Polscy hodowcy przedstawili już stawki hurtowe karpia na grudzień 2025 roku, a prognozy dla konsumentów nie są optymistyczne. Ryba, która od dekad pozostaje jednym z najważniejszych elementów wigilijnego stołu, ma być droższa o około 8% w porównaniu z ubiegłym rokiem. Wzrost cen wynika przede wszystkim z rosnących kosztów paszy i utrzymania gospodarstw rybackich. W marketach ceny mogą wyglądać lepiej jedynie dzięki agresywnym promocjom, które sieci handlowe stosują od lat, ale realne koszty produkcji są jednoznaczne — karp 2025 to wyraźnie wyższa półka cenowa.
Droższy karp na święta 2025. Hodowcy wskazują główny powód: pasza
Z pierwszych analiz zrzeszeń producentów karpia wynika, że średni wzrost cen hurtowych na 2025 rok wyniesie około 8%, co oznacza, że stawki będą wyraźnie wyższe niż w sezonie 2024. Dla konsumentów jest to kolejna w ostatnich latach podwyżka, która szczególnie mocno widoczna jest w okresie przedświątecznym, kiedy popyt na karpia tradycyjnie osiąga szczyt.
Hodowcy wskazują, że decydujący wpływ na podwyżkę mają koszty paszy, które w ostatnich kwartałach rosły znacznie szybciej niż inne elementy składowe produkcji. W przypadku gospodarstw rybackich koszty żywienia ryb stanowią nawet 40–50% całkowitego budżetu produkcyjnego, dlatego każda zmiana na tym rynku ma natychmiastowe przełożenie na finalną cenę.
Jak podkreślają przedstawiciele branży, wzrost kosztów paszy w 2025 roku jest konsekwencją globalnych zmian na rynku zbóż i komponentów białkowych. Wahania cen soi, kukurydzy oraz produktów przetworzonych spowodowały wzrost kosztów składowych mieszanki, co wprost odbiło się na budżetach gospodarstw.
Eksperci wskazują również na rosnące koszty pracy, energii oraz transportu. W branży rybnej każda z tych kategorii ma zauważalne znaczenie — od dostaw komponentów, przez utrzymanie infrastruktury, po chłodnie i logistykę dystrybucji. Jak tłumaczy analityk rynku rolno-spożywczego, „hodowcy ryb podlegają tym samym realiom ekonomicznym co producenci mięsa czy nabiału — wzrost kosztów energii czy surowców uderza w nich z równą siłą”.
Według informacji uzyskanych od producentów, stawki hurtowe karpia żywego w grudniu 2025 mogą oscylować w granicach od 18 do 22 zł za kilogram, w zależności od regionu, warunków pogodowych oraz wielkości ryb. W przypadku karpia patroszonego i filetowanego ceny będą proporcjonalnie wyższe, co wynika z dodatkowych kosztów obróbki i strat produkcyjnych.
Marketowe promocje zamaskują podwyżki, ale tylko pozornie
Choć ceny w hurtowniach i u hodowców rosną, konsumenci w dużych sieciach handlowych mogą nie zauważyć pełnej skali podwyżek — przynajmniej nie od razu. Jak co roku przed świętami, hipermarkety będą próbowały utrzymać atrakcyjne ceny karpia dzięki intensywnym promocjom i kampaniom marketingowym.
Rynek detaliczny od wielu lat stosuje taktykę, w której karp pełni rolę „produktów-lokomotyw”, mających przyciągnąć klientów do sklepów. Sieci, wykorzystując swoje możliwości negocjacyjne, często obniżają marże do minimum lub wręcz schodzą poniżej opłacalności, by wygrać przedświąteczną walkę o klienta. Jednak realna różnica między ceną rynkową a promocyjną jest finansowana przez sieci, a nie przez hodowców.
Dodatkowo należy pamiętać, że promocje w marketach zazwyczaj dotyczą głównie karpia patroszonego lub dzwonków, a nie ryby żywej. Różnica ta ma znaczenie, ponieważ koszty przetworzenia mogą podnieść finalną cenę produktu nawet o 20–30%. Klient widzi jedynie cenę na półce, ale nie zyskuje pełnej wiedzy o tym, że realne koszty produkcji karpia systematycznie rosną.
Według analityków handlu detalicznego największe sieci będą w stanie utrzymać atrakcyjne promocje, ale tylko przez ograniczony czas. Od kilku lat obserwuje się, że najbardziej agresywne akcje marketingowe trwają jedynie w pierwszych dwóch tygodniach grudnia. Tuż przed samą Wigilią, gdy popyt jest najwyższy, ceny zwykle stabilizują się na poziomie bliższym realnym kosztom rynkowym.
Zdaniem ekspertów konsumenci powinni spodziewać się, że w 2025 roku średnia cena detaliczna karpia może wzrosnąć o 5–10%, choć poszczególne sklepy będą różniły się polityką cenową. Osoby kupujące ryby poza sieciami handlowymi — w sklepach rybnych, na targach czy bezpośrednio od producentów — prawdopodobnie odczują podwyżki najbardziej.
Warto też podkreślić, że polska tradycja kupowania karpia wciąż jest silna, mimo że z roku na rok rośnie popularność alternatywnych ryb, takich jak łosoś, dorsz czy pstrąg. Jednak to właśnie karp pozostaje symbolem polskiej Wigilii i jednym z najbardziej charakterystycznych produktów sezonowych.
Analitycy przewidują, że wzrost cen może wywołać dyskusję wśród konsumentów, ale raczej nie doprowadzi do znaczącego spadku popytu. „Karp jest produktem głęboko zakorzenionym w polskiej kulturze kulinarnej, a jego zakup dla wielu rodzin jest elementem tradycji, który trudno zastąpić inną rybą” — ocenia ekspert ds. rynku rybnego.

