Internetowe zbiórki pieniędzy, przez lata uznawane za bezpieczną strefę spontanicznej pomocy, w 2026 roku znalazły się pod lupą fiskusa. Wprowadzenie zaostrzonych przepisów i pełnej transparentności danych przez platformy crowdfundingowe oznacza brutalne przebudzenie dla tysięcy Polaków. Środki zebrane na szczytny cel, niezależnie od intencji, mogą być teraz traktowane przez Krajową Administrację Skarbową (KAS) jako Twój prywatny dochód lub seria niezgłoszonych darowizn, od których należy odprowadzić podatek.
To nie jest już kwestia domysłów, ale twardej, cyfrowej rzeczywistości. Zmiany są bezpośrednią konsekwencją wejścia w życie unijnej dyrektywy DAC7, która wymusza na platformach cyfrowych (od serwisów sprzedażowych po portale zbiórkowe) pełne raportowanie transakcji. Jeśli w ciągu roku kalendarzowego zorganizowałeś zbiórkę, która przekroczyła zaledwie 2000 euro (około 8700 zł) lub osiągnęła pułap 30 transakcji, Twoje dane trafiły już do Szefa KAS. Algorytm skarbowy nie rozróżnia intencji pomagania od zarabiania. Widzi tylko wpływ środków na Twoje konto, a ciężar udowodnienia, że to nie był Twój dochód, spoczywa na Tobie.
Ten przełom w transparentności sprawia, że dotychczasowe, nieformalne metody pomagania z wykorzystaniem prywatnych kont bankowych, stały się wyjątkowo ryzykowne. Dla wielu nieświadomych organizatorów zbiórek charytatywnych, ten brak wiedzy kończy się wpadnięciem w podwójną pułapkę podatkową. Niewłaściwe rozliczenie środków może uszczuplić pomoc o kilkanaście procent, a w skrajnych przypadkach narazić na sankcje karno-skarbowe.
Koniec anonimowości: Próg 2000 euro uruchamia alarm KAS
Przez lata fenomen crowdfundingu opierał się na społecznym zaufaniu i pewnej dozie urzędniczej tolerancji. Jednak skala przepływów finansowych stała się tak ogromna – szacuje się, że roczne obroty na największych platformach w Polsce przekraczają setki milionów złotych – że państwo musiało zareagować. W 2026 roku weszliśmy w erę pełnej transparentności dzięki DAC7.
Co to oznacza w praktyce? Każda platforma – czy to typowy portal zbiórkowy, czy serwis wspierający twórców (np. Patronite) – ma obowiązek raportowania danych sprzedawców i usługodawców, którzy przekroczyli wspomniane limity. Dla KAS jest to potężne narzędzie analityczne. Urzędy skarbowe po raz pierwszy otrzymują kompleksowy obraz wszystkich Twoich cyfrowych transakcji, nie tylko tych zgłoszonych w zeznaniu PIT.
Automatyczne raportowanie oznacza, że urzędnik skarbowy nie musi już domagać się wyciągów z Twojego banku. Zobaczy, że na Twoje konto trafiło np. 15 000 zł z tytułu „Zbiórki na rehabilitację”. Jeśli ta kwota nie zostanie prawidłowo zakwalifikowana w zeznaniu podatkowym, algorytm natychmiast oznaczy Cię jako potencjalnego dłużnika. To radykalnie zwiększa ryzyko kontroli dla osób, które prowadzą zbiórki na konta prywatne, a potem zapominają o formalnościach.
Choć limity DAC7 są stosunkowo niskie (2000 euro), to ich przekroczenie uruchamia pełne raportowanie za cały rok. W efekcie, nawet jeśli zebrałeś tylko 10 000 zł, ale przekroczyłeś próg 30 wpłat, fiskus otrzyma pełne zestawienie Twoich transakcji, wymagając od Ciebie udowodnienia, że były to darowizny, a nie ukryty dochód.
