W szkole podstawowej w Kielnie na Pomorzu doszło do zdarzenia, które wywołało ogólnopolską debatę o granicach świeckości państwa, wolności religijnej i roli szkoły publicznej. Nauczycielka języka angielskiego miała podczas lekcji zdjąć krzyż ze ściany i wyrzucić go do kosza, co stało się podstawą zawiadomienia do prokuratury. Sprawa wywołała protest przed szkołą, zaangażowanie polityków oraz reakcję minister edukacji i ministra sprawiedliwości. Toczące się postępowania pokazują, jak wrażliwy i wielowymiarowy jest to problem w polskiej rzeczywistości społecznej i prawnej.
Do zdarzenia miało dojść w połowie grudnia 2025 roku w jednej z klas szkoły podstawowej w Kielnie, w gminie Szemud (woj. pomorskie). Według relacji, podczas lekcji języka angielskiego nauczycielka poleciła uczniom zdjęcie krzyża wiszącego na ścianie sali. Kiedy dzieci odmówiły, nauczycielka miała sama zdjąć krzyż i wyrzucić go do kosza. Informacja o zdarzeniu szybko dotarła do rodziców oraz lokalnych władz.
Zawiadomienie do prokuratury złożył wójt gminy Szemud, uznając, że mogło dojść do naruszenia przepisów kodeksu karnego. Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, w środę 7 stycznia 2026 roku prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie publicznego znieważenia przedmiotu czci religijnej, czynu opisanego w art. 196 Kodeksu karnego. Przepis ten przewiduje karę grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do dwóch lat.
Sama szkoła oraz kuratorium oświaty nie komentowały szczegółowo przebiegu lekcji, podkreślając konieczność wyjaśnienia sprawy w ramach obowiązujących procedur. Z perspektywy systemowej istotne jest to, że szkoła publiczna działa w oparciu o konstytucyjną zasadę bezstronności światopoglądowej państwa, ale jednocześnie ma obowiązek poszanowania wolności religijnej uczniów i ich rodziców.
Protest przed szkołą i stanowisko Ministerstwa Edukacji
Sprawa z Kielna szybko przestała mieć wyłącznie lokalny charakter. W czwartek 8 stycznia 2026 roku przed szkołą podstawową odbył się protest, w którym uczestniczyli m.in. posłowie Prawa i Sprawiedliwości: Michał Kowalski oraz Dorota Arciszewska-Mielewczyk, a także Robert Bąkiewicz, przedstawiciele Klubów „Gazety Polskiej” oraz rodzice jednego z uczniów.
Podczas zgromadzenia padły mocne słowa o rzekomym łamaniu prawa i naruszaniu podstawowych wartości kulturowych. Posłanka Dorota Arciszewska-Mielewczyk, cytowana przez Katolicką Agencję Informacyjną, podkreślała, że „nie ma tu miejsca na łamanie prawa i na bezczeszczenie symboli naszej kultury i wiary”. Protestujący wskazywali, że szkoła powinna być miejscem szacunku dla wszystkich religii, a nauczyciel – autorytetem uczącym tolerancji i dialogu.
Na protest zareagowało Ministerstwo Edukacji Narodowej. Minister edukacji Barbara Nowacka, pytana o sprawę na antenie TVN24, poinformowała, że wobec nauczycielki wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Jak zaznaczyła, niezależnie od osobistych przekonań, nauczyciele mają obowiązek respektowania godności uczniów i ich przekonań religijnych.
– To błąd, który nie powinien mieć miejsca w szkole – stwierdziła Nowacka. – Krzyż jest ważnym symbolem dla wielu osób i należy szanować zarówno uczucia większości, jak i mniejszości – dodała, podkreślając, że szkoła publiczna nie może być przestrzenią konfliktu światopoglądowego, lecz dialogu i wzajemnego poszanowania.
Wypowiedź minister wskazuje, że resort edukacji traktuje sprawę poważnie, ale jednocześnie nie przesądza o winie nauczycielki przed zakończeniem postępowania. Postępowanie dyscyplinarne to osobna ścieżka, niezależna od działań prokuratury, i może zakończyć się m.in. upomnieniem, naganą, a w skrajnych przypadkach – zwolnieniem z pracy.
Reakcja ministra sprawiedliwości i szerszy kontekst prawny
Do sprawy odniósł się również minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, który w swoich wypowiedziach zwrócił uwagę na delikatną równowagę pomiędzy świeckością państwa a ochroną uczuć religijnych. – Jesteśmy państwem świeckim, ale jeżeli rodzice chcą, by w klasie wisiał krzyż i wszyscy się na to godzą, należy to uszanować – podkreślił minister.
Jednocześnie Żurek zaznaczył, że ochrona uczuć religijnych nie zawsze musi oznaczać sięganie po najsurowsze sankcje karne. W swojej wypowiedzi nawiązał do orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, w tym do wyroku z 2022 roku w sprawie Rabczewska przeciwko Polsce. ETPC uznał wówczas, że Polska naruszyła art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, czyli prawo do swobody wypowiedzi, stosując sankcje karne w sprawach dotyczących obrazy uczuć religijnych.
Sprawa z Kielna wpisuje się w szerszą debatę o obecności symboli religijnych w przestrzeni publicznej, zwłaszcza w szkołach. Z jednej strony Konstytucja RP gwarantuje wolność sumienia i religii, z drugiej – nakłada na władze publiczne obowiązek bezstronności światopoglądowej. Praktyka pokazuje, że granica między tymi zasadami bywa trudna do jednoznacznego wyznaczenia.
Dla rodziców i uczniów sprawa ma wymiar bardzo konkretny – dotyczy poczucia bezpieczeństwa i szacunku w szkole. Dla nauczycieli jest przypomnieniem, że ich działania podlegają zarówno ocenie etycznej, jak i prawnej. Z kolei dla państwa to kolejny test spójności przepisów oraz ich zgodności ze standardami międzynarodowymi.
Na obecnym etapie postępowanie prokuratorskie oraz dyscyplinarne wciąż trwają. Ich wynik może mieć znaczenie precedensowe, wpływając na przyszłe interpretacje przepisów dotyczących symboli religijnych w szkołach publicznych. Jedno jest pewne – sprawa z Kielna pokazuje, że kwestie światopoglądowe w polskiej edukacji pozostają jednym z najbardziej wrażliwych tematów debaty publicznej.

