoich pieniędzy jest zainwestowana w sektor technologiczny.
Obecnie sektor tech dominuje w indeksie S&P 500, odpowiadając za około 45% zysków wszystkich spółek wchodzących w jego skład. Jeśli bańka AI pęknie, tak jak przewiduje Burry, może to wywołać lawinową wyprzedaż. Historyczna analogia to Cisco Systems, solidna firma z czasów bańki dot-comów, której akcje spadły o 80% po krachu w 2000 roku. Potrzebowały ponad dwudziestu lat, by powrócić do szczytowych wycen.
Jeśli scenariusz Burry’ego się zmaterializuje, Twój portfel może stracić od 20% do 50% wartości w ciągu kilku miesięcy. Choć krytycy Burry’ego przypominają, że często myli się co do czasu wystąpienia kryzysu, jego historyczna skuteczność w identyfikacji systemowych zagrożeń wymaga poważnego potraktowania jego obecnych ostrzeżeń.
Jak zabezpieczyć portfel przed krachem technologicznym
Mimo pesymistycznej wizji sektora technologicznego, Burry i inni doświadczeni inwestorzy wskazują na konkretne kroki, które można podjąć w celu zabezpieczenia majątku. Podstawą jest dywersyfikacja. Zamiast panicznej wyprzedaży, eksperci zalecają strategiczne przesunięcia kapitału:
- Sektory Defensywne: Burry sam zainwestował w firmy z sektorów mniej wrażliwych na cykle koniunkturalne i spekulacje. Obejmuje to opiekę zdrowotną (np. Pfizer), tradycyjną energię (np. Halliburton) oraz dobra konsumenckie (np. Estée Lauder). Są to spółki, które mają tendencję do generowania stabilnych przychodów niezależnie od koniunktury giełdowej.
- Surowce i Metale Szlachetne: Złoto i srebro tradycyjnie stanowią bezpieczną przystań w okresach kryzysu i wysokiej niepewności. Robert Kiyosaki, autor „Bogatego Ojca”, przewiduje, że srebro może znacząco podrożeć w 2026 roku, gdy inwestorzy zaczną masowo uciekać z ryzykownych aktywów.
- Gotówka i Obligacje: Zwiększenie udziału gotówki lub inwestycja w krótkoterminowe obligacje skarbowe pozwala na zachowanie płynności i umożliwia wejście na rynek po niższych cenach, gdy krach już nastąpi.
Nie należy podejmować pochopnych decyzji pod wpływem emocji. Jednak ignorowanie sygnałów ostrzegawczych od inwestorów, którzy historycznie udowodnili swoją zdolność do przewidywania systemowych pęknięć, byłoby błędem. Analiza Burry’ego dostarcza konkretnych, merytorycznych argumentów, dlaczego obecna euforia AI może być nie do utrzymania. Warto już teraz zweryfikować skład swojego portfela i upewnić się, że jest on gotowy na ewentualną korektę rynkową w 2026 roku.

