Polski system oświaty stoi przed jedną z najbardziej dyskutowanych zmian programowych ostatnich lat. Choć edukacja zdrowotna funkcjonuje w szkołach od września 2025 roku, jej obecny status jako przedmiotu nieobowiązkowego budzi liczne kontrowersje i pytania o skuteczność profilaktyki wśród dzieci i młodzieży. Minister edukacji Barbara Nowacka potwierdziła, że resort intensywnie analizuje dane i głosy społeczne, a ostateczna decyzja dotycząca wprowadzenia pełnej obowiązkowości tego przedmiotu zapadnie do końca marca 2026 roku. Zmiana ta może fundamentalnie wpłynąć na siatkę godzin oraz sposób, w jaki młodzi Polacy zdobywają wiedzę o dobrostanie fizycznym i psychicznym.
Obecnie sytuacja w placówkach oświatowych jest zróżnicowana. Według danych Ministerstwa Edukacji Narodowej (MEN), w zajęciach z edukacji zdrowotnej uczestniczy średnio około 30 proc. uprawnionych uczniów. Tak niski wskaźnik partycypacji wynika z dobrowolnego charakteru przedmiotu, co zdaniem części ekspertów uniemożliwia realizację systemowych celów zdrowotnych państwa. Resort stoi przed dylematem: czy utrzymać obecną formę, czy – wzorem wielu krajów europejskich – wpisać edukację zdrowotną do kanonu przedmiotów obowiązkowych dla każdego ucznia szkoły podstawowej i ponadpodstawowej.
Wyniki sondażu: Polacy chcą edukacji zdrowotnej w szkołach
Kluczowym argumentem w debacie publicznej stały się najnowsze wyniki badania przeprowadzonego przez ośrodek SW Research dla „Wprost” w dniach 24–25 lutego 2026 roku. Dane wskazują na wyraźną przewagę zwolenników systemowych zmian w nauczaniu o zdrowiu. Aż 58 proc. respondentów popiera wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej w obecnej formie. Jeśli doliczymy do tego grupę 13,6 proc. osób, które poparłyby takie rozwiązanie pod warunkiem modyfikacji treści dotyczących seksualności, otrzymujemy ponad 70-procentowy mandat społeczny dla obecności tego przedmiotu w szkołach.
Analiza demograficzna badania rzuca dodatkowe światło na preferencje Polaków. Największymi zwolennikami obowiązkowych lekcji o zdrowiu są kobiety (58,4 proc. poparcia) oraz osoby młode, w wieku 18–29 lat, gdzie odsetek ten sięga 67,5 proc. Zauważalna jest również korelacja z wykształceniem – osoby z wyższym wykształceniem częściej (62,2 proc.) opowiadają się za obligatoryjnym charakterem zajęć. Z kolei sceptycyzm najczęściej wyrażają mężczyźni oraz osoby w grupie wiekowej 30–39 lat, co może wiązać się z obawami o wpływ państwa na proces wychowawczy dzieci w wieku szkolnym.
Decyzja MEN do końca marca. Co zmieni się w planie lekcji?
Minister Barbara Nowacka w swoich ostatnich wypowiedziach, m.in. dla radia RMF FM, podkreśla, że resort nie chce podejmować decyzji w atmosferze niepotrzebnych napięć społecznych. Przyznała, że rok temu wprowadzenie obowiązkowości mogłoby wywołać silny opór, jednak dziś – gdy program jest już znany, a emocje opadły – sytuacja wygląda inaczej. Rodzice mieli okazję zapoznać się z treściami przekazywanymi na zajęciach, co zredukowało poziom niepewności i dezinformacji wokół przedmiotu.
Jeśli zapowiadana na koniec marca decyzja będzie twierdząca, od września 2026 roku edukacja zdrowotna stanie się stałym elementem planu zajęć każdego ucznia. Co to oznacza w praktyce? Przede wszystkim konieczność dostosowania arkuszy organizacyjnych szkół oraz zapewnienie odpowiedniej liczby wykwalifikowanych pedagogów. Przedmiot ten ma zastąpić lub znacznie rozszerzyć dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie (WDŻ), kładąc jednak większy nacisk na aspekty medyczne, profilaktyczne i psychologiczne, a nie tylko światopoglądowe.
