Europejski rynek taniego latania wchodzi w fazę redefinicji. Ryanair, największy przewoźnik niskokosztowy na kontynencie, ogłosił szeroko zakrojoną redukcję siatki połączeń, która dotknie ponad 20 lotnisk w kluczowych państwach europejskich. Decyzja ta, tłumaczona drastycznym wzrostem opłat lotniskowych i nowych podatków pasażerskich, ma bezpośrednie przełożenie na komfort i koszty podróżowania milionów Europejczyków.
Zmiany nie są wprowadzane natychmiastowo, lecz etapami, rozpoczynając się od wiosennego rozkładu lotów, a kulminację osiągając w sezonie zimowym 2025/2026 oraz latem 2026 roku. Dla pasażerów oznacza to mniejszy wybór tras, zwłaszcza z mniejszych, regionalnych portów, oraz potencjalny wzrost cen biletów. Ryanair jasno komunikuje, że jego model biznesowy opiera się na niskich kosztach operacyjnych, a tam, gdzie koszty te są sztucznie zawyżane przez operatorów lotnisk lub rządy, przewoźnik będzie wycofywał swoje samoloty.
Redukcje te są sygnałem, że era ultra-tanich lotów dostępnych niemal z każdego regionalnego lotniska w Europie może dobiegać końca. Przewoźnik przenosi zasoby tam, gdzie polityka lotniskowa sprzyja utrzymaniu niskich stawek, co stawia pod znakiem zapytania przyszłość wielu mniejszych portów lotniczych, które dotychczas polegały na obsłudze tanich linii.
Mapa cięć: Gdzie Ryanair ogranicza siatkę połączeń
Głównym celem redukcji są rynki, na których koszty operacyjne wzrosły najbardziej dynamicznie. Największe cięcia siatki połączeń zapowiedziano w Hiszpanii, Portugalii oraz Belgii. Ograniczenia dotyczą zarówno liczby dostępnych tras, jak i częstotliwości lotów, szczególnie poza szczytem sezonu letniego.
W Hiszpanii, która jest jednym z najważniejszych rynków turystycznych, Ryanair zdecydował się na wycofanie z kilku regionalnych portów. Z siatki znikną między innymi połączenia do Asturii i Vigo. Zamknięta została również baza operacyjna w Santiago de Compostela. Znacząco spadnie liczba operacji z Jerez, Valladolid oraz Teneryfy Północnej, a także z Santander i Saragossy. Powodem jest polityka hiszpańskiego operatora lotnisk AENA, który zapowiedział kolejną podwyżkę opłat od 2026 roku, co zdaniem Ryanaira, czyni regionalne loty nieopłacalnymi.
Poważne konsekwencje odczuje także Portugalia, z której Ryanair całkowicie wycofa się z Azorów. Likwidacja bazy oznacza koniec popularnych tanich połączeń, w tym tras między Lizboną a São Miguel. Linia argumentuje, że władze portugalskie nie mają klarownej strategii rozwoju taniego latania, co w połączeniu z rosnącymi kosztami operacyjnymi, uniemożliwia dalszą działalność w tym regionie.
W Belgii redukcje są bezpośrednią odpowiedzią na wprowadzenie nowego podatku. Z lotnisk w Brukseli (Zaventem) i Charleroi zniknie około 20 tras. Przykładowo, popularne połączenie Kraków–Charleroi ma być realizowane tylko do końca października. Dodatkowo, Ryanair usunie kilka samolotów ze swojej bazy na lotnisku Zaventem. We Francji, od października zniknie 25 tras, a w perspektywie lata 2026 roku linia rozważa całkowite opuszczenie niektórych lotnisk regionalnych.
Powody decyzji: Rosnące opłaty i nowe podatki
Decyzje Ryanaira nie są wynikiem spadku popytu, lecz reakcją na zmieniające się otoczenie regulacyjne i finansowe. Przewoźnik od lat utrzymuje, że jego sukces opiera się na oferowaniu najniższych cen, co jest możliwe tylko przy minimalnych kosztach operacyjnych. Wzrost opłat lotniskowych, zwłaszcza w mniejszych portach, zaburza ten model.
Kluczowym czynnikiem są opłaty narzucane przez operatorów lotnisk. W Hiszpanii Ryanair zarzuca AENA, że stosuje stawki porównywalne z największymi portami (takimi jak Madryt czy Barcelona) na lotniskach regionalnych, które generują znacznie mniejszy ruch. Dla linii niskokosztowej, która generuje duży wolumen, ale niskie marże na pojedynczym bilecie, każda podwyżka opłat lotniskowych jest krytyczna.
