Zbliżający się Tłusty Czwartek w 2025 roku zapowiada się jako jeden z najbardziej intensywnych okresów w polskim handlu detalicznym. Sieć Biedronka, będąca liderem rynku dyskontów w Polsce, zdecydowała się na bezprecedensowy ruch cenowy, obniżając cenę pączka z nadzieniem do symbolicznych 5 groszy. Choć oferta brzmi jak marketingowy przełom, diabeł tkwi w szczegółach – a konkretnie w skomplikowanym systemie progów rabatowych oraz wyjątkowo rygorystycznych limitach ilościowych, które obejmują nie tylko słodkości, ale i produkty pierwszej potrzeby.
Analitycy rynkowi wskazują, że tak agresywna polityka cenowa ma na celu nie tylko przyciągnięcie tłumów do placówek, ale przede wszystkim walkę o lojalność klienta w dobie wciąż odczuwalnej presji inflacyjnej. Strategia „straty na pączku” (tzw. loss leader) ma zostać zrekompensowana przez pełne koszyki zakupowe Polaków, którzy skuszeni rekordowo tanią ofertą, zrealizują w sklepach sieci swoje główne zakupy tygodniowe. Warto jednak dokładnie przeanalizować regulaminy, ponieważ w tym roku Biedronka wyjątkowo precyzyjnie dawkuje promocje.
Rekordowa cena pączka i mechanizm wielosztuk
Głównym punktem oferty, która startuje w czwartek 12 lutego, jest pączek z nadzieniem wieloowocowym (65 g) w cenie 5 groszy za sztukę. Aby jednak skorzystać z tej stawki, klienci muszą spełnić konkretny warunek: zakupić dokładnie 24 sztuki produktu. Sieć zastosowała tutaj progresywny model zniżek, który promuje większe zakupy, ale jednocześnie nakłada bariery dla osób szukających pojedynczych sztuk w niskiej cenie. Przy zakupie 6 sztuk cena wynosi 55 groszy, natomiast przy 12 sztukach spada do 9 groszy za egzemplarz.
Dla porównania, ceny w rzemieślniczych cukierniach w 2025 roku zaczynają się od około 4,50 zł, a w przypadku produktów segmentu premium przekraczają 10-15 zł. Oferta Biedronki stanowi więc obniżkę rzędu 95% względem cen rynkowych. Eksperci zauważają jednak, że tak niska cena wymusza na sieci wprowadzenie mechanizmów kontrolnych. W przypadku pączków marki Słodka Kraina (80-85 g), objętych promocją „1+1 gratis”, limit został ustalony na zaledwie 2 sztuki dziennie na kartę Moja Biedronka. To jasny sygnał, że sieć chce uniknąć sytuacji, w której towar zostaje wykupiony przez osoby zajmujące się dalszą odsprzedażą.
Surowe limity na owoce i produkty tłuszczowe
Tegoroczna oferta Tłustego Czwartku w Biedronce to nie tylko pączki. Sieć przygotowała szeroki wachlarz promocji na produkty bazowe, jednak to tutaj limity są najbardziej odczuwalne. Mandarynki na wagę przeceniono o 60% do poziomu 3,99 zł/kg, ale klient może kupić tylko 1 kg na całe trzy dni trwania promocji (od czwartku do soboty). System informatyczny sieci automatycznie blokuje możliwość naliczenia rabatu przy kolejnej próbie zakupu, co jest rozwiązaniem rzadko spotykanym przy produktach świeżych.
Równie restrykcyjnie potraktowano masło. Tylko w czwartek 12 lutego masło ekstra z Polskiej Mleczarni (200 g) kosztuje 2,95 zł przy zakupie 3 sztuk. Jest to cena o 50% niższa od regularnej, jednak limit dzienny wynosi dokładnie 3 opakowania. Podobne obostrzenia dotyczą produktów niezbędnych do domowego smażenia pączków:
- Olej rzepakowy Kujawski 1 l: drugi produkt 66% taniej, limit 2 butelki na dzień.