Spór o treści programowe i rola ekspertów
Największe kontrowersje wzbudza komponent dotyczący zdrowia seksualnego. Konferencja Episkopatu Polski (KEP) wielokrotnie wyrażała zastrzeżenia, zachęcając rodziców do korzystania z prawa do rezygnacji z zajęć. Krytycy obawiają się zbyt wczesnej seksualizacji lub przekazywania treści niezgodnych z wyznawanymi przez nich wartościami. Ministerstwo Edukacji Narodowej odpiera te zarzuty, argumentując, że program został opracowany przez zespół specjalistów i opiera się na wiedzy naukowej, a nie ideologii.
W debatę włączają się autorytety medyczne. Profesor Zbigniew Izdebski, znany seksuolog i pedagog, podkreśla, że edukacji zdrowotnej nie można dzielić na „bezpieczne” i „kontrowersyjne” fragmenty. Według eksperta zdrowie fizyczne, psychiczne i seksualne stanowią nierozerwalną całość. – Nie można oderwać zdrowia fizycznego od psychicznego, a psychicznego od seksualnego. To się wszystko łączy – zaznaczył prof. Izdebski. Podejście to sugeruje, że ewentualne okrojenie programu „dla spokoju społecznego”, o którym wspominała minister Nowacka, mogłoby obniżyć merytoryczną wartość całego przedmiotu.
Co dokładnie zawiera program edukacji zdrowotnej?
Warto doprecyzować, że edukacja zdrowotna to projekt znacznie szerszy niż tylko nauka o biologii człowieka. Program obejmuje kluczowe obszary, które mają bezpośredni wpływ na jakość życia i długość życia Polaków. Do najważniejszych filarów należą:
- Zdrowie psychiczne: nauka radzenia sobie ze stresem, rozpoznawanie objawów depresji, przeciwdziałanie hejtowi i budowanie poczucia własnej wartości.
- Profilaktyka uzależnień: rzetelna wiedza o skutkach zażywania narkotyków, alkoholu, ale także o uzależnieniach behawioralnych (gry, media społecznościowe).
- Odżywianie i aktywność fizyczna: przeciwdziałanie narastającemu problemowi otyłości wśród dzieci oraz nauka czytania etykiet produktów spożywczych.
- Zdrowie społeczne: budowanie zdrowych relacji rówieśniczych i rodzinnych oraz kompetencji komunikacyjnych.
- Profilaktyka chorób: wiedza o szczepieniach, badaniach przesiewowych i higienie osobistej.
Praktyczne konsekwencje dla rodziców i uczniów
Wprowadzenie edukacji zdrowotnej jako przedmiotu obowiązkowego zmieni status prawny uczestnictwa w zajęciach. Obecnie rodzice muszą wyrazić zgodę lub złożyć oświadczenie o rezygnacji (w zależności od statutu szkoły i interpretacji przepisów). Po zmianie statusu na obowiązkowy, przedmiot będzie podlegał ocenie klasyfikacyjnej, która będzie wliczana do średniej ocen na świadectwie. To istotna zmiana, która może zmotywować uczniów do rzetelnego zgłębiania tematu, ale też nakłada na nauczycieli obowiązek obiektywnego oceniania wiedzy, a nie postaw uczniów.
Dla rodziców oznacza to konieczność pełniejszego zaangażowania w dialog ze szkołą. Ministerstwo zapowiada, że materiały dydaktyczne będą ogólnodostępne, aby każdy opiekun mógł zweryfikować, czego uczy się jego dziecko. Kluczowym terminem pozostaje 31 marca 2026 roku – do tego dnia poznamy ostateczny kształt rozporządzenia, które zdefiniuje przyszłość polskiej szkoły w obszarze profilaktyki zdrowotnej.
Podsumowując, decyzja MEN będzie wypadkową danych sondażowych, presji środowisk eksperckich oraz chęci uniknięcia głębokich podziałów społecznych. Wszystko wskazuje jednak na to, że silne poparcie społeczne, zwłaszcza wśród młodych rodziców i samych uczniów, przeważy szalę na korzyść pełnej obowiązkowości przedmiotu od roku szkolnego 2026/2027.