Podwójna pułapka: Gdy pomagasz sąsiadowi, płacisz dwa razy
Największe zagrożenie w 2026 roku dotyczy osób, które z czystej chęci pomocy organizują zbiórki na rzecz osób trzecich, ale wykorzystują do tego własne rachunki bankowe. Jest to klasyczny błąd „pośrednika mimo woli”.
Rozważmy przykład Pani Anny, która zebrała 50 000 zł dla pogorzelca z sąsiedztwa. Środki trafiły na jej konto, a następnie zostały przekazane potrzebującej osobie. Z punktu widzenia prawa podatkowego, Pani Anna przyjęła setki darowizn od osób obcych (III grupa podatkowa). Chociaż pojedyncze wpłaty są często poniżej limitu (w Polsce limit zwolnienia z podatku od darowizn dla III grupy to 5 733 zł od jednej osoby w ciągu 5 lat), to sam fakt ich przyjęcia nie jest problemem. Problem pojawia się, gdy Pani Anna przekazuje pieniądze dalej.
Przekazanie 50 000 zł sąsiadce jest uznawane za drugą darowiznę. Ponieważ sąsiadka i Pani Anna nie są spokrewnione (również III grupa podatkowa), kwota ta drastycznie przekracza limit wolny od podatku. W konsekwencji, sąsiadka jest zobowiązana do zapłacenia podatku od darowizn, który może wynieść nawet kilkanaście procent, uszczuplając realną pomoc. Co gorsza, brak zgłoszenia tej darowizny do urzędu skarbowego (formularze PCC/SD) naraża obie strony na poważne konsekwencje karno-skarbowe.
Dla algorytmu KAS to prosta ścieżka: duży wpływ na konto Pani Anny, a następnie duży przelew do osoby trzeciej. Bez odpowiedniej dokumentacji i formalnego statusu, obie transakcje są opodatkowane. To dlatego organizowanie zbiórki na własne konto w celu przekazania jej dalej jest w 2026 roku najgorszą możliwą strategią.
Zbiórka na „życie” czy przychód z działalności? Różnica w VAT i PIT
Inną kategorią zbiórek, która znalazła się pod ostrzałem, są akcje organizowane przez twórców internetowych, artystów czy osoby zbierające na realizację prywatnych projektów (np. „Zbieram na nowy sprzęt do streamowania”, „Zbieram na wydanie książki”). Tutaj granica między bezinteresowną darowizną a przychodem z działalności jest niezwykle cienka.
Kluczowe pytanie brzmi: Czy w zamian za wpłatę oferujesz jakiekolwiek świadczenie zwrotne? Jeśli tak – na przykład dostęp do ekskluzywnych treści, dedykowane podziękowania wideo, gadżety, czy możliwość spotkania – fiskus niemal na pewno uzna, że nie jest to darowizna, lecz przychód ze sprzedaży usług lub towarów. W takim przypadku, cała zebrana kwota podlega opodatkowaniu podatkiem dochodowym (PIT).
Dzięki danym z raportów DAC7, urzędy skarbowe widzą regularność i powtarzalność wpłat. Jeśli system zauważy, że co miesiąc otrzymujesz środki od tych samych osób w zamian za dostęp do treści (model subskrypcyjny typowy dla Patronite), automatycznie kwalifikuje to jako działalność zarobkową. Osoby, które nie prowadzą działalności gospodarczej i nie rozliczają tego nawet jako działalności nierejestrowanej (limit przychodów miesięcznych w 2025 roku wynosił około 3181,50 zł), mogą otrzymać decyzję o konieczności zapłaty zaległego podatku dochodowego (nawet do 32% w drugim progu skali) wraz z odsetkami za zwłokę.
Co więcej, jeśli wartość świadczeń zwrotnych jest znaczna, może pojawić się obowiązek rozliczenia podatku VAT. Dlatego twórcy muszą pilnie zweryfikować regulaminy swoich zbiórek i upewnić się, że to, co nazywają „wsparciem”, nie jest w świetle prawa „sprzedażą”.
