Kupno młynka do odpadów organicznych, urządzenia popularnego w Stanach Zjednoczonych, jest w Polsce legalne. Jednak jego instalacja i codzienne używanie w domowej kuchni stanowi bezpośrednie naruszenie prawa i może skutkować nałożeniem wysokiej grzywny. Chociaż te urządzenia, dostępne w sklepach AGD za kwoty od 500 do 2000 zł, są reklamowane jako wygodny sposób na pozbycie się resztek jedzenia, ich stosowanie jest w naszym kraju surowo zabronione.
Polskie przepisy dotyczące odprowadzania ścieków są w tej kwestii jednoznaczne. Osoby, które wprowadzają rozdrobnione resztki jedzenia do kanalizacji, łamią ustawę, narażając się na karę ograniczenia wolności albo grzywny do 10 000 zł. Pomimo że kontrole w prywatnych mieszkaniach są rzadkie, organy odpowiedzialne za egzekwowanie prawa, w tym Główny Inspektor Sanitarny, zapowiedziały zaostrzenie nadzoru, zwłaszcza w kontekście restauracji i lokali gastronomicznych.
Warto wiedzieć, że problem ten dotyczy nie tylko posiadaczy młynków, ale także osób, które regularnie wyrzucają resztki jedzenia do toalety – takie działanie jest również nielegalne i prowadzi do tych samych poważnych problemów infrastrukturalnych i sanitarnych.
Dlaczego ministerstwa zakazały używania młynków koloidalnych
Podstawą zakazu jest Ustawa o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków z 7 czerwca 2001 roku. Kluczowy zapis tej ustawy zabrania wprowadzania do urządzeń kanalizacyjnych odpadów stałych, nawet jeśli znajdują się one w stanie rozdrobnionym. Rozdrobnione obierki warzyw, resztki mięsa czy skorupki jajek – choć przetworzone przez młynek – są w świetle prawa nadal traktowane jako odpady stałe, które nie mogą trafić do sieci kanalizacyjnej.
Stanowisko to zostało potwierdzone i uszczegółowione już w 2013 roku, kiedy to Ministerstwo Środowiska, Ministerstwo Infrastruktury, Ministerstwo Rolnictwa, Główny Inspektorat Ochrony Środowiska oraz Krajowa Rada Gospodarki Wodnej wydały wspólny komunikat, kategorycznie zakazujący stosowania młynków koloidalnych. Od tamtej pory zakaz ten pozostaje w mocy, co w 2018 roku potwierdziło Ministerstwo Środowiska w odpowiedzi na zapytania medialne.
W 2024 roku Główny Inspektor Sanitarny (GIS) ponownie podkreślił niedopuszczalność stosowania młynków do utylizacji odpadów organicznych. Szef Inspekcji nakazał służbom precyzyjne i rygorystyczne egzekwowanie obowiązującego zakazu. Choć kary do 10 000 zł są rzadko nakładane na prywatne gospodarstwa domowe, ich stosowanie jest w pełni uzasadnione prawnie, a ryzyko kontroli wzrasta w przypadku zgłoszeń o poważnych awariach kanalizacji.
Zatory i „góry tłuszczowe”. Kto płaci za awarie
Głównym powodem, dla którego system kanalizacyjny nie jest przystosowany do przyjmowania odpadów organicznych, są konsekwencje techniczne. Rozdrobnione resztki jedzenia, zwłaszcza w połączeniu z tłuszczami wylewanymi do zlewu (co według badań Wodociągów Warszawskich robi 17% mieszkańców), tworzą w rurach zwarte, trudne do usunięcia struktury.
Te masy, potocznie nazywane „górami tłuszczowymi” (fatbergami), osadzają się w przewodach, zwłaszcza w miejscach, gdzie przepływ jest wolniejszy, powodując zapychanie rur i awarie pomp. Usuwanie tych zatorów jest kosztowne i skomplikowane. W efekcie, koszty napraw infrastruktury kanalizacyjnej są przenoszone na wszystkich mieszkańców danego obszaru, co bezpośrednio wpływa na podwyższenie opłat za odprowadzanie ścieków.
