Umowa handlowa między Unią Europejską a krajami Mercosur (Brazylia, Argentyna, Urugwaj, Paragwaj) jest o krok od finalizacji. To porozumienie, które stworzy jeden z największych rynków wolnego handlu na świecie, liczący około 780 milionów konsumentów, ma zostać przyjęte wbrew głośnemu sprzeciwowi części państw członkowskich, w tym Francji i Polski.
Decydujący moment nastąpi w tym tygodniu. Przełomem okazała się zmiana stanowiska Włoch, które planują poprzeć porozumienie. Ta deklaracja niweczy szanse przeciwników na zebranie kwalifikowanej większości głosów potrzebnej do zablokowania decyzji. Oznacza to, że tysiące produktów spożywczych i przemysłowych z Ameryki Południowej, które do tej pory były obłożone wysokimi cłami, już wkrótce trafią na europejskie półki bez dodatkowych opłat. Dla konsumentów oznacza to potencjalnie niższe ceny, ale dla europejskich rolników – gigantyczne zagrożenie.
Procedura akceptacji umowy ma ruszyć formalnie w piątek, 9 stycznia 2026 roku, a podpisanie kluczowego dokumentu przez szefową Komisji Europejskiej, Ursulę von der Leyen, zaplanowano już na 12 stycznia w Paragwaju. Czas na negocjacje klauzul ochronnych kończy się w środę, co stawia polski rząd pod ogromną presją.
Włochy łamią impas. Dlaczego sprzeciw Francji już nie wystarczy?
Przez lata negocjacje w sprawie umowy UE–Mercosur były sparaliżowane z powodu obaw dotyczących wpływu na europejskie rolnictwo, zwłaszcza w kwestii standardów środowiskowych i sanitarnych. Głównymi przeciwnikami porozumienia były tradycyjnie Francja i Włochy, kraje o silnym sektorze agrarnym. Jak informuje agencja Bloomberg, to właśnie zmiana stanowiska Rzymu jest kluczowym czynnikiem, który przesądza o losie umowy.
Wcześniej Rzym i Paryż domagały się dodatkowych zabezpieczeń dla rolników. Jednak deklaracja Włoch o poparciu porozumienia oznacza, że przeciwnicy nie będą już dysponować wystarczającą siłą, aby zablokować decyzję w Radzie UE. Wystarczy bowiem większość kwalifikowana państw członkowskich, a bez Włoch zablokowanie umowy staje się matematycznie niemożliwe.
Francja, pomimo braku wystarczającej siły blokującej, już przygotowuje się na nową rzeczywistość. Paryż planuje wprowadzenie jednostronnego zakazu importu niektórych produktów z krajów Mercosur, które zawierają substancje niedozwolone w Unii Europejskiej. Chodzi głównie o pozostałości pestycydów w importowanych owocach, takich jak mango czy awokado. Francuska minister rolnictwa Annie Genevard podkreśla, że zasada wzajemności, czyli stosowanie tych samych standardów dla produktów spoza UE, co dla europejskich, musi być kluczowa.
Koniec ceł na samochody i obawy o żywność. Co dokładnie zmienia umowa?
Umowa UE–Mercosur to nie tylko kwestia rolnictwa. Jest to kompleksowe porozumienie handlowe, które ma znieść większość barier celnych między blokami. Z punktu widzenia europejskiego przemysłu, kluczowe jest zniesienie ceł na towary przemysłowe, w tym maszyny i samochody. Obecnie cła na te produkty mogą sięgać nawet 35%, co drastycznie ogranicza konkurencyjność europejskich firm na rynkach Ameryki Południowej.
Dla polskiego konsumenta oznacza to dostęp do tańszych i bardziej zróżnicowanych produktów. Z drugiej strony, otwierają się drzwi dla produktów, które budzą największe kontrowersje: wołowiny, drobiu i cukru. Szacuje się, że umowa może zwiększyć import wołowiny z Mercosur do UE o 99 tysięcy ton rocznie, co w oczywisty sposób zagraża stabilności cenowej i rentowności europejskich hodowców.
