Dla milionów Polaków 2 stycznia to brutalny powrót do finansowej rzeczywistości po świąteczno-noworocznym szaleństwie. Logujemy się do aplikacji, by sprawdzić stan środków, opłacić zaległe rachunki lub zaplanować budżet na styczeń. W 2026 roku jednak, wielu klientów czeka szokujący widok: po wpisaniu PIN-u okazuje się, że jedno z ich kont oszczędnościowych lub ROR-ów po prostu zniknęło. Nie ma go na liście, a saldo wynosi zero.
Zanim wpadniesz w panikę i zaczniesz podejrzewać atak hakerski, musisz sprawdzić, czy nie padłeś ofiarą „noworocznych porządków” w systemach bankowych. Początek roku to czas masowych remanentów. Banki bez sentymentów zamykają rachunki uznane za uśpione, przenosząc zgromadzone na nich środki do cyfrowego niebytu. To nie jest teoria spiskowa – to standardowa procedura, która w dobie pełnej cyfryzacji i dominacji algorytmów uderza w zapominalskich.
W 2026 roku, gdy systemy bankowe są obsługiwane przez zaawansowaną sztuczną inteligencję, „martwe konto” jest dla instytucji finansowej zbędnym balastem. Jeśli przez 24 miesiące nie odnotowano na nim ruchu, algorytm traktuje Cię jak klienta nieistniejącego. I właśnie zostałeś skasowany. Co to oznacza dla Twoich pieniędzy i jak je odzyskać, zanim pochłonie je biurokracja?
Dlaczego banki zamykają konta? Cyfrowy remanent i 24 miesiące ciszy
Bankowcy argumentują, że masowe zamykanie uśpionych kont to przede wszystkim kwestia bezpieczeństwa. Nieużywane rachunki są łakomym kąskiem dla cyberprzestępców – jeśli ktoś włamie się na zapomniane konto, właściciel może nie zauważyć kradzieży lub wykorzystania rachunku do prania pieniędzy (tzw. słup) przez wiele miesięcy, co naraża bank na gigantyczne kary regulacyjne. Redukcja ryzyka jest więc kluczowa.
Jednak eksperci finansowi wskazują na drugi, bardziej prozaiczny aspekt: koszty. Utrzymywanie milionów martwych rekordów w bazach danych generuje koszty operacyjne i IT. Styczeń to miesiąc, w którym systemy informatyczne najczęściej weryfikują statusy klientów, generują raporty roczne i – co kluczowe – „czyszczą” bazy danych z rekordów, które generują koszty, a nie przynoszą zysków. Im bardziej zautomatyzowana bankowość, tym mniej miejsca na sentymenty.
Problem polega na definicji „ruchu”. Dla wielu klientów konto oszczędnościowe, na którym leży nienaruszona kwota „na czarną godzinę”, jest aktywne, bo przecież tam są pieniądze. Dla algorytmu w 2026 roku ruch oznacza aktywną transakcję, zalogowanie się lub operację. Samo posiadanie środków nie wystarczy. Jeśli nie zalogowałeś się lub nie wykonałeś transakcji przez dwa lata, bank ma pełne prawo, by wypowiedzieć Ci umowę.
Gdzie są Twoje pieniądze? Witaj w finansowym areszcie
Najważniejsza informacja, która powinna nieco obniżyć Ci ciśnienie: bank nie ukradł Twoich pieniędzy. W świetle polskiego prawa środki zgromadzone na rachunku są Twoją własnością i nie przepadają. Gdy bank wypowiada umowę z powodu braku aktywności, pieniądze nie znikają w próżni. Trafiają na tzw. rachunek techniczny banku.
To specjalne, wewnętrzne konto instytucji, na którym deponowane są środki nieprzypisane do żadnego aktywnego ROR-u. Chociaż teoretycznie są bezpieczne, w praktyce jest to finansowy areszt, który uderza w Twoją kieszeń. Środki na rachunku technicznym mają trzy bolesne cechy:
- Są niewidoczne online: Nie masz do nich podglądu w aplikacji mobilnej ani przez stronę www. Dla bankowości elektronicznej przestałeś istnieć.
- Nie są oprocentowane: Nawet jeśli było to konto oszczędnościowe z dobrym procentem (np. 5% w skali roku), w momencie przeniesienia na konto techniczne oprocentowanie spada do 0%. Każdy dzień zwłoki w odzyskaniu tych pieniędzy to realna strata wynikająca z inflacji.
- Są zablokowane operacyjnie: Nie zapłacisz nimi kartą, nie zrobisz przelewu. Są „zamrożone” do momentu wyjaśnienia sprawy w placówce.
W ten sposób banki zyskują dostęp do darmowego kapitału, od którego nie muszą płacić odsetek, co stanowi potężny, choć ukryty, mechanizm optymalizacji kosztów.
