Choć oficjalne wskaźniki makroekonomiczne sugerują uspokojenie sytuacji na rynku, portfele Polaków w 2026 roku mogą odczuć dalszą presję. Najnowsze badanie International Business Report przeprowadzone przez Grant Thornton wskazuje, że aż 6 na 10 średnich i dużych przedsiębiorstw w Polsce planuje w najbliższym czasie podwyżki cen produktów i usług. Dla konsumentów oznacza to, że mimo spadku inflacji względem szczytów z 2022 roku, o pełnym oddechu od drożyzny na razie nie może być mowy.
Sześć na dziesięć firm planuje wzrost cen
Z danych Grant Thornton wynika, że 60 proc. badanych firm w Polsce zamierza podnieść ceny swojej oferty. Choć wynik ten jest niższy niż w rekordowych latach 2021-2023, gdy podwyżki deklarowało ponad 80 proc. podmiotów, wciąż pozostaje na wysokim poziomie. Co istotne, zaledwie 3 proc. przedsiębiorców rozważa obniżki cen. Pozostałe firmy albo planują utrzymać obecne stawki, albo wciąż analizują sytuację rynkową.
Skala planowanych zmian jest mniejsza niż w czasie szczytu kryzysu inflacyjnego, ale wciąż zauważalna. Najczęściej deklarowany przedział podwyżek to 5-7 proc., co zapowiada 38 proc. badanych firm. Kolejne 33 proc. przedsiębiorstw planuje wzrosty na poziomie 3-4 proc. Istotną grupę stanowi jednak 8 proc. firm, które zapowiadają podwyżki przekraczające 10 proc. To właśnie w tych segmentach konsumenci mogą odczuć najbardziej dotkliwe skutki wzrostu kosztów.
Dlaczego ceny rosną mimo spadającej inflacji?
Rozbieżność między prognozowaną inflacją konsumencką (ok. 2,8 proc. na 2026 rok) a planami przedsiębiorców wynika z faktu, że oficjalny wskaźnik CPI jest uśrednieniem całej gospodarki. Przedsiębiorcy nie podnoszą cen bez przyczyny – są pod presją dwóch głównych czynników kosztowych:
- Koszty pracy: Aż 64 proc. firm wskazuje rosnące wynagrodzenia jako główną barierę rozwoju. Niskie bezrobocie daje pracownikom silną pozycję negocjacyjną, co wymusza na pracodawcach podnoszenie płac.
- Koszty energii: Mimo stabilizacji na rynkach surowcowych, 59 proc. firm nadal odczuwa wysokie ceny energii jako istotne obciążenie dla swojej działalności.
Gdzie podwyżki będą najbardziej odczuwalne?
Dane z raportów UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito potwierdzają, że choć ogólna dynamika cen wyhamowuje, niektóre kategorie produktów drożeją znacznie szybciej niż wynosi średnia. W styczniu 2026 roku największe wzrosty odnotowano w kategoriach:
- Używki: wzrost o 10,2 proc. rok do roku.
- Chemia gospodarcza: wzrost o 8,3 proc.
- Słodycze: wzrost o 7,1 proc.
- Mięso: wzrost o 6,7 proc.
Warto zauważyć, że to właśnie sektor usług – remonty, naprawy, gastronomia czy prywatna edukacja – może być najbardziej narażony na podwyżki. W tych branżach koszty pracy stanowią dominujący składnik ceny końcowej, co sprawia, że każda presja płacowa przekłada się bezpośrednio na rachunek klienta.
Jak zarządzać budżetem domowym w 2026 roku?
Dla gospodarstw domowych oznacza to konieczność dalszej dyscypliny finansowej. Zamiast polegać wyłącznie na oficjalnym wskaźniku inflacji, warto przyjąć bardziej praktyczne podejście do planowania wydatków:
Wskazówki dla konsumentów:
- Weryfikacja umów: Sprawdź, czy Twoje długoterminowe umowy (np. na media, internet czy usługi ochroniarskie) zawierają klauzule pozwalające dostawcy na jednostronną podwyżkę cen.
- Planowanie usług: Jeśli planujesz większy remont lub zakup specjalistycznej usługi, postaraj się ustalić cenę w umowie z wyprzedzeniem. Koszty robocizny w 2026 roku mogą rosnąć szybciej niż ceny towarów w sklepach.
- Śledzenie własnego koszyka: Twoja „osobista inflacja” zależy od tego, co kupujesz. Monitoruj ceny kategorii, które stanowią największy udział w Twoim budżecie, zamiast kierować się jedynie ogólnymi komunikatami o spadku inflacji.
Rok 2026 nie przyniesie gwałtownego zwrotu w stronę taniości. Przedsiębiorcy, balansując między rosnącymi kosztami a oczekiwaniami konsumentów, będą zmuszeni do stopniowego przenoszenia kosztów na finalnego odbiorcę, co sprawi, że wyższe ceny pozostaną z nami na dłużej.