Rzeczniczka Komisji Europejskiej, Paula Pihno, podkreśliła, że w ostatnich tygodniach poczyniono wyraźne postępy, a Bruksela jest „na dobrej drodze” do finalizacji. Jednak środowiska rolnicze w całej Europie alarmują, że umowa ta, choć korzystna dla przemysłu, stanowi zagrożenie dla europejskich standardów jakości i środowiska. Obawy dotyczą nie tylko pestycydów, ale także wylesiania w Amazonii, które jest powiązane z produkcją wołowiny w Brazylii.
Ostatnia deska ratunku dla polskich rolników. O czym negocjuje minister Krajewski?
Polska, podobnie jak Francja, wyraża głębokie zaniepokojenie konsekwencjami umowy dla krajowego sektora rolnego. Z informacji uzyskanych przez RMF FM wynika, że polski rząd nie pracuje obecnie nad jednostronnymi zakazami importu, ale skupia się na próbie wynegocjowania dodatkowych klauzul ochronnych na poziomie unijnym.
W środę, w Brukseli, minister rolnictwa Stefan Krajewski ma spotkać się ze swoją francuską odpowiedniczką. Te rozmowy są postrzegane jako ostatnia szansa na wynegocjowanie mechanizmów, które mogłyby złagodzić uderzenie rynkowe. Polscy negocjatorzy postulują m.in. wprowadzenie mechanizmów finansowego wsparcia dla tych sektorów, które najbardziej ucierpią na wejściu w życie umowy, oraz twardych dowodów na to, że importowane produkty spełniają normy, jakich wymaga się od europejskich producentów.
Eksperci ostrzegają, że bez twardych dowodów na straty i bez zgody instytucji unijnych, jakiekolwiek dodatkowe zabezpieczenia mogą zostać uznane za nielegalne bariery handlowe. Jeśli negocjacje w środę nie przyniosą przełomu, polscy rolnicy muszą przygotować się na gwałtowny wzrost konkurencji ze strony tańszych, masowo produkowanych towarów z Ameryki Południowej. To będzie test wytrzymałości dla tysięcy małych i średnich gospodarstw w Polsce.
Kiedy umowa wejdzie w życie? Terminy, które musisz znać
Decydujące godziny dla przyszłości handlu między UE a Mercosur przypadają na ten tydzień. Proces akceptacji jest dwuetapowy i bardzo szybki:
- Środa (7 stycznia 2026): Ostatnie rozmowy polityczne i negocjacje dotyczące klauzul ochronnych w Brukseli. Jeśli Włochy potwierdzą poparcie, los umowy jest przesądzony.
- Piątek (9 stycznia 2026): Prezydencja cypryjska planuje przyjęcie rozporządzenia dotyczącego klauzul ochronnych dla rolników (jeśli zostaną wynegocjowane) oraz formalne rozpoczęcie procedury akceptacji właściwej umowy UE–Mercosur. To jest moment rozpoczęcia formalnej ratyfikacji.
- Poniedziałek (12 stycznia 2026): Planowane jest uroczyste podpisanie umowy w Paragwaju przez Ursulę von der Leyen.
Po formalnym podpisaniu, umowa musi zostać ratyfikowana przez Parlament Europejski oraz parlamenty poszczególnych państw członkowskich. Jednak po uzyskaniu zgody w Radzie UE, znacząca część porozumienia może wejść w życie tymczasowo, jeszcze przed pełną ratyfikacją. Oznacza to, że skutki ekonomiczne – w tym zniesienie ceł na wiele produktów – mogą być odczuwalne już w pierwszej połowie 2026 roku.
Polacy muszą być świadomi, że choć otwarcie rynku oznacza szerszy wybór i potencjalnie niższe ceny niektórych towarów, wiąże się to również z koniecznością wzmożonej kontroli jakości importowanej żywności i wsparcia dla krajowego rolnictwa, które stanie w obliczu bezprecedensowej konkurencji.

