Większość mieszkańców bloków i kamienic rzadko zagląda do szachtów instalacyjnych w łazienkach czy kuchniach. Tymczasem to właśnie tam, za metalowymi drzwiczkami, dokonuje się obecnie technologiczna rewolucja, która w najbliższych miesiącach bezpośrednio wpłynie na portfele milionów Polaków. Zgodnie z unijnymi dyrektywami i znowelizowanym polskim prawem, czas na dostosowanie budynków wielorodzinnych do nowych standardów pomiarowych nieubłaganie dobiega końca. Rok 2025 jest ostatnim momentem na zaplanowanie i przeprowadzenie inwestycji, ponieważ ostateczny termin mija 31 grudnia 2026 roku. Dla wielu spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych oznacza to wyścig z czasem, a dla lokatorów – konieczność przygotowania się na dodatkowe wydatki lub uszczuplenie funduszu remontowego.
Zmiany nie są jedynie kosmetyczne. Chodzi o całkowite odejście od analogowych metod pomiaru zużycia wody i ciepła na rzecz systemów zdalnych. Znowelizowana ustawa o efektywności energetycznej nakłada na zarządców nieruchomości obowiązek instalacji urządzeń, które można odczytać bez wchodzenia do mieszkania. To koniec ery „karteczek na drzwiach” i wizyt inkasentów, które dla wielu były uciążliwe. Jednak za komfortem idą konkretne koszty i rygorystyczne sankcje finansowe dla tych, którzy nie dostosują się do nowych przepisów w terminie. Eksperci podkreślają, że choć cel jest szczytny – większa precyzja i oszczędność energii – to proces wdrożenia w starszej tkance mieszkaniowej będzie stanowił ogromne wyzwanie logistyczne i finansowe.
Nowe przepisy o efektywności energetycznej. Co się zmieni w blokach?
Podstawą prawną wymuszającą zmiany jest implementacja unijnej dyrektywy o efektywności energetycznej (EED). Polska, dostosowując krajowe przepisy, wyznaczyła jasną granicę: od 1 stycznia 2027 roku każdy licznik wody, ciepłomierz oraz podzielnik kosztów ogrzewania w budynku wielolokalowym musi posiadać funkcję zdalnego odczytu. Oznacza to, że urządzenia te muszą komunikować się drogą radiową z systemem zbiorczym, który przekazuje dane bezpośrednio do zarządcy lub firmy rozliczającej. Zdalny odczyt staje się standardem prawnym, a urządzenia starego typu, wymagające fizycznej obecności kontrolera, tracą rację bytu.
W praktyce oznacza to, że zarządcy nieruchomości nie będą mieli prawa rozliczać mediów na podstawie wskazań urządzeń analogowych po przekroczeniu granicznej daty. Przepisy te mają na celu nie tylko wygodę, ale przede wszystkim dostarczenie lokatorom częstszych i bardziej precyzyjnych informacji o zużyciu energii. Dzięki temu mieszkańcy mają zyskać możliwość bieżącego monitorowania swoich wydatków i szybszego reagowania na ewentualne awarie lub nadmierne zużycie, co w teorii ma prowadzić do realnych oszczędności w skali całego kraju.
Warto zauważyć, że nowe budownictwo, oddawane do użytku w ostatnich latach, w większości spełnia już te wymogi. Największy problem dotyczy budynków z tzw. wielkiej płyty, kamienic oraz bloków budowanych w latach 90. Tam infrastruktura pomiarowa często opiera się na prostych licznikach mechanicznych. Ich wymiana w tysiącach lokali jednocześnie to operacja, która wymaga nie tylko funduszy, ale i skoordynowanej akcji technicznej, na którą zarządcy mają już coraz mniej czasu.
Ile kosztuje wymiana liczników i kto za to zapłaci w praktyce?
Kwestia finansowania modernizacji jest najbardziej zapalnym punktem nowych przepisów. Choć obowiązek spoczywa na zarządcy, środki na ten cel pochodzą bezpośrednio od właścicieli lokali. Szacuje się, że koszt zakupu i montażu jednego nowoczesnego wodomierza lub ciepłomierza z modułem radiowym to wydatek rzędu od 250 do 350 złotych za sztukę. W typowym mieszkaniu, gdzie znajdują się dwa piony wodne oraz trzy lub cztery grzejniki, łączny koszt modernizacji może wynieść od 800 do nawet 1500 złotych.
Zarządcy nieruchomości stosują zazwyczaj dwie metody pokrycia tych kosztów:
- Fundusz remontowy: To najczęstszy scenariusz. Środki gromadzone przez lata na remonty klatek schodowych czy dachów zostają przekierowane na wymianę liczników. Dla lokatorów oznacza to, że inne, często pilne inwestycje w budynku, zostaną odłożone w czasie.
- Jednorazowe dopłaty lub podwyżka czynszu: W przypadku braku wystarczających środków na funduszu remontowym, wspólnoty mogą podjąć uchwałę o jednorazowej wpłacie celowej lub czasowym podniesieniu stawki eksploatacyjnej, co bezpośrednio uderzy w miesięczny budżet domowy mieszkańców.
