Teheran zawiesił bezpośrednie kontakty z amerykańskim wysłannikiem Stevem Witkoffem. Decyzja ma być odpowiedzią na groźby interwencji formułowane przez prezydenta USA Donalda Trumpa w kontekście trwających w Iranie masowych protestów. Równolegle Waszyngton uruchamia nowe narzędzia presji – w tym 25-procentowe cła na kraje handlujące z Iranem – a w regionie pojawiają się sygnały podwyższonej gotowości i obaw o eskalację.
Weryfikacja skali wydarzeń pozostaje wyjątkowo trudna. Blackout internetowy i ograniczenia informacyjne sprawiają, że dane o ofiarach i aresztowaniach pochodzą głównie z szacunków organizacji pozarządowych oraz przecieków. Według amerykańsko-bazowanej organizacji praw człowieka HRANA liczba zabitych po kilkunastu dniach protestów sięga około 2,6 tys., a liczba zatrzymanych – ponad 18 tys.
Co oznacza zamrożenie kanału Araqchi–Witkoff i dlaczego teraz
Zawieszono bezpośrednią komunikację między szefem irańskiej dyplomacji Abbasem Araqchim a Steve’em Witkoffem, specjalnym wysłannikiem USA. Irański rozmówca przekazał, że amerykańskie groźby „podważają wysiłki dyplomatyczne”, a rozważane spotkania, które miały dotyczyć znalezienia rozwiązania wieloletniego sporu wokół irańskiego programu nuklearnego, zostały odwołane.
To istotna zmiana tonu w porównaniu z komunikatami sprzed kilkudziesięciu godzin. Jeszcze 12–13 stycznia Teheran sygnalizował utrzymywanie kanałów komunikacji z Waszyngtonem, a Biały Dom deklarował, iż „dyplomacja jest opcją numer jeden”, choć „wszystkie opcje” pozostają na stole.
Kluczowe są jednak okoliczności: Iran mierzy się z protestami, które zaczęły się 28 grudnia i początkowo koncentrowały się na gospodarce. W tle jest gwałtowny spadek wartości riala oraz inflacja przekraczająca 40% w grudniu, co przełożyło się na wzrost kosztów życia. Z czasem hasła protestów miały przerodzić się w wezwania wymierzone bezpośrednio w władze.
Waszyngton wzmacnia presję, łącząc retorykę polityczną z instrumentami ekonomicznymi. Donald Trump ogłosił, że każdy kraj „robiący interesy” z Iranem ma zostać objęty 25-procentowym cłem w relacjach handlowych z USA. W praktyce cła płacą amerykańscy importerzy, a sama zapowiedź – bez wskazania listy państw oraz jednoznacznej podstawy prawnej – tworzy silny efekt odstraszający dla firm i rządów utrzymujących relacje z Teheranem.
Teheran odpowiada nie tylko ruchem dyplomatycznym, ale także sygnałami odstraszania. W rozmowie z mediami irański urzędnik ostrzegł, że jeśli USA zaatakują Iran, amerykańskie bazy w regionie – m.in. w krajach takich jak Arabia Saudyjska, ZEA czy Turcja – mogą stać się celem odwetu.
Konsekwencje: ryzyko eskalacji, presja na partnerów Iranu i turbulencje gospodarcze
Wątek militarny – choć wciąż w sferze zapowiedzi – zyskuje wymiar praktyczny. Część personelu miała zostać poinformowana o konieczności opuszczenia kluczowej bazy USA w regionie – Al Udeid w Katarze – co jeden z dyplomatów określił jako „zmianę postawy”, nie zaś pełną ewakuację. Region ma w pamięci sytuacje, w których napięcia wokół Iranu przekładały się na realne zagrożenie dla infrastruktury wojskowej i cywilnej.
Jednocześnie rośnie presja międzynarodowa na irańskie władze w związku z doniesieniami o brutalnym tłumieniu demonstracji. Wielka Brytania wezwała irańskiego ambasadora, a szefowa brytyjskiej dyplomacji Yvette Cooper mówiła w parlamencie o „horrendalnych i brutalnych” zabójstwach protestujących oraz zapowiedziała prace nad rozszerzeniem sankcji. Z kolei przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen deklarowała, że UE „szybko” zaproponuje kolejne sankcje na osoby odpowiedzialne za represje, wskazując na rosnącą liczbę ofiar i ograniczanie wolności.
W tej układance ważnym graczem jest Rosja, która potępiła amerykańskie groźby uderzeń jako „kategorycznie nieakceptowalne” i ostrzegła przed „katastrofalnymi konsekwencjami” ewentualnej powtórki działań zbrojnych przeciw Iranowi. Ten element pokazuje, że kryzys przestaje być wyłącznie sporem dwustronnym, a staje się testem dla bezpieczeństwa regionalnego i równowagi sił.
Najbardziej wymierne skutki mogą jednak pojawić się w sferze gospodarczej, zwłaszcza w relacjach USA z państwami, które utrzymują handel z Teheranem. Zapowiadane 25% cło grozi odnowieniem napięć handlowych z Chinami – największym partnerem Iranu – a część chińskich firm mogłaby w praktyce stanąć wobec łącznych obciążeń celnych przekraczających 70% przy wwozie do USA. Eksperci oceniają, że Pekin może „sprawdzić blef” Trumpa, a ewentualne działania spotkają się z odpowiedzią.
Równolegle rośnie niepewność na rynku energii. Iran – będący członkiem OPEC – pozostaje istotnym producentem ropy, a każdy scenariusz eskalacji w Zatoce Perskiej zwiększa premię za ryzyko. Potencjalna destabilizacja Iranu miałaby szczególną wagę dla rynku ropy oraz dla bezpieczeństwa szlaków w pobliżu Cieśniny Ormuz, przez którą przechodzi znaczna część globalnych dostaw.
Z perspektywy obywateli w Europie i Polsce bezpośrednie skutki mogą pojawić się w dwóch wymiarach. Po pierwsze – poprzez ceny energii i transportu, jeśli ryzyko geopolityczne przełoży się na wyższe notowania ropy. Po drugie – poprzez ewentualne napięcia handlowe (zwłaszcza USA–Chiny), które oddziałują na koszty w łańcuchach dostaw i inflację importowaną.
W samym Iranie konsekwencje są najbardziej dramatyczne: HRANA raportuje 2 403 zgony wśród protestujących i 147 po stronie osób powiązanych z władzami oraz ponad 18 tys. aresztowań, a blackout internetowy utrudnia niezależną weryfikację. Dodatkowo pojawiają się sygnały o możliwym przyspieszeniu działań wymiaru sprawiedliwości wobec zatrzymanych, w tym wątek kar o najwyższym wymiarze – co w ocenie wielu obserwatorów może jeszcze zaostrzyć konflikt społeczny.
W krótkim horyzoncie kluczowe będą trzy pytania: czy kanały komunikacji USA–Iran zostaną choć częściowo przywrócone, czy groźby Trumpa przejdą z retoryki do decyzji operacyjnych oraz czy presja gospodarcza (cła i sankcje) skłoni partnerów Iranu do ograniczania współpracy. Na razie widać jedynie, że wszystkie strony podnoszą stawkę – a zamrożenie bezpośredniego kontaktu dyplomatycznego zwiększa ryzyko błędnej kalkulacji w najbardziej zapalnym regionie świata.

