Widok listonosza z białą kopertą opatrzoną pieczęcią Sądu Rejonowego lub Okręgowego potrafi zepsuć humor na cały tydzień. Pierwsza reakcja Polaków jest często taka sama: panika, a potem wypieranie problemu. „To pewnie pomyłka”, „Nic nie wiem w tej sprawie”, „Mam ważną pracę, nie mogę jechać na drugi koniec Polski”. Wielu wezwanych w charakterze świadka decyduje się na najgorsze z możliwych rozwiązań: chowa wezwanie do szuflady, licząc na to, że sprawa „rozejdzie się po kościach”, a sędzia zapomni.
To dramatyczny błąd, który w 2025 roku może kosztować nie tylko kilka tysięcy złotych grzywny, ale i utratę wolności oraz publiczny wstyd. Wymiar sprawiedliwości nie uznaje słowa „nie chce mi się”. Rola świadka w polskim procesie (zarówno karnym, jak i cywilnym) jest kluczowa – to Ty jesteś „oczami i uszami” sądu. Ustawodawca wyposażył sędziów w potężne narzędzia dyscyplinujące tych, którzy lekceważą swoje obywatelskie obowiązki, a egzekucja tych kar jest coraz surowsza, by przyspieszyć przewlekłe postępowania sądowe. Za uchylanie się od obowiązku grożą sankcje, które zaczynają się od natychmiastowej kary finansowej.
Kara porządkowa do 3000 zł. Komornik ściągnie ją błyskawicznie
Pierwszym i najczęstszym ostrzeżeniem, jakie otrzymuje niesubordynowany świadek, jest kara porządkowa. Jeśli odebrałeś wezwanie (lub zostało ono dwukrotnie awizowane, co w świetle prawa uznaje się za skuteczne doręczenie) i nie pojawiłeś się na rozprawie bez jakiegokolwiek usprawiedliwienia, sędzia na tym samym posiedzeniu nakłada na Ciebie grzywnę. To nie jest zwykły mandat, który można zignorować.
W jakiej wysokości? Przepisy Kodeksu postępowania cywilnego i karnego określają górną granicę, która wynosi do 3000 zł. Co ważne, sąd nie musi zaczynać od symbolicznych 100 zł. Jeśli Twoja nieobecność spowodowała konieczność odroczenia rozprawy, na którą przyjechali drogo opłacani adwokaci, biegli i strony z drugiego końca kraju, sędzia może od razu nałożyć maksymalną stawkę, by pokryć koszty zmarnowanego posiedzenia. W przypadku recydywy, czyli ponownego ignorowania wezwań, grzywna może być wyższa.
Co istotne, grzywna ta jest natychmiast wykonalna. Oznacza to, że jeśli jej nie zapłacisz w wyznaczonym terminie, komornik sądowy niezwłocznie ściągnie ją z Twojego konta bankowego lub pensji. To dopiero początek problemów dla tych, którzy wierzą, że sprawa zniknie sama.
Wizyta policji o 6 rano. Przymusowe doprowadzenie to publiczny wstyd
Jeśli grzywna nie pomaga i świadek nadal ignoruje wezwania – lub jeśli sprawa jest pilna, a sędzia podejrzewa, że świadek celowo unika stawiennictwa – sąd zarządza przymusowe doprowadzenie. To moment, w którym wymiar sprawiedliwości przestaje prosić, a zaczyna działać siłą.
Jak to wygląda w praktyce? Sąd wydaje nakaz doprowadzenia i przesyła go do jednostki policji właściwej dla Twojego miejsca zamieszkania. Policjanci nie dzwonią i nie umawiają się na dogodny termin. Zazwyczaj pukają do drzwi wcześnie rano, około godziny 6:00, w dniu rozprawy (lub dzień wcześniej, jeśli sąd znajduje się daleko). Jeśli nie otworzysz, a funkcjonariusze mają uzasadnione podejrzenie, że jesteś w środku, mają prawo wejść siłowo.
