Zimowa stabilizacja, choć mroźna, dobiega końca. Najnowsze analizy meteorologiczne wskazują na gwałtowną zmianę pogody, która w najbliższych dniach może doprowadzić do poważnego paraliżu komunikacyjnego w dużej części kraju. Synoptycy ostrzegają przed falą bardzo intensywnych opadów śniegu, której skala, według modeli długoterminowych, jest porównywalna z historycznymi zjawiskami ostatnich lat.
Obecna, stabilna aura była efektem działania potężnego wyżu atmosferycznego, który skutecznie blokował dostęp wilgotnych i ciepłych frontów znad Atlantyku. Ta bariera jednak pęka. Sytuacja pogodowa zmieni się diametralnie w nadchodzący weekend, kiedy to do Polski dotrze front niosący masy wilgoci, które w połączeniu z utrzymującym się chłodem przełożą się na potężne opady śniegu.
Kulminacja zjawiska spodziewana jest na przełomie stycznia, a skutki tej zmiany odczują zarówno kierowcy, jak i mieszkańcy miast, gdzie zarządzanie tak dużą ilością śniegu jest logistycznym wyzwaniem. Warto już teraz przygotować się na utrudnienia, monitorując na bieżąco komunikaty służb.
Kiedy i gdzie uderzy śnieżny walec? Pierwsze uderzenie na południu
Według danych z europejskiego modelu pogodowego ECMWF, momentem przełomowym będzie sobota, 24 stycznia. To właśnie wtedy dojdzie do gwałtownego załamania pogody, a „śnieżna bomba” uderzy w Polskę, rozpoczynając swoją wędrówkę od południowo-wschodnich krańców kraju.
Jako pierwsi z atakiem zimy zmierzą się mieszkańcy Małopolski, Śląska i Podkarpacia. Bardzo intensywne opady spodziewane są w rejonach dużych miast, takich jak Kraków, Katowice, Rzeszów i Tarnów. Należy liczyć się z tym, że warunki na drogach w tych regionach mogą ulec gwałtownemu pogorszeniu w ciągu zaledwie kilku godzin, co wymusi natychmiastowe działania służb drogowych.
Front śnieżny nie zatrzyma się na południu. W nocy z niedzieli na poniedziałek (25/26 stycznia) strefa gwałtownych śnieżyc zacznie przemieszczać się w głąb kraju. Obejmie ona centralne i zachodnie województwa, przechodząc przez regiony lubuskie, wielkopolskie i kujawsko-pomorskie. W poniedziałek nad ranem strefa opadów dotrze nad Bałtyk oraz Warmię i Mazury, a we wtorek biało będzie już w niemal całej Polsce.
Warto zwrócić szczególną uwagę na wschodnie regiony kraju, gdzie oprócz samego śniegu, lokalnie może wystąpić dodatkowe zagrożenie w postaci marznących opadów deszczu. To zjawisko jest szczególnie niebezpieczne, ponieważ prowadzi do błyskawicznego oblodzenia nawierzchni, co całkowicie uniemożliwia bezpieczne prowadzenie pojazdów i stwarza ryzyko wypadków.
Scenariusz grozy. Regiony zagrożone metrowymi zaspami
Prognozowane przyrosty pokrywy śnieżnej do końca stycznia są wyjątkowo wysokie i stanowią największe zagrożenie dla infrastruktury. Jeśli wyliczenia komputerowe się potwierdzą, niektóre obszary Polski czeka prawdziwy paraliż. Jest to kluczowa informacja dla służb zarządzania kryzysowego, które muszą być przygotowane na długotrwałe skutki intensywnych opadów.
Najbardziej dramatyczna sytuacja przewidywana jest w północnej części Mazowsza (m.in. w rejonie Mławy) oraz na obszarze Warmii i Mazur. Tamtejsze rejony mogą zostać zasypane warstwą śniegu o grubości od 50 do 90 cm. Lokalnie, zwłaszcza w wyniku zawiei i zamieci, pokrywa śnieżna może osiągnąć nawet jeden metr. Takie zjawisko, nazywane potocznie „śniegiem stulecia”, wymaga mobilizacji ciężkiego sprzętu i może prowadzić do przerw w dostawach prądu oraz całkowitego zablokowania dróg niższych kategorii.
