Era bezpiecznego i wysokiego zysku na lokatach bankowych w Polsce dobiegła końca. Najnowsze dane Narodowego Banku Polskiego (NBP) za listopad 2025 roku biją na alarm: entuzjazm Polaków do deponowania kapitału wyraźnie wyhamował, a oprocentowanie nowych depozytów spadło do poziomów, które nie chronią już przed inflacją. To bezpośrednia konsekwencja łagodzenia polityki pieniężnej przez Radę Polityki Pieniężnej (RPP).
W ciągu zaledwie jednego miesiąca Polacy wycofali z rynku lokat terminowych aż 13 miliardów złotych. W listopadzie 2025 roku na nowe depozyty wpłacono zaledwie 80,6 mld zł, co jest jednym z najgorszych wyników w całym roku. Ten gwałtowny spadek, w porównaniu do rekordowego października, jasno pokazuje, że klienci masowo szukają alternatyw dla dotychczasowego, konserwatywnego sposobu oszczędzania.
Dla milionów Polaków, którzy traktowali lokaty jako jedyny sposób na pomnażanie kapitału, informacja ta oznacza konieczność pilnej rewizji strategii finansowej. Średnie oprocentowanie wszystkich nowo otwieranych lokat wyniosło zaledwie 3,46% w skali roku – to o pół punktu procentowego mniej niż rok wcześniej. Zyski są coraz bardziej symboliczne.
Dlaczego Polacy masowo wycofują 13 miliardów złotych?
Odpowiedź jest prosta: brak opłacalności, szczególnie na krótkich terminach. Największy odpływ środków dotyczył lokat krótkoterminowych, które jeszcze kilka kwartałów temu były popularne ze względu na swoją elastyczność. Dane NBP wskazują, że to właśnie te depozyty stały się pierwszą ofiarą obniżek stóp procentowych.
- Wpłaty na lokaty na okres od jednego do trzech miesięcy zmniejszyły się o około 8,7 mld zł (spadek o niemal 15%).
- Lokaty miesięczne ucierpiały jeszcze mocniej, notując spadek wpłat przekraczający 22%, co nominalnie oznacza ubytek 2,7 mld zł.
Klienci nie są skłonni zamrażać kapitału nawet na krótki czas, jeśli oferowana stopa zwrotu nie rekompensuje nawet bieżącej utraty wartości pieniądza. Kiedy inflacja utrzymuje się na umiarkowanym, ale wciąż odczuwalnym poziomie, lokata oferująca 3% staje się de facto stratą, a nie zyskiem.
Banki straciły kluczowy argument – możliwość oferowania wysokiego oprocentowania bez dodatkowych warunków. Oszczędzający, widząc, że ich pieniądze na lokatach realnie tracą na wartości, aktywnie poszukują instrumentów, które dają szansę na pobicie inflacji w horyzoncie średnioterminowym.
Krótkie lokaty: Poniżej 3% to już nie jest zysk
Dla wielu deponentów najgorszą wiadomością jest drastyczny spadek oprocentowania depozytów miesięcznych. Średnie oprocentowanie nowo otwieranych lokat na jeden miesiąc spadło poniżej krytycznej granicy 3%, osiągając zaledwie 2,87% w skali roku. To spadek o 0,36 punktu procentowego w porównaniu do października i aż o 0,83 punktu procentowego mniej niż rok temu.
Taka stawka oznacza, że po odliczeniu 19-procentowego podatku Belki, realny zysk jest minimalny, a w wielu przypadkach wręcz zerowy lub ujemny, jeśli uwzględnimy prognozowany poziom inflacji. Lokaty miesięczne, które kiedyś służyły do maksymalizacji zysku z nadwyżek gotówki, teraz pełnią funkcję jedynie krótkoterminowego „parkingu”.
