Close Menu
  • Aktualności z kraju
  • Wiadomości ze świata
  • Motoryzacja
  • Aktualności z kraju
  • Wiadomości ze świata
  • Motoryzacja
Facebook X (Twitter)
Facebook X (Twitter)
News na dziśNews na dziś
  • Aktualności z kraju
  • Wiadomości ze świata
  • Motoryzacja
News na dziśNews na dziś
Home - Aktualności z kraju

Atak na biuro PO. Prokuratura umarza sprawę, ale 44-latek trafia za kraty psychiatryka

Damian Pośpiech2026-01-07
Facebook Twitter Email Telegram Copy Link WhatsApp
Policja
Blue Polish police vehicle and a policeman, policja, police car side detail, closeup. Polish emergency services simple concept, one person, editorial shot

Prokuratura Rejonowa dla Warszawy-Śródmieścia podjęła decyzję, która wywołuje zdziwienie, ale jest w pełni zgodna z Kodeksem Karnym. Wnioskuje o umorzenie postępowania wobec 44-letniego Krzysztofa B., który w październiku 2025 roku dokonał próby podpalenia biura Platformy Obywatelskiej przy ulicy Wiejskiej w Warszawie. Choć czyn ten zagrażał życiu wielu osób i mógł doprowadzić do tragedii w centrum stolicy, prokuratura argumentuje, że sprawca w chwili ataku był niepoczytalny.

To jednak nie oznacza, że mężczyzna uniknie konsekwencji. Wręcz przeciwnie. Śledczy, opierając się na opinii biegłych, wystąpili jednocześnie o zastosowanie najsurowszego środka zabezpieczającego – przymusowego umieszczenia 44-latka w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Decyzja ta jest podyktowana jednym kluczowym czynnikiem: biegli stwierdzili, że istnieje „wysokie ryzyko popełnienia przez podejrzanego kolejnych czynów zagrażających porządkowi prawnemu”. Oznacza to, że choć prawo nie pozwala go ukarać, społeczeństwo musi zostać przed nim chronione.

Sprawa ta stawia pod znakiem zapytania granicę między przestępstwem motywowanym politycznie a czynem popełnionym w stanie zniesionej poczytalności. Decyzja sądu, która zapadnie w najbliższych tygodniach, będzie kluczowa dla bezpieczeństwa publicznego i wyznaczy standardy postępowania w podobnych, niezwykle niebezpiecznych przypadkach.

Akt terroru czy choroba? Szczegóły ataku na Wiejskiej

Do zdarzenia, które wstrząsnęło stołeczną sceną polityczną i wzbudziło obawy o bezpieczeństwo, doszło 17 października 2025 roku. Krzysztof B. pojawił się pod budynkiem przy ulicy Wiejskiej, w którym mieści się biuro Platformy Obywatelskiej oraz, co kluczowe, popularna kawiarnia „Czytelnik”. W biały dzień, w miejscu o dużym natężeniu ruchu, mężczyzna rzucił w elewację butelką wypełnioną łatwopalną cieczą – klasycznym koktajlem Mołotowa.

Chociaż ogień nie zdążył się rozprzestrzenić dzięki szybkiej interwencji, zagrożenie było realne i bezpośrednie. Prokuratura postawiła 44-latkowi zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa pożaru zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób. Jest to czyn zagrożony karą do ośmiu lat pozbawienia wolności. Co więcej, gdy mężczyzna został powstrzymany przez osobę interweniującą, rzucał w jej kierunku odłamkami szkła, naruszając jej nietykalność cielesną.

Warto podkreślić, że sam podejrzany wykazywał podczas przesłuchań skrajną dezorientację. Śledczy ustalili, że był zaskoczony faktem, iż w budynku funkcjonuje kawiarnia, a nie wyłącznie siedziba partii. To, w połączeniu z jego obsesyjnym powtarzaniem nazwiska Premiera Donalda Tuska (nawet dziesięć razy podczas jednego przesłuchania), sugerowało, że jego działania były motywowane urojonym, politycznym celem, co zbiegło się z późniejszą diagnozą biegłych.

Diagnoza biegłych: Zniesiona poczytalność i wysokie ryzyko

Po aresztowaniu tymczasowym (zastosowanym 22 października 2025 roku) prokuratura zleciła kompleksową obserwację psychiatryczną i psychologiczną. Jej wyniki okazały się przełomowe dla całej sprawy. Powołani eksperci orzekli, że Krzysztof B. w momencie popełniania zarzucanych mu czynów nie był zdolny do rozpoznania ich znaczenia ani do pokierowania swoim postępowaniem. W terminologii prawnej oznacza to stan zniesionej poczytalności.

Zgodnie z art. 31 Kodeksu Karnego, osoba, która z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych nie mogła w chwili czynu rozpoznać jego znaczenia, nie popełnia przestępstwa w rozumieniu prawa karnego. To właśnie ten zapis jest podstawą wniosku o umorzenie postępowania. Brak poczytalności wyklucza winę, a bez winy nie ma odpowiedzialności karnej.

Jednak kluczowy element opinii biegłych, o którym poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Piotr Antoni Skiba, dotyczy przyszłości. Biegli jednoznacznie stwierdzili, że istnieje wysokie ryzyko, iż podejrzany popełni w przyszłości kolejne czyny zagrażające porządkowi prawnemu. Ta prognoza jest bezpośrednim powodem, dla którego prokuratura nie poprzestała na umorzeniu, lecz zażądała natychmiastowego zastosowania środka zabezpieczającego.

