Zima 2026 roku uderzyła w Polskę z niespotykaną siłą, a Warszawa znalazła się w epicentrum mroźnej walki. W odpowiedzi na prognozy zapowiadające długotrwałe utrzymywanie się ekstremalnie niskich temperatur, prezydent stolicy Rafał Trzaskowski zwołał na 8 stycznia 2026 roku posiedzenie sztabu kryzysowego. Decyzje, które zapadną w Stołecznym Centrum Bezpieczeństwa, mogą mieć natychmiastowy wpływ na komfort i zdrowie tysięcy warszawiaków.

Na stole leży propozycja, która budzi ogromne kontrowersje: powrót koksowników na ulice miasta. To rozwiązanie, choć skuteczne w walce z wychłodzeniem, stawia władze przed poważnym dylematem ekologicznym. Czy doraźna pomoc w mrozie jest warta ryzyka pogorszenia już i tak umiarkowanej jakości powietrza? Eksperci i służby miejskie analizują dane – od prognoz synoptycznych, po aktualne pomiary Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska (GIOŚ). Konsekwencje tych ustaleń odczują nie tylko piesi czekający na przystankach, ale wszyscy mieszkańcy stolicy.

Pilna reakcja miasta. Koksowniki wracają do gry, ale pod presją

W obliczu siarczystych mrozów, które potrafią obniżyć temperaturę odczuwalną nawet do -20 stopni Celsjusza, miasto musi działać szybko. Koksowniki, czyli metalowe kosze wypełnione żarzącym się koksem, to sprawdzony, choć archaiczny, sposób na zapewnienie ciepła w kluczowych punktach komunikacyjnych. Warszawa ma już doświadczenie z tego typu interwencją. Ostatni raz masowo stosowano je w styczniu 2014 roku, kiedy to mróz trzymał stolicę w żelaznym uścisku przez ponad tydzień.

Dlaczego to rozwiązanie jest tak istotne? Koksowniki mają za zadanie umożliwić krótkotrwałe ogrzanie się osobom spędzającym czas na zewnątrz – pasażerom czekającym na opóźnioną komunikację miejską, pracownikom budowlanym czy kurierom. Każdy koksownik mieści około 10 kilogramów koksu, który może utrzymywać żar nawet przez osiem godzin. W okresach ekstremalnego zimna, służby miejskie muszą uzupełniać paliwo kilka razy na dobę, co generuje znaczące koszty logistyczne i operacyjne.

Decyzja o ich uruchomieniu nie jest jednak prosta. Musi zostać poprzedzona szczegółową analizą, która wykracza poza samą temperaturę. Miejsca rozważane pod ich ustawienie to tradycyjnie przystanki w rejonie Dworca Centralnego, Wschodniego oraz kluczowe węzły przesiadkowe, gdzie natężenie ruchu pieszych przekracza 500 osób na godzinę w szczycie. Władze muszą jednak zrównoważyć potrzebę ciepła z odpowiedzialnością za jakość życia w mieście.

Smogowy dylemat: Walka o ciepło kontra walka o oddech

Głównym powodem wstrzymania decyzji o natychmiastowym uruchomieniu koksowników jest stan jakości powietrza w stolicy. Mimo że w styczniu 2026 roku nie odnotowano jeszcze alarmów smogowych pierwszego stopnia, dane GIOŚ wskazują, że jakość powietrza w Warszawie utrzymuje się na poziomie „dostatecznym” lub „umiarkowanym”. Oznacza to, że jest bardzo wrażliwa na dodatkowe źródła emisji.