Jak bezpiecznie zbierać środki w 2026 roku? Praktyczne kroki
Pomaganie nie musi oznaczać problemów z fiskusem, ale w erze pełnej transparentności wymaga świadomości i formalnego podejścia. Oto zasady, które uchronią Cię przed koniecznością płacenia podatku od szlachetnej inicjatywy:
1. Wykorzystaj status prawny fundacji
Jeśli zbierasz pieniądze na leczenie, rehabilitację, czy pomoc ofiarom kataklizmów, najbezpieczniejszą i najbardziej efektywną drogą jest organizacja zbiórki za pośrednictwem istniejącej fundacji lub stowarzyszenia (np. Siepomaga, Fundacja Avalon). Fundacje posiadają status prawny, który zwalnia je z podatku od darowizn na cele statutowe. Zakładając podkonto, to fundacja staje się prawnym właścicielem środków, zajmuje się ich rozliczeniem i opłacaniem faktur. Ty i beneficjent unikacie w ten sposób problemu podwójnego opodatkowania i skomplikowanych formalności.
2. Zbieraj twarde dowody wydatków
Niezależnie od celu zbiórki, kluczowe jest gromadzenie dokumentacji. Jeśli zebrałeś 70 000 zł na operację psa, musisz posiadać fakturę od weterynarza. Jeśli środki miały iść na wydanie albumu, niezbędna jest faktura z tłoczni lub drukarni. W 2026 roku brak dokumentów potwierdzających, że pieniądze zostały wydane zgodnie z deklarowanym celem, oznacza, że KAS ma prawo uznać całą kwotę za Twój prywatny dochód konsumpcyjny, podlegający opodatkowaniu na zasadach ogólnych.
3. Unikaj pośrednictwa finansowego
Nigdy nie organizuj zbiórki na własne konto, jeśli pieniądze mają trafić do innej osoby. Zawsze staraj się, aby wpłaty trafiały bezpośrednio na rachunek beneficjenta (jeśli jest pełnoletni i świadomy konsekwencji podatkowych) lub, co bezpieczniejsze, na konto fundacji, która jest prawnym parasolem dla zbiórki.
4. Uważaj na anonimowych darczyńców
W przypadku kontroli podatkowej, ciężar udowodnienia, że wpłaty mieszczą się w kwotach wolnych od podatku, spoczywa na Tobie. Jeśli na Twoje konto wpłynęło 40 000 zł, a większość wpłacających to „Anonimowy Darczyńca”, urząd może zakwestionować charakter tych środków. Jeśli nie potrafisz zidentyfikować darczyńców i udowodnić, że nikt nie przekroczył indywidualnego limitu 5 733 zł, cała kwota może zostać uznana za dochód z innych źródeł, co wiąże się z wysokim podatkiem i odsetkami.
Podsumowanie: Świadomość prawna to klucz do pomagania
Rok 2026 to czas, w którym „dobra wola” musi iść w parze z „dobrym papierem”. Systemy skarbowe i ich algorytmy są bezduszne – dla nich wpływ 100 tysięcy złotych na konto prywatne to anomalia, niezależnie od tego, czy pieniądze te mają uratować czyjeś życie, czy sfinansować wycieczkę. Zanim klikniesz „Utwórz zbiórkę”, zastanów się nad jej statusem prawnym i podatkowym. Często konsultacja z doradcą podatkowym lub wybór profesjonalnej platformy może zaoszczędzić nerwów i pieniędzy, które miały służyć szczytnym celom.
Pamiętaj: Artykuł ma charakter informacyjny. Przepisy dotyczące zbiórek publicznych i podatków są złożone. W przypadku organizowania akcji na dużą skalę, zawsze skonsultuj się z prawnikiem lub doradcą podatkowym, aby uniknąć problemów z KAS.
Obserwuj nas w Google News