Eksperci finansowi ostrzegają: utrzymywanie dużych kwot na tak nisko oprocentowanych lokatach jest błędem. Jeśli RPP zdecyduje się na kolejne cięcia stóp procentowych w 2026 roku, co jest scenariuszem wysoce prawdopodobnym, średnie oprocentowanie może spaść poniżej 2,5%. To z kolei sprawi, że nawet najbardziej konserwatywni oszczędzający będą musieli poszukać alternatyw, aby uchronić swój kapitał przed erozją.
Ostatni bastion: Czy promocje na lokatach kwartalnych się opłacają?
Na tle ogólnej tendencji spadkowej, lokaty na okres od sześciu do dwunastu miesięcy wykazały największą stabilność, a nawet symboliczny wzrost oprocentowania (o 0,04 pp m/m). To właśnie depozyty 9- i 12-miesięczne oferowały w listopadzie najwyższe przeciętne stawki na rynku, co jest efektem walki banków o utrzymanie klientów.
Jednak ta walka ma swoją cenę – promocje. Banki agresywnie promują lokaty kwartalne i półroczne, oferując stawki rzędu 4-5%, ale niemal zawsze wiąże się to z szeregiem dodatkowych, często ukrytych warunków. Do najczęściej spotykanych należą:
- Konieczność otwarcia i aktywnego korzystania z konta osobistego w danym banku.
- Ograniczenie kwotowe (np. maksymalnie 50 000 zł, a reszta środków jest oprocentowana niżej).
- Wymóg regularnych wpływów wynagrodzenia lub wykonania określonej liczby transakcji kartą.
Oznacza to, że wysokie oprocentowanie jest dostępne tylko dla „nowych środków” lub „nowych klientów”, a dla stałych deponentów, chcących ulokować większe kwoty, realna, średnia stawka jest dużo niższa niż ta reklamowana w nagłówkach. Zanim zdecydujesz się na promocyjną lokatę, dokładnie przeanalizuj regulamin, by uniknąć rozczarowania.
Co dalej? Alternatywy, które dają realny zysk w 2026 roku
W obliczu słabnącej atrakcyjności lokat, kluczowe staje się poszukiwanie instrumentów finansowych, które oferują lepszą ochronę kapitału i wyższą realną stopę zwrotu. Eksperci wskazują na kilka kierunków, które zyskują na popularności wśród Polaków w 2026 roku:
1. Konta oszczędnościowe z wysokim progiem: Wiele banków nadal oferuje promocyjne oprocentowanie na kontach oszczędnościowych (często 5-6%), ale tylko dla nowych środków i przez ograniczony czas (3-4 miesiące). Choć mechanizm wymaga ciągłego monitorowania i przenoszenia środków, oferuje większą elastyczność i wyższe stawki niż standardowe lokaty.
2. Obligacje Skarbowe Indeksowane Inflacją: To instrument, który staje się domyślnym wyborem dla długoterminowych oszczędności. Obligacje czteroletnie (np. COI) lub dziesięcioletnie (EDO) oferują zysk powiązany bezpośrednio z inflacją (plus stała marża w pierwszym okresie). Gwarantują one, że siła nabywcza kapitału nie spadnie, co jest niemożliwe do osiągnięcia przy obecnych stawkach lokat.
3. Fundusze Pieniężne i Krótkoterminowe Fundusze Dłużne: Dla osób akceptujących minimalne ryzyko, fundusze inwestujące w krótkoterminowe instrumenty dłużne mogą stanowić lepszą alternatywę dla lokat. Są one bardziej płynne i mają potencjał do osiągnięcia wyższej stopy zwrotu niż depozyty, choć nie są objęte gwarancją Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.
Podsumowując, listopadowe dane NBP są twardym dowodem na to, że tradycyjne lokaty bankowe przestały być domyślnym narzędziem do pomnażania oszczędności. Stanowią one teraz jedynie narzędzie do krótkoterminowej alokacji, a oszczędzający muszą podjąć aktywne kroki, aby ich kapitał nie tracił na wartości.
Nie czekaj na cudowne podniesienie stóp. Przeanalizuj swoje oszczędności i przenieś kapitał tam, gdzie realny zysk jest wciąż możliwy.