Innym istotnym elementem są podatki pasażerskie wprowadzane przez rządy krajowe. Przykładem jest Belgia, gdzie wprowadzenie podatku lotniczego w wysokości 10 euro od pasażera spowodowało natychmiastową reakcję przewoźnika. Tego typu dodatkowe obciążenia sprawiają, że trasy z Belgii stają się mniej konkurencyjne w stosunku do lotów z sąsiednich krajów, które nie stosują tak wysokich danin.
W efekcie, samoloty i załogi są przenoszone do portów, które oferują lepsze warunki finansowe i stabilność regulacyjną. Ryanair podkreśla, że preferuje rynki, na których władze lokalne aktywnie wspierają rozwój taniego transportu lotniczego, widząc w nim motor rozwoju turystyki i gospodarki regionalnej.
Co to oznacza dla pasażerów? Praktyczne konsekwencje
Dla podróżnych zredukowana siatka połączeń oznacza przede wszystkim mniejszą elastyczność i potencjalnie wyższe koszty całkowite podróży. Ograniczenie podaży miejsc na popularnych trasach, zwłaszcza w okresie świątecznym i wakacyjnym, może prowadzić do efektu domina i wzrostu cen biletów u pozostałych przewoźników. Mniejsza konkurencja zawsze działa na niekorzyść konsumenta.
Pasażerowie, którzy dotychczas korzystali z lotnisk regionalnych (np. w Hiszpanii Północnej czy na Azorach), będą musieli liczyć się z koniecznością dojazdu do większych, centralnych portów. To generuje dodatkowe koszty (paliwo, parkingi, transport publiczny) i wydłuża czas podróży, co w praktyce podnosi całkowity koszt taniego lotu.
Zmiany te są szczególnie dotkliwe dla mieszkańców mniejszych miast, dla których tanie linie lotnicze były często jedyną realną i ekonomicznie uzasadnioną opcją podróżowania po Europie. Warto również monitorować status połączeń na Bałkanach (Serbia, Bośnia i Hercegowina), gdzie cięcia są tłumaczone słabszym obłożeniem, ale również mogą wpłynąć na dostępność tanich lotów dla turystów planujących podróże do tych regionów.
Które rynki zyskają? Polska na liście priorytetów
Choć część Europy traci połączenia, Ryanair zapowiada jednocześnie wzmocnienie swojej obecności na rynkach, które uznaje za bardziej sprzyjające modelowi niskokosztowemu. Przewoźnik zamierza przenieść samoloty wycofywane z droższych rynków do krajów, które oferują stabilne i konkurencyjne warunki finansowe.
Na liście państw, które mają zyskać na tej relokacji, znajdują się między innymi Chorwacja, Albania, Włochy, Maroko, Szwecja, Irlandia oraz Polska. Dla polskiego pasażera jest to pozytywny sygnał. Oznacza to, że oferta tanich połączeń z polskich lotnisk (zarówno dużych, jak i regionalnych) ma szansę zostać utrzymana, a nawet rozbudowana.
Dla Polski kluczowe jest utrzymanie konkurencyjności opłat lotniskowych. Ryanair wielokrotnie podkreślał, że inwestycje w Polsce zależą od przewidywalności polityki lotniskowej i braku nagłych podwyżek kosztów operacyjnych. Dopóki polskie lotniska będą oferować warunki lepsze niż porty w Hiszpanii czy Belgii, polscy pasażerowie mogą liczyć na utrzymanie szerokiej siatki tanich połączeń.
Podsumowanie: Koniec ery lotów za grosze?
Zapowiedziane przez Ryanaira cięcia połączeń to strategiczny ruch, który ma na celu optymalizację kosztów i maksymalizację zysków w obliczu rosnącej presji finansowej. Nie jest to definitywny koniec taniego latania, ale z pewnością koniec ery ultra-tanich lotów z każdego, nawet najmniejszego lotniska.
Decyzje przewoźnika uwypuklają, jak duży wpływ na dostępność i ceny biletów mają lokalne regulacje, podatki oraz polityka cenowa zarządców portów lotniczych. Pasażerowie muszą przygotować się na to, że w nadchodzących latach tanie podróżowanie będzie wymagało większej elastyczności, a w niektórych regionach Europy podróżowanie niskokosztowe stanie się po prostu droższe. Kluczem do utrzymania niskich cen pozostanie wybór tych rynków i lotnisk, które aktywnie wspierają model biznesowy tanich linii.
Praktyczna wskazówka dla podróżnych: Planując podróże na lata 2025/2026, warto wcześnie sprawdzać rozkłady lotów z lotnisk regionalnych, szczególnie w Hiszpanii i Portugalii, oraz być gotowym na ewentualną konieczność korzystania z większych, alternatywnych portów lotniczych.