Solidna zima nie ominie też innych regionów. Na południowym wschodzie i Lubelszczyźnie spodziewane jest około 60 cm śniegu. Pomorze, ze względu na bliskość morza, również musi przygotować się na intensywne opady rzędu 30-40 cm. Nawet zachodnie krańce Polski, zwykle łagodniejsze pod względem opadów, odnotują kilkanaście centymetrów nowego śniegu.
Eksperci meteorologii podkreślają, że skala zjawiska może przypominać chaos, który miał miejsce podczas gwałtownych opadów w grudniu, kiedy to doszło do całkowitego zablokowania kluczowych tras szybkiego ruchu, w tym odcinków S7. Powtórzenie takiej sytuacji w większej skali wymaga natychmiastowej reakcji służb i odpowiedzialności ze strony samych mieszkańców.
Konsekwencje dla kierowców i mieszkańców. Jak przygotować się na paraliż?
W obliczu nadchodzącej, ekstremalnej pogody, przygotowanie jest kluczowe. Paraliż komunikacyjny, choć najbardziej widoczny, to tylko jedna z konsekwencji intensywnych i długotrwałych opadów śniegu. Wzrost wagi pokrywy śnieżnej na dachach może stanowić zagrożenie dla konstrukcji, a zerwane linie energetyczne, zwłaszcza w rejonach wiejskich, mogą odciąć tysiące gospodarstw domowych od prądu na wiele godzin.
Praktyczne wskazówki dla kierowców:
- Odpowiednie wyposażenie: Upewnij się, że masz sprawne opony zimowe, a w bagażniku znajdują się łopata, kable rozruchowe oraz zapas płynu do spryskiwaczy.
- Unikanie podróży: W dniach 24–26 stycznia, zwłaszcza w regionach objętych najwyższymi alertami (Warmia, Mazury, Północne Mazowsze), zaleca się ograniczenie podróży do absolutnego minimum. Jeśli podróż jest konieczna, wybierz główne, często odśnieżane drogi.
- Pełny bak: Zawsze utrzymuj przynajmniej połowę baku paliwa. W przypadku utknięcia na drodze, silnik będzie jedynym źródłem ciepła.
Działania dla mieszkańców:
Właściciele i zarządcy nieruchomości mają obowiązek niezwłocznego odśnieżania chodników przylegających do posesji oraz usuwania nadmiaru śniegu i lodu z dachów. Zaniedbanie tego obowiązku może skutkować nie tylko mandatem, ale i odpowiedzialnością cywilną w przypadku uszkodzenia mienia lub wypadku pieszego.
Mieszkańcy powinni również zadbać o zapasy. W przypadku długotrwałych przerw w dostawie prądu lub zablokowania dróg, dostęp do sklepów może być utrudniony. Warto mieć pod ręką latarki, baterie, zapas wody pitnej oraz niepsującej się żywności.
Jak śledzić rozwój sytuacji? Alerty IMGW i RCB
Choć modele numeryczne, takie jak ECMWF, dają dużą precyzję, prognozy długoterminowe zawsze obarczone są pewnym ryzykiem błędu. Dlatego kluczowe dla bezpieczeństwa jest bieżące monitorowanie oficjalnych komunikatów i ostrzeżeń wydawanych przez polskie służby.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) będzie wydawał regularne ostrzeżenia o intensywnych opadach, zawiejach i oblodzeniu, klasyfikując je według stopni zagrożenia (I, II, III). Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB) może natomiast wysyłać SMS-owe alerty bezpośrednio na telefony komórkowe, informując o nadchodzącym zagrożeniu i zalecanych działaniach prewencyjnych.
Należy traktować ostrzeżenia o intensywnych opadach i możliwości zasp metrowej wysokości z najwyższą powagą. Szybka reakcja i odpowiednie przygotowanie mogą zminimalizować ryzyko strat materialnych i zapewnić bezpieczeństwo osobiste w obliczu nadchodzącego, ekstremalnego ataku zimy.