- Cukier (wszystkie rodzaje): promocja 2+2 gratis, limit 12 sztuk (maksymalnie 6 gratis).
- Mąka (wszystkie rodzaje): drugi produkt za 1 zł, limit 10 opakowań dziennie.
Takie podejście ma zapewnić dostępność towaru dla jak najszerszej grupy konsumentów, chroniąc jednocześnie sieć przed stratami wynikającymi z masowego wykupowania najtańszych produktów przez małą gastronomię.
Strategia budowania koszyka: 6 pączków za 99 zł
Biedronka wprowadziła w tym roku również mechanizm motywujący do większych wydatków. Klienci, którzy zrobią zakupy za minimum 99 zł z kartą Moja Biedronka, otrzymają 6 dowolnych pączków gratis. Jest to klasyczny przykład strategii zwiększania wartości paragonu. Zamiast skupiać się wyłącznie na sprzedaży pączków po 5 groszy, co generuje dla sieci ujemną marżę, firma zachęca do zakupu pełnego asortymentu – od wędlin po chemię gospodarczą.
Dla świadomego konsumenta oferta ta może być korzystna, o ile planował on i tak zrealizować większe zakupy. Warto jednak pamiętać, że do limitu 99 zł zazwyczaj nie wliczają się napoje alkoholowe, wyroby tytoniowe oraz preparaty do żywienia początkowego niemowląt. Precyzyjne planowanie listy zakupów staje się więc kluczem do realnych oszczędności w tym okresie.
Pączek dubajski i segment premium jako odpowiedź na trendy
Ciekawym elementem tegorocznej oferty jest wprowadzenie tzw. pączka dubajskiego w cenie 6,99 zł. Produkt ten, wypełniony kremem pistacjowym i chrupiącym ciastem kataifi, stał się viralowym hitem w mediach społecznościowych. Biedronka, wprowadzając go do oferty masowej, rzuca wyzwanie cukierniom rzemieślniczym, gdzie ceny takich specjałów oscylują wokół 20 zł.
Oprócz nowinek, sieć promuje również ofertę 5+1 gratis na pączki premium (np. ze słoną pistacją czy nadzieniem czekoladowo-orzechowym). Pozwala to na skomponowanie własnego zestawu dla osób, które cenią różnorodność smaków bardziej niż najniższą możliwą cenę. Strategia ta pokazuje, że dyskonty przestały być miejscem wyłącznie „taniego jedzenia”, a stały się pełnoprawnym konkurentem dla wyspecjalizowanych punktów gastronomicznych w segmencie nowinek spożywczych.
Praktyczny poradnik dla kupujących: jak uniknąć błędów
Aby maksymalnie wykorzystać promocje i uniknąć rozczarowań przy kasie, warto trzymać się kilku sprawdzonych zasad:
- Aktywuj aplikację: Większość limitów i cen promocyjnych jest przypisana do konta w aplikacji Moja Biedronka. Bez jej zeskanowania system naliczy ceny regularne.
- Planuj wizytę rano: Przy tak agresywnych cenach jak 5 groszy za pączka, zapasy w wielu sklepach wyczerpują się już w pierwszych godzinach po otwarciu.
- Zwracaj uwagę na daty: Niektóre promocje, jak ta na masło, są jednodniowe (czwartek), podczas gdy inne trwają do soboty lub do wyczerpania zapasów.
- Kontroluj limity w aplikacji: Wiele osób zapomina, że limit na mandarynki czy olej jest wspólny dla całego okresu promocyjnego lub rozliczany dziennie. Można to sprawdzić w sekcji „Twoje limity” w aplikacji mobilnej.
Podsumowując, Tłusty Czwartek 2025 w Biedronce to festiwal niskich cen, ale obwarowany licznymi warunkami. Sieć umiejętnie balansuje między generowaniem ogromnego ruchu a ochroną własnej rentowności poprzez system limitów. Dla przeciętnego gospodarstwa domowego to doskonała okazja do uzupełnienia zapasów, o ile zakupy zostaną dokonane z listą w ręku i świadomością obowiązujących zasad.