W przypadku bloków mieszkalnych, gdzie instalacja jest wspólna, zatkanie rur przez młynek jednego z lokatorów staje się problemem całej wspólnoty. W takiej sytuacji, po ustaleniu źródła problemu, koszty naprawy obciążają wyłącznie właściciela urządzenia. Właściciele młynków ryzykują zatem nie tylko grzywnę państwową, ale także poważny konflikt z sąsiadami i konieczność pokrycia wysokich kosztów interwencji technicznych.
Ryzyko sanitarne: Plaga szczurów w kanalizacji
Drugim, równie poważnym, choć często pomijanym problemem związanym z wprowadzaniem resztek jedzenia do kanalizacji, jest zagrożenie sanitarne. Rozdrobnione odpady organiczne stanowią idealne i stałe źródło pożywienia dla populacji gryzoni, głównie szczurów. W miejscach o dużym zagęszczeniu młynków (np. w gastronomii) odnotowuje się gwałtowny wzrost populacji szczurów w systemach kanałowych.
System kanalizacji grawitacyjnej zapewnia gryzoniom schronienie, brak naturalnych wrogów i stały dostęp do pożywienia. To z kolei prowadzi do zjawiska, przed którym ostrzegają miejskie przedsiębiorstwa wodociągowe, w tym MPWiK w Żywcu: szczury potrafią wspinać się po pionowych rurach i przedostać się do mieszkań na każdej kondygnacji, wychodząc nawet przez toalety na wysokich piętrach bloków.
Gryzonie te są nosicielami wielu groźnych chorób, w tym wścieklizny, dżumy, tyfusu, gorączki krwotocznej oraz choroby Weila. Ich obecność w instalacjach budynków mieszkalnych jest poważnym zagrożeniem dla zdrowia publicznego. W 2024 roku Wodociągi Warszawskie odnotowały, że 24% warszawiaków nadal przyznaje się do wyrzucania resztek jedzenia do toalety, co pokazuje skalę problemu, który przyczynia się do utrzymywania plagi gryzoni w miastach.
Młynki na półkach: Paradoks sprzedaży i konsekwencje
Kluczowym paradoksem tej sytuacji jest fakt, że młynki do odpadów organicznych są swobodnie dostępne w dużych sieciach budowlanych i sklepach AGD. Sprzedawcy zazwyczaj nie informują kupujących, że używanie tych urządzeń jest w Polsce niezgodne z prawem. Konsumenci błędnie zakładają, że skoro produkt jest w legalnej sprzedaży, jego użycie musi być dopuszczalne.
Dostępność produktu nie zwalnia jednak z odpowiedzialności za przestrzeganie przepisów dotyczących eksploatacji sieci kanalizacyjnej. W przypadku awarii lub kontroli, argument, że produkt został kupiony legalnie, nie chroni przed karą finansową ani koniecznością pokrycia kosztów napraw.
Dla osób, które już posiadają zamontowany młynek, najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest natychmiastowe zaprzestanie jego używania. Egzekwowanie zakazu staje się coraz bardziej rygorystyczne, a konsekwencje finansowe i sanitarne mogą być bardzo dotkliwe.
Zgodnie z polskim prawem, resztki jedzenia, obierki i inne odpady organiczne należy utylizować wyłącznie poprzez wyrzucanie ich do pojemników na bioodpady. Zużyty olej i tłuszcz powinien trafiać do osobnych, dedykowanych pojemników, a nie do zlewu. Jest to najprostsza i najbezpieczniejsza metoda, która pozwala uniknąć mandatu do 10 000 zł, kosztów napraw kanalizacji i ryzyka związanego z plagą gryzoni.