Eksperci ostrzegają: koks, choć jest paliwem stosunkowo czystym w porównaniu do węgla niskiej jakości, wciąż emituje szkodliwe pyły PM2.5 i PM10, a także tlenki węgla. W warunkach zimowych, często towarzyszących inwersji termicznej (czyli zjawisku, gdy chłodne powietrze przy gruncie jest przykryte warstwą cieplejszego), zanieczyszczenia nie rozpraszają się, lecz kumulują na niskiej wysokości. Uruchomienie kilkudziesięciu koksowników w centrum miasta mogłoby natychmiastowo przesunąć wskaźniki GIOŚ do strefy „złej” jakości, co stanowiłoby poważne zagrożenie zdrowotne, zwłaszcza dla osób starszych i dzieci.

Dlatego też, sztab kryzysowy analizuje alternatywy. Czy możliwe jest zastosowanie mobilnych, elektrycznych promienników ciepła, które nie generują emisji? Choć ich koszt operacyjny jest wyższy, a skuteczność na otwartej przestrzeni ograniczona, mogłyby one rozwiązać dylemat ekologiczny. Ostateczna decyzja zależy od precyzyjnych prognoz meteorologicznych na najbliższe 72 godziny, które wskażą, czy mrozy będą połączone z niekorzystnym brakiem wiatru.

Akcja Zima 2026: Wzmocnione patrole i pomoc dla bezdomnych

Niezależnie od decyzji w sprawie koksowników, sztab kryzysowy koncentruje się na zapewnieniu wsparcia dla najbardziej narażonych mieszkańców – zwłaszcza osób w kryzysie bezdomności. Wzrost mrozów zawsze prowadzi do tragicznych statystyk związanych z wychłodzeniem. Władze miejskie w porozumieniu ze służbami, takimi jak Straż Miejska i Ośrodki Pomocy Społecznej (OPS), natychmiast wzmocniły działania patrolowe.

Wzmożone patrole mają za zadanie docierać do miejsc niemieszkalnych, w których często przebywają osoby bezdomne, takie jak opuszczone budynki, altany czy dworce. Cel jest jeden: transport do ogrzewanych noclegowni i schronisk. Według danych OPS, w Warszawie dostępnych jest około 1200 miejsc w schroniskach, ale w czasie ekstremalnych mrozów ta liczba jest dynamicznie zwiększana, często poprzez uruchamianie dodatkowych, tymczasowych punktów interwencyjnych, takich jak ogrzewane świetlice.

Władze apelują również do samych warszawiaków. Reagowanie na widok osoby potrzebującej pomocy jest kluczowe. Wystarczy zadzwonić pod numer alarmowy 112 lub do Straży Miejskiej (986), aby służby mogły natychmiast interweniować. Każda minuta spędzona na mrozie przez osobę w stanie upojenia lub wyczerpania może być śmiertelna. To właśnie te proste, praktyczne działania obywatelskie stanowią pierwszą linię obrony przed zimą.

Co dalej? Decyzje zapadną w ciągu kilku godzin

Posiedzenie sztabu kryzysowego w dniu 8 stycznia 2026 roku ma doprowadzić do konkretnych, natychmiastowych decyzji operacyjnych. Analiza prognoz, które wskazują na możliwość utrzymania się temperatur poniżej -10°C przez kolejne 96 godzin, wymusza szybką reakcję. Jeżeli ryzyko dla zdrowia publicznego związane z wychłodzeniem okaże się wyższe niż ryzyko chwilowego pogorszenia jakości powietrza, koksowniki mogą pojawić się na ulicach stolicy jeszcze tego samego dnia.

Dla mieszkańców oznacza to konieczność śledzenia oficjalnych komunikatów miejskich. Jeżeli koksowniki zostaną uruchomione, będą one zlokalizowane w najbardziej strategicznych punktach, stanowiąc doraźną ulgę. Jeżeli miasto zdecyduje się na bardziej ekologiczne rozwiązania, warszawiacy powinni być gotowi na większą ostrożność i korzystanie z ciepłych poczekalni w komunikacji miejskiej. Jedno jest pewne: w obliczu zimy 2026 roku, Warszawa staje przed trudnym wyborem między ciepłem a czystym powietrzem.

Share.
Napisz komentarz

Exit mobile version