Zostajesz zatrzymany, przewieziony na komendę, a następnie radiowozem (często w asyście i ewentualnie w kajdankach, jeśli stawiasz opór) prosto na salę sądową. Wchodzisz na rozprawę w asyście policji, często nieprzygotowany i zestresowany. Dla szanowanego obywatela, sąsiada czy pracownika jest to sytuacja skrajnie upokarzająca. Dodatkowo, zostaniesz obciążony kosztami tej „wycieczki” radiowozem, wliczając w to kilometrówkę policji i koszty pracy funkcjonariuszy. Sąd odzyska każdą złotówkę.
Pułapka „sprytnych” świadków: L4 od lekarza rodzinnego jest bezwartościowe
To najczęstsza pułapka, w którą wpadają osoby próbujące uniknąć zeznań. Myślisz: „Nie chce mi się iść do sądu, wezmę zwolnienie lekarskie na ból pleców”. Idziesz do przychodni, dostajesz ZUS ZLA (popularne L4) i wysyłasz je do sądu, myśląc, że sprawa załatwiona. Uwaga: zwykłe zwolnienie lekarskie NIE USPRAWIEDLIWIA nieobecności w sądzie!
Wymiar sprawiedliwości honoruje tylko jeden dokument: zaświadczenie wystawione przez lekarza sądowego. Jest to specjalista, który podpisał umowę z prezesem sądu okręgowego i jest uprawniony do oceny, czy stan zdrowia faktycznie uniemożliwia stawiennictwo. Aby uzyskać takie zwolnienie, musisz:
- Najpierw uzyskać zwykłe zaświadczenie od swojego lekarza (że jesteś chory).
- Z tym zaświadczeniem udać się do lekarza sądowego (lista jest dostępna na stronie każdego sądu).
- Lekarz sądowy weryfikuje Twój stan zdrowia.
Lekarz sądowy może odmówić wystawienia zaświadczenia, jeśli uzna, że mimo np. złamanej ręki, możesz dojechać do sądu taksówką i zeznawać (bo zeznajesz ustnie). Wysłanie do sądu samego L4, nawet jeśli jest prawdziwe, skutkuje uznaniem nieobecności za nieusprawiedliwioną i nałożeniem kary porządkowej. Wizyta u lekarza sądowego jest dla świadka bezpłatna (płaci sąd), ale wymaga wysiłku i czasu.
30 dni aresztu za milczenie. Sąd ma broń atomową
Sankcje nie kończą się na grzywnie i przymusowym doprowadzeniu. Jeśli stawisz się w sądzie (dobrowolnie lub pod przymusem), ale bezpodstawnie odmówisz składania zeznań, sędzia może sięgnąć po najsurowszy środek przymusu. Kodeks przewiduje możliwość zastosowania aresztowania świadka na czas nieprzekraczający 30 dni.
Jest to środek mający „zmiękczyć” opornego świadka. Trafiasz do aresztu śledczego, do celi, jak zwykły przestępca. Siedzisz tam, dopóki nie zmienisz zdania i nie zgodzisz się zeznawać, lub do upływu miesiąca. Oczywiście, aresztowanie nie zwalnia Cię z obowiązku zeznawania później – to tylko kara za upór. Taka perspektywa zazwyczaj skłania opornych świadków do natychmiastowej współpracy.
Wielu świadków próbuje się bronić, mówiąc: „Nic nie wiem, po co mam jechać 300 km?”. Pamiętaj: to nie Ty decydujesz, czy Twoja wiedza jest przydatna. Decyduje o tym sąd. Twoim obowiązkiem jest stawić się i powiedzieć przed sądem: „Wysoki Sądzie, nic nie pamiętam”. Sąd oceni Twoją wiarygodność i zada pytania pomocnicze. Samozwolnienie się z obowiązku zeznawania z powodu „braku wiedzy” jest traktowane jako celowe uchylanie się od obowiązku i jest podstawą do nałożenia kary.
Masz prawo do odmowy i zwrotu kosztów! Jak to zrobić legalnie?
