W ostatnich dniach polską sferę cyfrową zdominowała dyskusja na temat przyszłości najpopularniejszej aplikacji administracji publicznej w kraju. Kontrowersje wokół mObywatela wybuchły po publicznych ostrzeżeniach byłego ministra cyfryzacji, Janusza Cieszyńskiego, który zasugerował, że obecny rząd planuje wygaszenie projektu na rzecz nowego unijnego standardu. Sprawa dotyczy bezpośrednio ponad 11 milionów aktywnych użytkowników, którzy na co dzień korzystają z cyfrowego dowodu osobistego, prawa jazdy czy legitymacji studenckich. Ministerstwo Cyfryzacji natychmiast wydało komunikat, w którym prostuje te doniesienia i przedstawia strategię rozwoju cyfrowych usług na najbliższe lata. Dla obywateli kluczowe jest pytanie: czy będziemy musieli instalować nową aplikację i co stanie się z naszymi danymi?
Zamieszanie wynika z konieczności wdrożenia przez Polskę unijnego rozporządzenia eIDAS 2.0. Jest to akt prawny, który nakłada na państwa członkowskie obowiązek udostępnienia obywatelom tzw. Europejskiego Portfela Tożsamości Cyfrowej. Nowy system ma umożliwić legitymowanie się i korzystanie z usług publicznych oraz prywatnych na terenie całej Unii Europejskiej w sposób ujednolicony. To właśnie ten proces stał się zarzewiem politycznego sporu o to, czy mObywatel zostanie „wchłonięty” przez unijne rozwiązanie, czy też oba systemy będą funkcjonować niezależnie.
Spór o strategię cyfrową. Zarzuty opozycji i odpowiedź resortu
Głównym punktem zapalnym stały się wypowiedzi Janusza Cieszyńskiego, który alarmuje, że rządowy projekt ustawy wdrażającej eIDAS 2.0 może doprowadzić do marginalizacji mObywatela. Według byłego ministra, budowanie nowej bazy użytkowników od zera byłoby marnotrawstwem potencjału, który wypracowano przez ostatnie lata. Cieszyński twierdzi, że wprowadzenie oddzielnego narzędzia zamiast pełnej integracji z obecną aplikacją może wprowadzić chaos informacyjny i zniechęcić Polaków do korzystania z e-administracji.
Wiceminister cyfryzacji, Dariusz Standerski, kategorycznie zaprzecza tym twierdzeniom, nazywając je dezinformacją. Resort podkreśla, że mObywatel nie zostanie zlikwidowany, a wręcz przeciwnie – stanie się fundamentem, na którym budowane będą kolejne usługi. Według oficjalnego stanowiska, Polska dąży do modelu, w którym użytkownik nie odczuje drastycznej zmiany technologicznej, a zyska jedynie nowe możliwości wynikające z uznawania polskich dokumentów cyfrowych za granicą. Spór ten pokazuje jednak, jak wysoką rangę polityczną zyskały narzędzia cyfrowe w codziennym życiu Polaków.
Czym jest eIDAS 2.0 i jak wpłynie na nasze telefony?
Rozporządzenie eIDAS 2.0 to ewolucja przepisów dotyczących identyfikacji elektronicznej. Jego celem jest stworzenie bezpiecznego ekosystemu, w którym obywatel ma pełną kontrolę nad tym, jakie dane udostępnia. W praktyce oznacza to, że portfel tożsamości pozwoli nie tylko na okazanie „dowodu”, ale także na podpisywanie dokumentów kwalifikowanym podpisem elektronicznym czy przechowywanie recept i dyplomów ukończenia studiów, które będą honorowane w każdym kraju UE.
Ministerstwo Cyfryzacji wyjaśnia, że wdrożenie nowych przepisów wymaga dostosowania technicznego, ale nie musi oznaczać rezygnacji z marki mObywatel. Kluczowe zmiany, jakie niesie eIDAS 2.0, to:
- Interoperacyjność: Możliwość wynajęcia samochodu w Hiszpanii czy otwarcia konta w niemieckim banku przy użyciu polskiej aplikacji.
- Wysoki poziom bezpieczeństwa: Nowe standardy szyfrowania i uwierzytelniania, które mają chronić przed kradzieżą tożsamości na poziomie ogólnounijnym.
- Selektywne udostępnianie danych: Użytkownik będzie mógł potwierdzić np. tylko pełnoletniość, nie pokazując przy tym numeru PESEL czy adresu zamieszkania.
Dwie aplikacje czy jedna? Praktyczne rozwiązanie resortu
Największe obawy użytkowników budzi wizja konieczności posiadania dwóch oddzielnych aplikacji do spraw urzędowych. Wiceminister Dariusz Standerski zapowiedział, że system eIDAS 2.0 ma uzupełniać obecny ekosystem. Choć technicznie mogą to być dwa różne moduły, resort planuje, aby dla użytkownika końcowego doświadczenie było jak najbardziej spójne. mObywatel ma pozostać „główną bramą” do polskich usług publicznych, takich jak mDowód, punkty karne czy e-recepty.
Resort zapewnia, że prace nad rozwojem mObywatela nie zwalniają. W planach na 2025 i 2026 rok jest wprowadzenie szeregu nowych funkcji, w tym modułów ułatwiających komunikację z lokalnymi samorządami oraz specjalnych instrukcji na wypadek sytuacji kryzysowych. Celem rządu jest utrzymanie pozycji lidera cyfryzacji w regionie, co wymaga sprawnego połączenia lokalnych sukcesów z unijnymi wymogami prawnymi. Użytkownicy nie powinni zatem obawiać się nagłego zniknięcia aplikacji ze swoich smartfonów.
Co użytkownicy mObywatela powinni wiedzieć już teraz?
Dla przeciętnego Polaka najważniejszą informacją jest fakt, że obecna wersja aplikacji mObywatel pozostaje w pełni funkcjonalna i prawnie wiążąca na terenie kraju. Proces wdrażania standardów eIDAS 2.0 jest rozłożony na miesiące, a ostateczne rozwiązania techniczne będą prezentowane w miarę postępu prac legislacyjnych. Nie ma potrzeby podejmowania żadnych gwałtownych działań, takich jak usuwanie konta czy zmiana ustawień bezpieczeństwa.
Podsumowanie najważniejszych faktów dla obywateli:
- mObywatel zostaje: Aplikacja nie zostanie zlikwidowana, a baza 11 mln użytkowników jest bezpieczna.
- Nowe możliwości: Dzięki eIDAS 2.0 polskie dokumenty cyfrowe zyskają uznanie w innych krajach Unii Europejskiej.
- Brak przymusu: Wprowadzanie nowych standardów będzie odbywać się w sposób ewolucyjny, z zachowaniem ciągłości usług.
- Bezpieczeństwo: Zmiany mają na celu podniesienie standardów ochrony danych osobowych zgodnie z wymogami UE.
Sytuacja wokół mObywatela jest dynamiczna i ma silny kontekst polityczny, jednak z merytorycznego punktu widzenia polska cyfryzacja stoi przed szansą na kolejny skok jakościowy. Integracja z rynkiem unijnym przy zachowaniu sprawdzonych, krajowych rozwiązań to wyzwanie, któremu resort cyfryzacji musi sprostać, aby utrzymać zaufanie milionów użytkowników. Eksperci będą bacznie przyglądać się ostatecznemu kształtowi ustawy wdrażającej eIDAS 2.0, która rozstrzygnie techniczne szczegóły współistnienia obu systemów.