Pułapka cyfrowego nomady: Dlaczego ostrzeżenia nie działają?
Zgodnie z Prawem Bankowym i regulaminami, bank ma obowiązek poinformować klienta o planowanym rozwiązaniu umowy. Dlaczego więc 2 stycznia miliony osób są zaskoczone? Ponieważ w 2026 roku kanały komunikacji często zawodzą na linii człowiek-algorytm, a winę ponosi klient, który nie zaktualizował swoich danych.
Bank wysyła wypowiedzenie umowy na ostatni znany adres korespondencyjny. Jeśli zakładałeś to konto 10 lat temu i od tego czasu przeprowadzałeś się pięć razy, nie aktualizując danych w tym konkretnym banku – list polecony trafił do skrzynki, do której nie masz kluczy, lub wrócił z adnotacją „adresat nieznany”. Dla banku to wystarczy – obowiązek informacyjny został dopełniony. Umowa wygasa, konto znika.
Często powiadomienia przychodzą też w formie wiadomości wewnątrz systemu bankowości elektronicznej. To paradoks: bank wysyła wiadomość „zaloguj się, bo zamkniemy konto” do systemu, do którego nie logujesz się, bo zapomniałeś hasła lub traktujesz to konto jako „leżak”. W rezultacie, ostrzeżenie nigdy do Ciebie nie dociera.
Droga przez biurokrację. Ile kosztuje odzyskanie własnych środków?
Jeśli myślisz, że odzyskanie dostępu do swoich pieniędzy to kwestia jednego telefonu na infolinię, jesteś w błędzie. W 2026 roku infolinie są obsługiwane głównie przez AI, które w przypadku „rachunku technicznego po zamknięciu konta” często zapętlają się w procedurach bezpieczeństwa. Musisz przygotować się na długą i kosztowną drogę.
Po pierwsze, musisz udać się do placówki. Ponieważ nie jesteś już aktywnym klientem (nie masz aktywnej umowy), bank musi zweryfikować Cię od zera. Jeśli Twoje dane w systemie są stare (np. stary numer dowodu osobistego), system zdalny Cię odrzuci. Po drugie, musisz zmierzyć się z ograniczoną siecią oddziałów. Wiele placówek ma status „bezgotówkowych” i nie ma uprawnień do obsługi rachunków technicznych. Może się okazać, że musisz jechać do oddziału centralnego w mieście wojewódzkim, co generuje dodatkowe koszty czasowe i logistyczne.
W oddziale musisz złożyć pisemną dyspozycję przeksięgowania środków na inny, aktywny rachunek. I tu następuje najmniej przyjemna część: banki często pobierają za taką operację opłatę zgodną z Tabelą Opłat i Prowizji dla czynności niestandardowych. Może to być 50 zł, 100 zł, a nawet więcej. Jeśli na starym koncie miałeś zdeponowane tylko 200 zł, cała operacja staje się niemal nieopłacalna, a bank zniechęca Cię do działania. To jest realny powód, dla którego miliony złotych pozostają na rachunkach technicznych.
Twój plan działania: „Sztuczne oddychanie” dla zapomnianych kont
Jeśli Twoim postanowieniem noworocznym jest uporządkowanie finansów, zacznij od inwentaryzacji kont, o których zapomniałeś. Nie czekaj, aż bank zrobi to za Ciebie i zamknie rachunek, przerzucając koszty odzyskania środków na Ciebie. Oto Twój plan działania na dziś:
- Zrób „sztuczne oddychanie” oszczędnościom: Jeśli masz konto, na które zaglądasz rzadziej niż raz na pół roku, wykonaj na nim dzisiaj jedną operację. Przelej tam 10 groszy z głównego konta lub zaloguj się i pobierz wyciąg PDF. Każdy ślad cyfrowy w systemie resetuje licznik „nieaktywności” i chroni Cię przed wypowiedzeniem umowy.
- Zaktualizuj dane w „zapomnianych” bankach: Sprawdź, jaki adres korespondencyjny i numer telefonu widnieją w systemach banków, z których rzadko korzystasz. W 2026 roku brak aktualnego numeru telefonu w banku to odcięcie się od pieniędzy.
- Zamknij niepotrzebne rachunki sam: Jeśli masz konta, na których leżą „grosze” i których nie potrzebujesz – zamknij je na własnych warunkach. Zrób to online, przelewając resztki środków, bez konieczności wizyty w oddziale i płacenia prowizji za odzyskiwanie pieniędzy z konta technicznego.
Pamiętaj: bank to dynamiczny system, który w 2026 roku wyrzuca każdego, kto nie bierze udziału w cyfrowym obiegu pieniądza.