Wezwanie do sądu ma priorytet nad obowiązkami zawodowymi. Twój pracodawca ma obowiązek zwolnić Cię z pracy na czas niezbędny do stawienia się w sądzie. Nie może Cię za to ukarać. Co jednak z kosztami? Mało kto wie, że świadek ma prawo do pełnego zwrotu wydatków poniesionych w związku z rozprawą.
Należy Ci się zwrot kosztów:
- Koszty podróży: Zwrot biletów PKP/PKS lub „kilometrówka” za dojazd własnym autem (według stawek ustawowych).
- Utracony zarobek: Jeśli pracodawca potrącił Ci dniówkę (bo urlop na sąd jest bezpłatny), sąd zwróci Ci równowartość utraconego wynagrodzenia (do określonego limitu dziennego).
- Koszty noclegu: Jeśli sąd jest daleko i musiałeś spać w hotelu (wymaga to zgody sądu lub uzasadnienia).
Wniosek o zwrot kosztów należy złożyć ustnie do protokołu po zakończeniu przesłuchania lub pisemnie w terminie 3 dni. Nie wstydź się o to prosić – to Twoje pieniądze, które mają zrekompensować stracony czas.
Istnieje też wąska grupa osób, która może legalnie odmówić zeznań. Są to osoby najbliższe dla oskarżonego/strony (małżonek, rodzice, dzieci, rodzeństwo, konkubent/konkubina). Ale uwaga! Prawo do odmowy zeznań nie oznacza prawa do niestawiennictwa. Musisz przyjść do sądu, wejść na salę i dopiero na pytanie sędziego oświadczyć: „Korzystam z prawa do odmowy składania zeznań jako osoba najbliższa”. Dopiero wtedy zostaniesz zwolniony do domu.
Procedura krok po kroku: Jak uniknąć kary i zeznawać online
W 2025 roku sądy są coraz bardziej scyfryzowane. Jeśli mieszkasz w Gdańsku, a wezwanie jest z Krakowa, nie musisz jechać przez pół Polski. Możesz złożyć wniosek o przesłuchanie w trybie zdalnym (online). Taki wniosek trzeba złożyć odpowiednio wcześniej (np. 7-14 dni przed terminem). Sąd prześle Ci link do wideokonferencji (często przez dedykowane systemy sądowe lub MS Teams), a Ty zeznajesz siedząc przed komputerem w domu. Pamiętaj jednak o powadze sądu – musisz być schludnie ubrany i trzeźwy, nawet przed kamerą.
Oto ścieżka, którą powinieneś podjąć, aby przejść przez obowiązek świadka bezboleśnie i bez kar:
- Nie wyrzucaj koperty: Sprawdź datę, godzinę i sygnaturę akt (np. II K 123/25). Będzie potrzebna przy każdym kontakcie z sądem.
- Kolizja terminów? Pisz wniosek: Jeśli masz zaplanowaną operację lub urlop, natychmiast wyślij listem poleconym wniosek do sądu z prośbą o zmianę terminu, dołączając dowody (skierowanie, bilety). Zadzwoń do sekretariatu, by potwierdzić, że wniosek dotarł.
- Choroba w dniu rozprawy: Jeśli zachorujesz, idź do lekarza pierwszego kontaktu, a następnie koniecznie do lekarza sądowego. Tylko jego pieczątka chroni Cię przed grzywną.
- Wnioskuj o online: Jeśli sąd jest daleko, od razu pisz wniosek o przesłuchanie zdalne. To oszczędność czasu i pieniędzy.
- Weź zaświadczenie: Po przesłuchaniu poproś w sekretariacie o zaświadczenie o stawiennictwie. Jest to niezbędne do usprawiedliwienia nieobecności u pracodawcy.
Sąd to nie jest instytucja, z którą warto grać w kotka i myszkę. System jest powolny, ale pamiętliwy. Ignorowanie wezwań to najprostsza droga do tego, by z wolnego człowieka stać się dłużnikiem Skarbu Państwa, z którego pieniądze ściągnie komornik, lub osobą z kartoteką policyjną za przymusowe doprowadzenie.