Przymusowe leczenie: Co oznacza zamknięty zakład psychiatryczny?

Dla społeczeństwa i potencjalnych ofiar jest to informacja uspokajająca. Mimo formalnego umorzenia sprawy, 44-latek nie wyjdzie na wolność. Sąd zdecyduje teraz o zastosowaniu przymusowego środka zabezpieczającego. Zamknięty zakład psychiatryczny to nie jest kara w sensie prawnym, ale forma leczenia i izolacji, mająca na celu ochronę społeczeństwa przed osobami, które z powodu choroby psychicznej stanowią zagrożenie.

Umieszczenie w takim zakładzie jest procedurą rygorystyczną. Decyzja sądu będzie określała wstępny czas pobytu, który jednak podlega okresowej kontroli, zazwyczaj co sześć miesięcy lub rok. Oznacza to, że biegli muszą regularnie oceniać stan zdrowia pacjenta. Dopóki ryzyko ponownego popełnienia przestępstwa jest wysokie, pacjent pozostaje w izolacji. W praktyce, jest to często forma izolacji trwająca dłużej niż potencjalna kara pozbawienia wolności za sam czyn, gdyby został uznany za poczytalnego.

Wniosek prokuratury jest więc dwutorowy: formalne uznanie braku odpowiedzialności karnej oraz realne zapewnienie bezpieczeństwa publicznego. Taki mechanizm prawny jest niezbędny, by system wymiaru sprawiedliwości mógł reagować na zagrożenia wynikające z zaburzeń psychicznych, które prowadzą do aktów przemocy lub terroryzmu.

Groźby wobec premiera Tuska: Kontekst polityczny i precedens

Atak na biuro PO nie był pierwszym incydentem w życiu Krzysztofa B. związanym z agresją wobec polityków. Śledczy ujawnili, że mężczyzna miał już wcześniej konflikt z prawem o podłożu politycznym. W maju 2025 roku został on prawomocnie skazany na karę grzywny w wysokości 3000 złotych za groźby karalne kierowane pod adresem obecnego Prezesa Rady Ministrów, Donalda Tuska.

Groźby te były publikowane w mediach społecznościowych, na platformie X (dawniej Twitter). Chociaż incydent z maja 2025 roku zakończył się jedynie karą finansową, pokazuje on narastającą fiksację 44-latka na punkcie polityki i konkretnych osób publicznych. Ta wcześniejsza historia jest kluczowym dowodem na to, że zagrożenie, jakie stwarza Krzysztof B., jest długotrwałe i nie ogranicza się do jednorazowego impulsu.

Fakt, że prokuratura dysponuje już prawomocnym wyrokiem za groźby wobec premiera, wzmacnia wniosek o konieczności zastosowania przymusowego leczenia. Pokazuje to, że niepoczytalność nie jest w tym przypadku jednorazowym epizodem, lecz częścią szerszego, zagrażającego otoczeniu wzorca zachowań. Bez zastosowania środków zabezpieczających, powrót do podobnych, a nawet groźniejszych czynów, byłby niemal pewny.

Podsumowanie: Czekając na decyzję sądu

Sprawa Krzysztofa B. jest przykładem, jak polski wymiar sprawiedliwości musi balansować między ochroną praw oskarżonego a zapewnieniem bezpieczeństwa publicznego. Choć formalne umorzenie postępowania karnego może budzić kontrowersje, jest ono prawnie uzasadnione, gdy winy nie można przypisać z powodu choroby psychicznej.

Teraz piłka leży po stronie sądu, który musi rozstrzygnąć, czy dowody przedstawione przez prokuraturę i biegłych są wystarczające do zastosowania przymusowego środka zabezpieczającego. Jeśli sąd przychyli się do wniosku, 44-latek zostanie skierowany do zamkniętego zakładu psychiatrycznego. Jest to jedyna droga, aby skutecznie zapobiec kolejnym aktom agresji i zminimalizować ryzyko, które, jak podkreślają eksperci, jest obecnie bardzo wysokie. Decyzja ta będzie miała bezpośrednie przełożenie na poczucie bezpieczeństwa w centrum Warszawy i poza nią.

Do czasu rozstrzygnięcia, Krzysztof B. pozostaje pod nadzorem organów wymiaru sprawiedliwości.

bezpieczeństwo publiczne Platforma Obywatelska prawo karne prokuratura WARSZAWA Wiejska zdrowie psychiczne
Share. Facebook Twitter Email WhatsApp Copy Link
Dodaj komentarz
Napisz komentarz Anuluj odpowiedź

OSTATNIE WPISY

Nauczycielka miała wyrzucić krzyż do śmieci. Afera w szkole w Kielnie

Zbiórka to teraz Twój dochód. KAS wprowadza limit 2000 euro i raportuje każdą wpłatę

KAS ma już Twoje dane z Binance i Krakena. Koniec anonimowości! Wezwania do Polaków idą masowo

Facebook X (Twitter) RSS
  • Aktualności 
  • Wiadomości ze świata
  • Motoryzacja
  • Sport
  • O nas
  • Kontakt
  • Polityka Prywatności
  • Polityka redakcyjna
  • Mapa strony
  • Regulamin

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2021 - 2025 Newsnadzis.pl
Wydawca i redakcja portalu: POL-MEDIA - Adres: ul. Grzybowska 9, 00-132 Warszawa

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.