Eksperci rynku nieruchomości zwracają uwagę, że w dobie wysokiej inflacji i rosnących kosztów usług budowlanych, ceny urządzeń mogą jeszcze wzrosnąć w 2026 roku, gdy nastąpi kumulacja zleceń. Dlatego dla wielu wspólnot rok 2025 jest ostatnim momentem na negocjację korzystnych stawek z dostawcami systemów pomiarowych. Opieszałość w tym zakresie może skutkować nie tylko wyższymi kosztami samych urządzeń, ale także brakiem dostępności ekip monterskich w końcówce 2026 roku.
Kary za brak zdalnego odczytu. Zarządcy mają czas do końca 2026 roku
Ustawodawca przewidział dotkliwe sankcje za niedopełnienie obowiązku wymiany infrastruktury. Jeśli do 31 grudnia 2026 roku budynek nie zostanie wyposażony w systemy zdalnego odczytu, na osobę odpowiedzialną za zarządzanie nieruchomością może zostać nałożona grzywna w wysokości do 10 000 złotych. Choć formalnie kara dotyczy zarządcy, prezesa spółdzielni czy zarządu wspólnoty, w rzeczywistości obciąża ona budżet danej jednostki, co oznacza, że pośrednio zapłacą za nią wszyscy członkowie danej społeczności mieszkaniowej.
Istnieje jednak pewna furtka prawna, choć jest ona bardzo wąska. Przepisy dopuszczają rezygnację z wymiany liczników na zdalne, jeśli zarządca udowodni, że jest to technicznie niewykonalne lub nieopłacalne ekonomicznie. Aby skorzystać z tego zwolnienia, konieczne jest jednak przeprowadzenie profesjonalnego audytu i analizy kosztów oraz korzyści. Musi on wykazać, że nakłady na wymianę urządzeń nigdy nie zwrócą się w postaci oszczędności energii. W praktyce, przy obecnych cenach mediów, udowodnienie braku opłacalności w budynkach wielorodzinnych jest niezwykle trudne i rzadko spotykane.
Warto również pamiętać o aspekcie prawnym rozliczeń. Po 1 stycznia 2027 roku lokatorzy będą mogli kwestionować rozliczenia mediów dokonane na podstawie starych urządzeń. Brak systemu zdalnego odczytu może stać się podstawą do podważania zasadności naliczonych opłat, co narazi spółdzielnie na liczne procesy sądowe i paraliż finansowy. To dodatkowy argument, który zmusza zarządców do rygorystycznego przestrzegania terminów.
Zdalny odczyt mediów. Korzyści i pułapki nowoczesnej technologii
Przejście na systemy cyfrowe niesie ze sobą szereg korzyści, ale nie jest wolne od pułapek, o których warto wiedzieć przed otrzymaniem pierwszego rachunku po modernizacji. Największą zaletą jest niewątpliwie precyzja i eliminacja błędu ludzkiego. Dane przesyłane drogą radiową trafiają bezpośrednio do systemów księgowych, co wyklucza pomyłki przy ręcznym przepisywaniu stanów liczników. Dodatkowo, mieszkańcy zyskują możliwość otrzymywania informacji o zużyciu w interwałach miesięcznych, co pozwala na lepsze planowanie wydatków.
Należy jednak liczyć się z pewnymi wyzwaniami:
- Wykrywanie minimalnych wycieków: Nowoczesne liczniki cyfrowe są znacznie czulsze niż ich analogowe odpowiedniki. Potrafią zarejestrować nawet minimalny przepływ wody, np. nieszczelną spłuczkę w toalecie czy kapiący kran. Dla wielu lokatorów może to być szokiem przy pierwszym rozliczeniu, gdy okaże się, że „niewidoczne” usterki wygenerowały realne koszty.
- Awarie modułów radiowych: Jak każda elektronika, moduły przesyłające dane mogą ulec awarii. W takim przypadku system, nie otrzymując danych, często przechodzi w tryb szacowania zużycia na podstawie średniej historycznej, co nie zawsze jest korzystne dla lokatora. Ważne jest, aby mieszkańcy mieli dostęp do platform online, gdzie mogą zweryfikować, czy ich licznik regularnie „raportuje” zużycie.
- Prywatność i bezpieczeństwo danych: Częstszy odczyt danych budzi u niektórych obawy o inwigilację stylu życia (np. o której godzinie domownicy biorą prysznic). Zarządcy są jednak zobowiązani do przestrzegania rygorystycznych zasad RODO i zabezpieczania transmisji danych przed niepowołanym dostępem.
Podsumowując, nadchodząca wymiana liczników to proces nieuchronny, który w 2025 roku nabierze ogromnego tempa. Lokatorzy powinni już teraz zainteresować się planami swoich zarządców i sprawdzić, czy w funduszu remontowym zabezpieczono odpowiednie środki. Odpowiednie przygotowanie do tej zmiany pozwoli uniknąć przykrych niespodzianek finansowych i w pełni wykorzystać potencjał, jaki daje nowoczesna technologia pomiarowa.

