Mimo wyhamowania oficjalnych wskaźników inflacji, polscy konsumenci muszą przygotować się na dalszy wzrost wydatków. Najnowszy raport „International Business Report”, opracowany przez ekspertów Grant Thornton, wskazuje na jednoznaczny trend: aż 60 proc. średnich i dużych przedsiębiorstw w Polsce podjęło decyzję o podniesieniu cen swoich towarów i usług w 2026 roku. Choć dynamika wzrostu cen wydaje się stabilizować, dla domowych budżetów oznacza to konieczność rewizji wydatków w obliczu nadchodzącej fali podwyżek.
Dlaczego przedsiębiorcy podnoszą ceny?
Wielu konsumentów odczuwa dysonans między oficjalnymi komunikatami o spadającej inflacji a codzienną rzeczywistością przy kasach sklepowych. Przyczyna tego stanu rzeczy leży w twardych realiach kosztowych, z jakimi mierzy się obecnie biznes. Głównym motorem napędowym podwyżek są rosnące koszty pracy, na które wskazuje 64 proc. ankietowanych firm. W obliczu historycznie niskiego bezrobocia, przedsiębiorcy zmuszeni są oferować wyższe pensje, aby utrzymać wykwalifikowaną kadrę.
Równie istotnym czynnikiem pozostają koszty energii. Mimo stabilizacji na giełdach, 59 proc. firm nadal odczuwa długofalowe skutki wcześniejszych szoków cenowych. Właściciele przedsiębiorstw, starając się utrzymać rentowność, przerzucają te obciążenia na końcowego odbiorcę, co w praktyce oznacza, że za usługi – od remontowych po specjalistyczne – zapłacimy w 2026 roku więcej.
Skala podwyżek: czego spodziewać się w portfelu?
Deklaracje przedsiębiorców pozwalają oszacować realną skalę zmian. Z danych wynika, że największa grupa firm (38 proc.) planuje podnieść ceny o 5 do 7 proc. Kolejne 33 proc. podmiotów zakłada wzrosty na poziomie 3–4 proc. Istnieje jednak grupa 18 proc. firm, która rozważa podwyżki przekraczające 8 proc. Warto zestawić te plany z prognozowaną inflacją konsumencką na poziomie 2,8 proc. – oznacza to, że w sektorze usług ceny będą rosły znacznie szybciej niż wynosi oficjalny wskaźnik ogólny.
Analiza „Indeksu cen w sklepach detalicznych” przygotowana przez UCE Research i ekspertów Uniwersytetu WSB Merito potwierdza te tendencje w handlu. W styczniu 2026 roku codzienne zakupy były średnio o 3,7 proc. droższe niż rok wcześniej. Najmocniej odczujemy to w kategoriach:
- Używek: wzrost cen o 10,2 proc.
- Chemii gospodarczej: wzrost o 8,3 proc.
- Słodyczy: wzrost o 7,1 proc.
- Mięsa i wędlin: wzrost o 6,7 proc.
Jak zabezpieczyć domowy budżet przed drożyzną?
W obliczu nadchodzących zmian, kluczem do utrzymania płynności finansowej jest elastyczność i planowanie. Eksperci ds. finansów osobistych zalecają wdrożenie kilku praktycznych kroków, które pomogą zminimalizować skutki wzrostów cen:
1. Uwzględnij margines błędu: Planując budżet na 2026 rok, załóż wzrost wydatków na usługi o ok. 5–7 proc. Pozwoli to uniknąć zaskoczenia przy koniecznych naprawach czy wizytach u specjalistów.
2. Modyfikuj koszyk zakupowy: Dane pokazują, że ceny nie rosną równomiernie. Podczas gdy mięso drożeje, niektóre produkty rolne, jak warzywa czy owoce, odnotowują spadki cen. Świadome zastępowanie droższych produktów tańszymi sezonowymi zamiennikami może przynieść realne oszczędności.
3. Optymalizuj zakupy chemii: Ze względu na wysokie wzrosty cen chemii gospodarczej, warto kupować produkty w opakowaniach zbiorczych lub korzystać z promocji wielosztukowych, co w skali roku pozwala znacząco obniżyć koszty utrzymania domu.
Choć presja cenowa pozostaje faktem, świadome zarządzanie wydatkami i unikanie impulsywnych zakupów to najskuteczniejsza strategia obronna w obecnych warunkach gospodarczych.

