Współczesne samochody są naszpikowane technologią, która ma za zadanie ułatwiać życie kierowcy i podnosić poziom bezpieczeństwa. Jednym z najpopularniejszych udogodnień jest system automatycznego sterowania oświetleniem, oparty na czujnikach zmierzchu. Choć rozwiązanie to wydaje się niemal bezobsługowe, w polskich realiach pogodowych staje się pułapką, która może prowadzić do otrzymania wysokiego mandatu i punktów karnych. Nadmierne zaufanie do elektroniki sprawia, że tysiące kierowców nieświadomie łamie przepisy, stwarzając realne zagrożenie na drogach, szczególnie podczas deszczu lub mgły.
Dlaczego system „Auto” zawodzi w trudnych warunkach?
Kluczowym problemem, na który zwracają uwagę eksperci ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego, jest ograniczona percepcja czujników zmierzchu. Urządzenia te są zaprojektowane tak, aby reagować na natężenie światła docierającego do sensora, zazwyczaj umieszczonego za przednią szybą. System doskonale radzi sobie z wjazdem do tunelu lub zapadającym zmrokiem, jednak często pozostaje całkowicie bezczynny podczas opadów deszczu, śniegu czy gęstej mgły, o ile nie towarzyszy im znaczne zaciemnienie nieba.
W efekcie, gdy widoczność na drodze drastycznie spada, samochód nadal porusza się na światłach do jazdy dziennej (DRL). Z punktu widzenia prawa i fizyki jest to sytuacja niedopuszczalna. Światła DRL mają za zadanie jedynie sygnalizować pozycję pojazdu w warunkach pełnej przejrzystości powietrza. Co gorsza, w większości modeli samochodów poruszanie się na światłach dziennych oznacza, że tylne lampy pozycyjne pozostają całkowicie wyłączone. Dla kierowcy jadącego za nami podczas ulewy, nasz samochód staje się niemal niewidoczny, co drastycznie zwiększa ryzyko najechania na tył pojazdu.
Mandaty za nieprawidłowe oświetlenie w 2025 roku
Policja podczas rutynowych kontroli oraz akcji celowych (takich jak „Twoje światła – Nasze bezpieczeństwo”) nie stosuje taryfy ulgowej dla osób, które zapominają o ręcznym przełączeniu świateł. Zgodnie z obowiązującym taryfikatorem, sankcje są dotkliwe i mogą znacząco obciążyć portfel kierowcy:
- Jazda bez wymaganych świateł od świtu do zmierzchu w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza (deszcz, mgła, śnieg) skutkuje mandatem w wysokości 200 zł oraz dopisaniem 2 punktów karnych do konta kierowcy.
- Niewłączenie odpowiednich świateł podczas postoju lub zatrzymania w warunkach niedostatecznej widoczności może kosztować od 150 do 300 zł, a do tego dochodzą 3 punkty karne.
- W skrajnych przypadkach, jeśli policjant uzna, że brak oświetlenia realnie zagroził bezpieczeństwu ruchu, sprawa może trafić do sądu, gdzie grzywna jest znacznie wyższa.
Warto podkreślić, że tłumaczenie się „trybem automatycznym” nie stanowi żadnej okoliczności łagodzącej. To na kierującym spoczywa obowiązek upewnienia się, że pojazd jest oświetlony zgodnie z aktualnie panującymi warunkami atmosferycznymi, a nie na producencie oprogramowania samochodu.
Unijne zmiany w przepisach. Co planuje Bruksela?
Problem „ciemnego tyłu” pojazdów stał się na tyle powszechny w całej Europie, że zainteresowała się nim Komisja Europejska. Obecnie trwają prace nad nowelizacją przepisów technicznych dotyczących homologacji pojazdów. Nowe wytyczne mają zmusić producentów do automatycznego sprzężenia przednich świateł do jazdy dziennej z tylnymi światłami pozycyjnymi. Dzięki temu, nawet jeśli kierowca zapomni o przełączeniu na światła mijania, tył auta będzie zawsze widoczny.
Zanim jednak nowe przepisy wejdą w życie i obejmą wszystkie nowo rejestrowane auta, na drogach nadal będą poruszać się miliony pojazdów starszej generacji. Eksperci wskazują, że „technologiczne lenistwo” jest jednym z głównych grzechów współczesnych kierowców. Odzwyczajenie się od nawyku sprawdzania kontrolki świateł na desce rozdzielczej to prosta droga do kłopotów.
Jak uniknąć kary i poprawić bezpieczeństwo? Praktyczne wskazówki
Aby nie narażać się na mandat i przede wszystkim zadbać o bezpieczeństwo swoje oraz pasażerów, warto wdrożyć kilka prostych zasad podczas codziennej eksploatacji auta w 2025 roku:
- Zasada „Wycieraczki = Światła”: Przyjmij prosty nawyk – jeśli warunki pogodowe zmuszają Cię do użycia wycieraczek w trybie ciągłym, natychmiast przełącz pokrętło świateł z pozycji „Auto” na światła mijania.
- Kontrola kontrolki: Naucz się rozpoznawać ikony na desce rozdzielczej. Zielona ikona świateł pozycyjnych/mijania musi palić się zawsze, gdy widoczność nie jest idealna. Jeśli widzisz tylko kontrolkę DRL (lub jej brak), Twój tył prawdopodobnie jest ciemny.
- Sprawdź swój samochód: Stań przed garażem lub witryną sklepową i sprawdź, które światła świecą się w poszczególnych trybach. Wiele osób jest zaskoczonych faktem, że ich auto w trybie dziennym nie oświetla tyłu.
- Mgła to nie czas na automatykę: Czujniki zmierzchu niemal nigdy nie reagują na mgłę w ciągu dnia, ponieważ poziom jasności otoczenia pozostaje wysoki. W takich warunkach ręczne włączenie świateł mijania (a w razie potrzeby przeciwmgłowych) jest bezwzględnym obowiązkiem.
Pamiętajmy, że oświetlenie samochodu to nie tylko kwestia uniknięcia kary finansowej. W warunkach ograniczonej widoczności, światła mijania pozwalają innym uczestnikom ruchu na wcześniejszą reakcję. Różnica w odległości, z jakiej dostrzeżemy auto z włączonymi światłami mijania a takie na światłach dziennych podczas ulewy, może wynosić nawet kilkaset metrów – to dystans, który często decyduje o życiu lub zdrowiu.
Podsumowanie dla kierowcy
W 2025 roku policja kładzie coraz większy nacisk na stan techniczny i prawidłowe użytkowanie oświetlenia, co ma związek z dążeniem do realizacji wizji zero wypadków śmiertelnych. Nie daj się zaskoczyć rutynie. Choć tryb „Auto” jest wygodny, nie zastępuje on myślenia i obserwacji otoczenia. Chwila nieuwagi i nadmierna wiara w sensory może kosztować Cię 300 złotych i niepotrzebny stres podczas kontroli drogowej. Przed każdą dłuższą trasą w deszczowy dzień upewnij się, że Twoje auto jest widoczne z każdej strony.

